FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Problem 18 letniego chrześcijanina
Autor Wiadomość
Prosiak 


Wyznanie: inne protestanckie
Wiek: 18
Dołączył: 10 Kwi 2017
Posty: 1
Skąd: Wrocław
Wysłany: 10-04-2017, 22:32   Problem 18 letniego chrześcijanina

Otóż, jestem tutaj nowy i nie wiem czy dobrze trafiłem na to miejsce,ale co tam spróbuję,mam na imię Mikołaj i mam 17,5 roku(w październiku skończę 18), jestem można by rzec protestantem ale jamokreslam siebie jako niezależnego chrześcijanina, i przedstawię wam historię mego życia

Urodziłem się pod koniec lat 90 we wmiare porządnej rodzinie- ojciec to konserwatywny ateista,matka była oazowiczka i pielgrzymkowiczka, zatracił a się co prawda trochę ale w porównaniu do większości "katoliczek"-bardzo dobrze i tak

Od dziecka wychowywany byłem raczej na chrześcijanina,jak mały byłem bawiłem się w procesje itp.potem uznałem że w kościele jest nudno i nie chciałem chodzić,jako 1 klasista wręcz bluznilem ale to się wgl nie liczy- dziecięce gadanie

Potem 2 klasa,WIELKI POWRÓT do kościoła,jak miałem iść do komunii to tak bardzo się angażował em,jak ja pamiętam te wszystkie uniesienia w kościele,raz w trakcie białego tygodnia to naprawdę wierzyłem że zostanę wzięty do nieba tak się uniosłem

Potem no cóż trochę mi ostygl zapał ale modliłem się byłem grzeczny raczej i chodziłem do kościoła,na roraty, rekolekcje,drogi krzyżowe,

W 1 gimnazjum- zacząłem czytanie Biblii,i zakochałem się w niej,wiem że tematyka dość trudna i twarda jak dla mnie, często chodziłem smutny z tego powodu i myślałem że trafię do piekła ale wiarę miałem wielką, jeszcze dziecięcą ale już doroslejaca powoli

Poraz pierwszy zacząłem stawać w opozycji z nauczaniem Kościoła Katolickiego ( ws.zwierzat, kobiet,i kilku innych spraw dość droboazgpwych to nie były kwestie typu obrazy, itp)

Na to przyszła pora w 2 klasie, zaczęło się od różnych teorii spiskowych , UFO, przepowiedni itp, zostałem kreacjonista poza tym,a potem obejrzałem film o szkodliwości kultu maryjnego (myślę że to Bóg naslal mnie na ten film). Przez jakiś czas byłem w szoku,a potem trafiłem na forum Henryka Kubika,hmmm no cóż wtedy prezentowało jeszcze jakiś poziom,a ja młody,14 latek chlonalem wszystko jak gąbka, założyłem konto na Zapytaj Onet pl i w dziale o religiach głosiłem swoje poglądy myśląc że nawracać się będą za mną rzesze ludzi,no cóż... Było inaczej, zwłaszcza że robiłem różnymi spiskami i dziecięcym podejściem amtyreklame.

Minęło kilka miesięcy i co?
ANEKSJA KRYMU
Ktoś powie, co to ma z tym wspólnego- otóż ma!
Ja zacząłem się w tym wszystkim związanym z religią i gubić i trochę nudzić tym a wtedy jak grom aneksja Krymu i Majdan ukraiński.

Byłem sprawą żywo zainteresowany,ale w końcu pojawiła się dyskusja nad ewentualnym konfliktem z Rosją i wtedy gro chrześcijan ogłosiła swoją gotówosc do walki zbrojnej w obronie Polski.
Mi babcia od małego patriotyzm wpajala,no ale kurcze- JAK MOŻNA POSŁUSZEŃSTWO JEZUSOWI POGODZIĆ Z ZABIJANIEM LUDZI?

