FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Rozważania, zasłyszane, znalezione, poruszające
Autor Wiadomość
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 16-01-2010, 00:40   

W dniach od 20 do 22 grudnia 2009 r. odbyły się w naszej parafii rekolekcje adwentowe
które prowadził O. Bogusław Jaworowski ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny.
A które dopiero teraz wrzucam, z uwagi na swoją nieobecność.





 
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 14-02-2010, 00:35   

Jr 17,5-8

To mówi Pan: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców.

1Kor 15,12.16-20

Jeżeli zatem głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach. Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie. Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania. Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli.

Łk 6,17.20-26

Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:

 Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
 Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
 Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
 Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie.

Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast
 biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
 Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
 Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
 Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą.

Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom.



Błogosławieni, czyli szczęśliwi

Błogosławieństwa są na pewno jednym z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających tekstów ewangelicznych.

Błogosławieni ubodzy w duchu ...
Biada wam bogaczom ...

Błogosławieni głodujący ...
Biada wam, którzy teraz jesteście syci ...

Błogosławieni cisi ...
Biada wam krzykaczom pewnym siebie ...

Błogosławieni płaczący ...
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie ...

Błogosławieni czystego serca ...
Biada wam rozpustnikom ...

Błogosławieni prześladowani ...
Biada wam, prześladowcom ...

Błogosławieni łaknący sprawiedliwości ...
Biada wam niesprawiedliwym ..

Błogosławieni jesteście, kiedy wami pogardzają ...
Biada wam, kiedy was wszyscy chwalą ..

Są jednak błogosławieństwa także najtrudniejszym tekstem Ewangelii.

Jakże można nazwać szczęśliwymi tych, którzy głodują, płaczą, są prześladowani, pogardzani, odrzuceni, chorzy, opuszczeni, biedni, wyszydzeni? Jakże można nazwać szczęśliwymi tych, którzy są po prostu nieszczęśliwi? Czy nie jest to jakieś szyderstwo, kpina, drwienie sobie z ludzkiego nieszczęścia?

Kto ten tekst zrozumiał i umiał wprowadzić w życie, na pewno jest szczęśliwy i nie lęka się dnia sądu, ani Bożej sprawiedliwości.

Życzę Ci abyś i Ty nigdy nie przestał medytować tego tekstu i nie tylko się nim zachwycał, ale także -a może przede wszystkim- nim żył!

Błogosławiony jesteś właśnie wtedy, gdy w oczach ludzkich jesteś zerem.

W oczach Bożych jesteś BŁOGOSŁAWIONY!!! I to jest ta paradoksalna logika Ewangelii, logika Boga, Który „wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.” (1Kor 1,27-29)

ks. K. Kubat

źródło: http://www.kazikq.alleluja.pl/
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: inne protestanckie
Pomogła: 7 razy
Wiek: 60
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1922
Skąd: Kalisz
Wysłany: 12-03-2010, 10:07   