Nie dość że nie lubili mnie ateiści to moi koledzy chrześcijanie również rzucili się na mnie z agresją...
Dodatkowo znalazłem kilka pozornych sprzeczności w Biblii i bum!
Jestem ateistą!
Na jakiś miesiąc...
Potem powrót i znowu glosze chociaż nie byłem aż taki zacietrzewiony jak kiedyś, nie miałem też już aż tak ogromnego zapału

Zresztą jako niby ateista mocno zainteresowałem się polityką, która pozostała w moim umyśle na długo i walczyła z Jezusem, były nawet takie okresy gotów byłem odrzucić, wyrzec się Jezusa dla polityki,na szczęście już minęło choć polityką trochę się nadal zajmuję

Miałem też w życiu krótkotrwały okres fascynacji Hitlerem,i telekineza oraz takimi para okultystycznymi rzeczami alemkrotki i teoretyczny(poza tym że chciałem przesuwać rzeczy umysłem i kilka razy próbowałem ale nie wyszło nic)

Przez cały czas byłem oficjalnie praktykującym katolikiem​, przyjmowałem sakramenty a kiedy byłem latem w Częstochowie to kleklame przed obrazem czego żałuję

Na jesień, kiedy to przeniosłem się do nowego liceum- zapragnąłem mieć faktyczną i fizyczna relacje z Jezusem , oddać się mu naprawdę,
Co ważne, ja zawsze byłem osobą aspoleczna , kiedy przyszedłem do nowego lo nie wiele wskazywało na zmianę- tylko jednego chłopaka bardzo słabo tam znałem, klasa cóż... Było kilka w miarę porządnych osób ,ale najbardziej rzucały mi się w oczy imprezowicxe, chłopak typu JP2GMD,i kordon feministek jedna z kolczykiem w nosie a także buddystka

Natomiast w klasie równoległej był mój kolega, ministrant i katolik ale wporzo człowiek, generalnie tam jest dużo wyższy poziom moralny, kilka dziewczyn z oazy i wgl

A mi było żal z tym

Pamiętam wyjazd do Auschwitz i Krakowa pod koniec października,i ja miałem tam wspaniała relacje z Jezusem

Wszyscy pili, palili , klneli, widziałem bójkę jednej dziewczyny z chłopakiem(chciałem reagować ale na nic, potem się pogodzili) a W tym wszystkim ja- ja, chrześcijanin,ja uczeń Chrystusa,ja sam chcodxilem i nudził em się po mieście bo nie chciałem iść na szisze,ani nic w tym stylu

Modliłem się, pomagałem licznym tam bezdomnym i zebrakom, kupiłem jednemu jabłka z jednym kaleką pogadalem

Czułem że kocham Boga, Bóg kocha mnie, oraz rodzaj ludzki jako taki ,i ja też rodzaj ludzki jako taki rodzaj

Przeżycia w Auschwitz jeszcze bardziej to doświadczyły , wyobrażałem sobie że z tym moim kolegą jesteśmy uwięzieni w drewnianych barakach w Brzezince za wiarę...

Potem wróciłem i następnego dnia miałem urodziny z tym kolegą i dwoma innymi pamiętam te rozmowy- o Biblii, kościele, polityce, religii i moralności- dostałem od niego książki katolickie, jednym słowem- super

Swoją drogą zauważyłem że wszyscy których znam nie tylko ci zdemoralizowani ale też i lepsi się rozwijają, mają nowych znajomych i wgl,a ja mam 3 kolegów z podstawówki/zerówki z których tylko z 1 mam regularny kontakt

A ja tak patrzyłem na tę ich oazę

Przyszedłem tam na wigilię i od tego czasu w miarę regularnie tam chodzę ,ukrywam moją niekatolickosc, musiałem się spotykać z innymi wierzącymi w moim wieku

Ja miałem trochę wątpliwości co do tego czy powinienem się spoufalac z katolikami tak mocniej,ale uznałem że to też chrześcijanie,gdzie jak nie tam, powiedziałem Jezusowi że jeśli nie chce bym tam szedł to nie pójdę

Wiem,to obłuda i zamierzam ją skończyć, pochodzę sobie jeszcze do wakacji a potem koniec,mam zamiar też przyjąć chrzest z rąk kolegi poznanego już dawno temu w internecie , ochrzczonego o poglądach podobnych do mnie, potem nie będę już chodził na oazę ani kalal się tzw sakramentami (chcę się rozchorowac na Wielkanoc by nie brać w tym udziału) a po maturze założyć własny blog/podcast/vlog/coś podobnego o tematyce biblijnej, już kiedyś założyłem alleto bardziej śmieszne niż blog.Obecnie czytuje blog detektywprawdy, oraz oglądam odwyk,do niedawna ogladalem też kanał gr8deals2do choć przestałem gdyż miał chyba zły wpływ na mnie

Z początku byłem zafascynowany tym,i nawet uznałem że zostanę katolikiem... Mówiłem że jestem nim,ale krótko to trwało

Od grudnia poznałem wielu naprawdę fajnych, wartościowych osób ,zakolegowalem się też z kilkoma osobami z mojej klasy, które są w miarę no ,ma poziomie(jedną dziewczyna wśród tej niewielkiej gromadki od początku mi się podobała i modlę się aby została moją bliską kolezanka ,co jak na razie się udaje), ogólnie od grudnia przeszedłem niesamowita metamorfozę, poznałem wielu ludzi i wgl

Serio, super ale gdzie w tym wszystkim krzyż? Wyrzeczenie? Zaparcie się samego siebie? Nienawiść świata?

Mam często przeczucie że stałem się konformista trochę,a poza tym to jakoś mam przeczucie że Bóg nie jest najważniejszy w praktyce w moim życiu, że są inne priorytety, że nie odczuwam jakoś wrogości świata

Fakt faktem że chce zacząć działać i mam świadomość że wielu się ode mnie odwróci,ale takie pytania sobie zadaje
- dlaczego dopiero po maturze?
No bo, chcę być już samodzielny, dorosły i wgl,ale przecież mogę już teraz?
Co mnie najbardziej blokuje?Bo mi jest na razie wygodnie!Bo póki co nie chce!

Fakt faktem że wartościowe było to otwarcie się na ludzi gdyż poznałem wiele świata na żywo a nie tylko z internetu i wiem więcej o mechanizmach rządzących ludźmi i mogę się posłużyć tym w ewangelizacji

Nie jest tak że kompletnie nic nie robię, przestałem przeklinać już jakieś 1,5 roku temu prawie, już jako 14 latek zniszczyłem figurkę horuska, pomagam ludziom, rozmawiam z nimi na GG,i glosze ewangelię choć nie robię tego zbyt często,a i ci z którymi rozmawiałem...To dzieciaki,na niczym nie umieją się skupić,to taka choroba naszych czasów,mam kilku znajomych na GG niezależnych chrześcijan, niedawno znajomemu z podstawówki i gimnazjum przeslalelm link do odwyku jak troszeczkę,maciupinke o Bogu poruszylismy odrobinę temat

Wiem że temat może dziwny, i z daleka nie widać nic niepokojącego ale uwierzcie mi, jestem rozdarty i mam problem
Rozumiem że można tego nie zrozumieć

Inna rzecz że mam duszę romantyczna i mogę trochę wyolbrzymiać

Z góry dziękuję, proszę o mądre odpowiedzi i niech wam Bóg błogosławi

:lof:
 
     
Koala 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1412
Skąd: Warszawa
Wysłany: 12-04-2017, 05:13   