BÓG SIĘ NIE WSTYDZI
Monika Kwiecień
Oto jedno z najbardziej wstrząsających zdań w Biblii: "Bóg nie wstydzi się być nazywany ich Bogiem […]" (Hbr 11,16).
Mowa tu o wierzących Starego Testamentu, którzy trwali wiarą przy Bogu, nie znając Ewangelii Chrystusowej. Oni także są częścią owego wielkiego grona świadków, dopingujących nas w naszej drodze za Bogiem.
Na początek przytoczę radę pewnego mądrego człowieka:
"Niech każdy z nas woła do Boga tak, jakby wisiał na włosku, a wokół burza srożyła się aż do samego jądra niebios i jakby nie było już niemal czasu na krzyk. Bo przecież na tym świecie żyjemy w nieustannym niebezpieczeństwie i nie ma żadnej innej rady ani ratunku, jak tylko wznieść oczy i serce, i wołać do Boga".
Nie wiem, kiedy Martin Buber to napisał, a dożył sędziwego wieku i przeżył dwie wojny światowe. Należał do grona najwybitniejszych uczonych żydowskich XX wieku. Jego dorobek wciąż inspiruje pedagogów, filozofów, religioznawców. Buber badał m.in. ruch chasydzki, a chasydzi byli w judaizmie odpowiednikiem zielonoświątkowego przebudzenia w chrześcijaństwie. W tym nurcie duchowej odnowy, zamiast roztrząsać najmniejsze przepisy religijne, chciano cieszyć się Bogiem, radosną modlitwą i tańcem głosić Jego chwałę.
Czy Martin Buber miał rację, mówiąc, że życie ludzkie stale wisi na włosku i pozostaje tylko wołać do Boga o ratunek?
Miał, o czym nietrudno się przekonać. Zdrowie, dach nad głową, praca, szczęście rodzinne - wszystko to może runąć w jednej chwili.
Ale czy Buber miał zupełną rację?
Bogu dzięki, nie! Cały problem polega jednak na tym, że tak właśnie myśli większość ludzi religijnych, pobożnych czy bogobojnych. Również dzisiaj. Również w chrześcijaństwie. Również w chrześcijaństwie takim jak nasze.
Straszna bieda wielu chrześcijan polega na tym, że codziennie stają przed stołem suto zastawionym przez Boga (nawet na oczach ich wrogów, por. Ps 23,5), a mimo to narzekają, że są głodni, niezaspokojeni, niezadowoleni, zapomniani, porzuceni…
Wbrew słowom Bubera, jako chrześcijanie nie musimy trzymać się zbawienia, zdzierając sobie przy tym paznokcie. Ani mówić: "Ja bym chciał tylko przycupnąć na samiuteńkim skraju nieba". Mamy wolny przystęp do samego tronu Łaski! I jakby tego było mało, Bóg zaoferował nam coś więcej.
Jesteśmy świątynią Bożą, a przecież w Jego świątyni wszystko woła: Chwała! (por. 1 Kor 3,16; Ps 29,9). To wołanie wibruje w nas, choćbyśmy nie wydawali z siebie dźwięku. Można tkwić w zatłoczonym autobusie, można w ślimaczym tempie przesuwać się w kolejce na poczcie i jednocześnie każdą cząstką swojego istnienia tętnić chwałą dla Pana. Każde miejsce jest stosowne i każda chwila właściwa.
Z czego to się bierze? Spytam wprost: Czy Bóg cię dziś rozradował? Nie dlatego, że dostałeś podwyżkę albo pochwałę od żony. Nie dlatego, że On wysłuchał twoją modlitwę. Czy Bóg rozradował cię, bo dzisiaj znowu ci się objawił? On sam, na swój cudowny, świeży sposób?
Ten Bóg nie wstydzi się być nazywany Bogiem Abrahama, Izaaka, Jakuba, Dawida… Owszem, dokonali wielkich rzeczy, ale Biblia nie ukrywa także brzydkich plam na ich charakterze i postępowaniu. Pokutowali jednak, nawracali się do Boga, a On otaczał ich świeżą łaską. To otucha dla każdego, kto się potyka, kto czuje się słaby i niezdatny.
Dzięki Bogu za radę mądrych i pobożnych ludzi w Kościele, dzięki Mu za mądrych ludzi spoza Kościoła. Ich świadectwo oraz blaski i cienie ich życia mogą być zachętą albo przestrogą. Ale ludzie zawodzą lub mimowolnie wprowadzają w błąd. Dlatego musimy poznawać samego Boga i od Niego oczekiwać wsparcia.
"Są tacy cadykowie - rzekł pewnego razu rabbi Naftali - co modlą się, aby ci, którzy potrzebują pomocy, przyszli do nich i dzięki ich modlitwie znaleźli pomoc. Ale rabbi z Ropczyc wstaje o świcie i modli się, aby wszyscy, którzy potrzebują pomocy, mogli ją znaleźć u siebie w domu, nie musieli jechać do Ropczyc i nie ulegli pokusie myślenia, że to rabbi z Ropczyc im pomógł" (Martin Buber, Opowieści chasydów).
Przełóżmy to na chrześcijańskie realia: nie musimy czekać na niczyje pośrednictwo. Przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana, mamy w Duchu Świętym wolny dostęp do kochającego Boga Ojca. Bóg Trójjedyny nie wstydzi się być nazywany naszym Bogiem!
Monika Kwiecień
/była naczelna redaktor miesięcznika CHRZESCIJANIN (KZ)
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
     
Shoora 



Wyznanie: inne protestanckie
Pomogła: 7 razy
Wiek: 60
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1922
Skąd: Kalisz
Wysłany: 25-03-2010, 20:38   

Lublin , Kościół Świętego Ducha :

PRZY ŚWIŃSKICH STRĄKACH
kazanie na IV niedzielę Wielkiego Postu
14 marca 2010

Opowieść o powrocie marnotrawnego syna jest bardzo ładna, pocieszająca i melodramatyczna.

Można ją rozumieć tak, że jeśli nawet odejdziesz od Boga, to On i tak czeka na Ciebie, wrócisz i będzie wszystko dobrze, nawet lepiej niż wcześniej.