Na wstępie – witaj na naszym Forum. ;-)
Tak prawdę mówiąc wygadałeś się trochę, ale ja nie bardzo wiem, czego oczekujesz. Nie pytasz właściwie o nic konkretnego. Zgaduje, że chodzi Tobie o jakieś ustalenia i poradę w kwestii katolicyzmu i jak generalnie podejść do chrześcijaństwa.
Z Twoich “zeznań” wynika, że jak większość z nas w Twoim wieku masz wiele mieszanych uczuć i wielką chęć działania, czynienia dobra, a jednocześnie mętlik w głowie i nie bardzo wiesz jak do tego wszystkiego podejść.
Według mnie, najlepszą ale i “okrężną” według wielu młodych ludzi jest poznawanie Pisma. Ta droga wydaje się okrężna, ale w rzeczywistości jest to najszybszy sposób na zrozumienie, znalezienie swojego miejsca i pozbycie się wątpliwości przy równoczesnym wzmocnieniu wiary. Opieranie się na autorytetach stron internetowych, przygodnych ludzi, ba, nawet tego Forum, jest niebezpieczne. Jedynym autorytetem na jakim powinieneś polegać, to Słowo Boże i Duch Święty, który pomaga to słowo rozumieć i prawidłowo interpretować.
Tak, pomocni są uczciwi, bogobojni ludzie, którzy Ciebie poprowadzą i Tobie pomogą, to fakt. Ale główna pomoc pochodzi od Pana.
Twoje doświadczenia będą jeszcze bardziej dramatyczne, jeśli nie pogłębisz wkrótce wiedzy biblijnej.
Jeśli odczucia jakie w Tobie rosną powodują u Ciebie “niechęć” do katolicyzmu, to jedno. Ale nie buduj sobie muru oddzielającego Ciebie od katolików.
Osobiście uważam, że w niebie będzie wielu katolików, równocześnie zabraknie tam wielu protestantów. ;-)
Doktryny się różnią w różnych kościołach. Wiara w Jezusa/Zbawiciela/Boga jest dla nas wszystkich chrześcijan wspólna. To WYŁĄCZNIE od Niego zależy kto będzie zbawiony i dlaczego. Nasze pojmowanie jest ograniczone – nie mamy wglądu w ludzkie serca.
Ja na ten przykład również uważam kult Maryjny za wyjątkowo “niezdrowy” dla duszy i dla zbawienia, podobnie jak kult świętych, obrazów itp.
To jednak nie upoważnia mnie, moim zdaniem do ferowania wyroków w kwestiach zbawienia. Mamy traktować wszystkich z miłością, więc dlaczego nie katolików? Wszak to nasi bracia w Chrystusie.
Przeczytaj:

J 3:16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
J 3:17 Bo Bóg nie posłał swego Syna na świat, aby potępił świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony.
J 3:18 Kto wierzy w niego, nie będzie potępiony, ale kto nie wierzy, już jest potępiony, bo nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego.

Katolicy również się pod tym podpisują…
Tak więc jeśli uważasz pewne sprawy za absolutnie nie do pogodzenia z Twoim pojmowaniem Biblii, to trzymaj się od tego z daleka, ale bądź ostrożny z traktowaniem ludzi w paskudny sposób.
W końcu kwestia twojego zaangażowania w ewangelizację. Uważam, że zbyt pochopnie do tego podchodzisz, a powodów ku temu kilka. Wspomnę tylko parę głównych. Po pierwsze, uważam, że sam jesteś jeszcze zbyt młody i nie wystarczająco doświadczony. Czy chciałbyś być operowany przez studenta pierwszego roku medycyny? Ja na pewno nie.
Tu chodzi o jeszcze bardziej delikatną “operację” natury duchowej, która ma wpływ nie tyle na życie i śmierć, ale na CAŁĄ WIECZNOŚĆ. Nie chcesz mieć na sumieniu spartaczonej operacji i czyjejś separacji od Boga na wieczność…
Musisz najpierw okrzepnąć jako chrześcijanin. Nie wysyła się do boju młodych niedoświadczonych rekrutów. Wysyła się starych frontowych wyjadaczy, którzy wiedzą jak walczyć i przetrwać, bo mają doświadczenie.
Drugie, to kwestia powołania. Każdy z nas ma w Kościele Chrystusowym jakąś rolę do spełnienia. Kto powiedział, że Twoja działka to akurat ewangelizowanie innych?
A może Twój dany Tobie przez Boga talent to granie na organach, śpiew, prowadzenie ksiąg i księgowości w kongregacji? Może to odwiedzanie chorych czy więźniów, a może przygotowywanie potraw i pieczenie na kościelne spotkania i uroczystości?
Daj sobie najpierw trochę czasu i zorientuj się jakie są Twoje dary i umiejętności, żebyś mógł działać efektywnie, bez stresu i z radością dla siebie, dla kongregacji i dla Pana.
Pewnie wcale nie o to Tobie chodziło, ale jeśli masz ochotę, pytaj o konkrety zwięźle i do rzeczy i postaramy się Tobie odpowiedzieć.
Pozdrówko.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group