Chyba to nie jest tak. Marnotrawny syn odchodzi od Ojca (Boga), ale ciągle ma w pamięci, że On jest i - być może - czeka i da się przebłagać. „Zabiorę się i pójdę do mego ojca”, powiem, że bardzo zbłądziłem, może da się jakoś wszystko na nowo ułożyć. Nie ma pewności, że to się uda, nie wie jak się zachowa ojciec, liczy, że może załapie się na darmowy ojcowski chleb. Liczy na chleb, a dostaje „utuczone cielę”, nie spodziewał się aż takiej hojności i dobra. Normalnie, dostałby parę mocnych pasów, musiałby odbyć kwarantannę z najemnikami i przeszeregować się do „drugiej kategorii”, gdzieś na obrzeżach dworu.

Ten jeden syn marnotrawny wraca. Nie pocieszajmy się za bardzo. Jeden wraca. Wielu jednak nie wraca. Wielu zdycha w końcu, nie będąc w stanie przeżyć na „świńskich strąkach”, a zwłaszcza jak ich zabraknie (jeśli już trzymać się obrazu ewangelicznego).

Jeden dramat, którego bardzo się lękam, a który z trudem sobie wyobrażam, to ten, że odejście od Boga jest nieodwracalne, że gdzieś tam przy resztkach świńskich strąków ktoś gnije, dogorywa i pozostaje na ziemi obcej, złej i pełnej śmierci.

Drugi dramat, który częściej widzę, to „praktyka powrotu”. Jak wrócić do bliskości z Bogiem? Mamy proste rozwiązania: pójść do kościoła, wyspowiadać się, odmówić jakieś modlitwy. Nic bardziej mylnego, najczęściej spowiadamy się w „krainie świńskich strąków”, tam też się modlimy i tam chadzamy do kościoła.

Póki jeszcze szansa, wracaj do prawdziwego Boga.


LITURGIA SŁOWA

(Joz 5,9-12)
I rzekł Pan do Jozuego: Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską. Rozłożyli się obozem Izraelici w Gilgal i tam obchodzili Paschę czternastego dnia miesiąca wieczorem, na stepach Jerycha. Następnego dnia Paschy jedli z plonu tej krainy, chleby przaśne i ziarna prażone tego samego dnia. Manna ustała następnego dnia gdy zaczęli jeść plon tej ziemi. Nie mieli już więcej Izraelici manny, lecz żywili się tego roku z plonów ziemi Kanaan.

(Ps 34,2-7)
REFREN: Skosztujcie wszyscy, jak dobry jest Pan Bóg

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego Chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Wysławiajcie ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

(2 Kor 5,17-21)
Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.

(Łk 15,18)
Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw niebu i względem ciebie”.

(Łk 15,1-3.11-32)
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedzał ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.

/ks.M.P/
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 05-09-2010, 20:15   

Mdr 9,13-18
Któż bowiem z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł. Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką - a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, i wybawiła ich Mądrość.

Flm 1,9b-10.12-17
Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa - proszę cię za moim dzieckiem - za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu! Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach /noszonych dla/ Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie uczynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. /Takim jest on/ zwłaszcza dla mnie, ileż więcej dla ciebie zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie!

Łk 14,25-33
A szły z Nim wielkie tłumy. On zwrócił się i rzekł do nich:
Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.


Kto nie ma w nienawiści ...

Szokujące słowa wypowiada dziś Jezus. Szokujące i bardzo wymagające. Czytając dzisiejszą Ewangelię zadaję sobie pytanie: „czy to co czego wymaga Chrystus jest dla normalnych ludzi, czy może tylko dla wybranych?” Jak można "mieć w nienawiści" swoich najbliższych, swoich rodziców, swoją rodzinę? Przecież to jest nieludzkie, przecież to jest wbrew przykazaniu miłości. Czy nie jest to jeden z tych momentów gzie Chrystus zaprzecza sam sobie? Jeśli bowiem dosłownie potraktować wezwanie Mistrza, to życie człowieka, życie ucznia chrystusowego staje się całkowicie niezrozumiałe, a nawet sprzeczne. Z jednej strony wymaganie stawiane w dzisiejszej Ewangelii, a z drugiej strony powtarzane wielokrotnie przykazanie miłości bliźniego ...

Najbardziej jednak drastyczne są ostatnie słowa: "Kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada nie może być moim uczniem !" Czy takie radykalne podejście do chrześcijaństwa jest jeszcze możliwe dla normalnego człowieka, czy jest to raczej już tylko „ścieżka dla orłów”, powołanie dla wybranych? Na czym polega owo wyrzekanie się wszystkiego, owo zaparcie się siebie?

Sądzę, że w odpowiedzi na te wszystkie, powyżej postawione pytania trzeba najpierw rozróżnić dwie rzeczy:

- po pierwsze Chrystus mówiąc w taki właśnie obrazowy sposób, chce nam uzmysłowić to, o czym w kilka wieków później św. Augustyn będzie uczył mówiąc: „Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu w twoim życiu, to wszystko jest na właściwym miejscu, ale jeśli Bóg nie jest na pierwszym miejscu w twoim systemie wartości, to w twoim życiu jest bałagan.”

- i po drugie, musimy sobie ustawicznie stawiać pytania o to, czy żyjemy radykalizmem ewangelicznym.

Takie pytania musimy sobie stawiać osobiście. Na czym – według mnie - polega ów radykalizm ewangeliczny? Co znaczy - dla mnie - wyrzekanie się wszystkiego? Jak ja mam nieść mój własny krzyż, aby być godnym miana ucznia Chrystusowego? Nie ma bowiem w tym względzie jakichś generalnych rozwiązań i ogólnych recept. Nie ma jednej, ogólnie powszechnej odpowiedzi. Innego radykalizmu będzie potrzebował kartuski zakonnik, czy siostra zakonna, a innego matka chorego dziecka, czy ojciec wielodzietnej rodziny. Innego zaparcia się siebie będzie Chrystus oczekiwał od ucznia przed maturą, a innego od dyrektora zakładu pracy przed bardzo trudną decyzją personalną. Inaczej będzie ten ewangeliczny radykalizm realizowała matka czy ojciec w rodzinie, a inaczej ksiądz, inaczej dziecko a inaczej człowiek dorosły i w podeszłym wieku. Ale też nie można pozostawić tego fragmentu Ewangelii z boku, udawać, że go nie ma, że jest to tylko wynik redakcyjnych zabiegów św. Łukasza. Ewangeliczny radykalizm jest jednym z najważniejszych przesłań chrześcijaństwa. I bez niego wszystko rozmywa się w nijakości, w mdłym moralizatorstwie i słodkim ględzeniu. Nie można też twierdzić, ze jest on wezwaniem tylko dla mnichów, dla wybranych, dla żyjących „na górnych półkach”. To byłoby nieporozumienie. Wezwanie Chrystusa jest skierowane do uczniów, a nie do wybranych. Każdy oczywiście musi „usiąść i obliczyć wydatki”, czy będzie zdolny podołać nałożonym sobie zobowiązaniom, ale to musi zrobić każdy, a nie tylko ten kto czuje specjalne powołanie do kapłaństwa, czy życia konsekrowanego.

Każdy musi rozważyć i policzyć, czy stać go na poniesienie wszystkich konsekwencji swojej decyzji. Niemniej jednak każdy z nas jest osobiście zobowiązany do klarownych i definitywnych rozstrzygnięć.

I kiedy Chrystus mówi bardzo zdecydowanie i jednoznacznie: „nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”, to nie jest to tylko retoryczna figura literacka, ale faktyczny i realny wymóg stawiany prawdziwemu wyznawcy Chrystusa. Jak bowiem ktoś powiedział: „Być oderwanym od wszystkiego, to podstawowy warunek, aby nie być na wszystko obojętnym”.

Być może we współczesnym świecie tak wiele jest obojętności i zobojętnienia na los innych właśnie dlatego, że ludzie są za bardzo przywiązani do tego co posiadają i nie umieją nabrać dystansu. Chrystus proponuje więc bardzo skuteczne lekarstwo na obojętność i znieczulicę, oderwanie się od wszystkiego i umieszczenie na centralnym miejscu mojego życia samego Boga, bo (warto może powtórzyć słowa św. Augustyna): „Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu w twoim życiu, to wszystko jest na właściwym miejscu, ale jeśli Bóg nie jest na pierwszym miejscu w twoim systemie wartości, to w twoim życiu jest bałagan.”

A jak jest w twoim życiu?


Ks. Kazimierz Kubat http://www.kazikq.alleluja.pl/
 
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 02-10-2011, 13:44   

Niesamowity wykład Słowa Bożego o. Gużyńskiego usłyszałam dzisiaj na Religia TV.
Chciałabym się z Wami nim podzielić, ale nie da się kopiować tego filmu, dlatego podaję Wam link do "Tajemnicy Słowa Bożego" odc. 1. Będzie powtórzony dzisiaj o godz. 19.00 na Religia TV

http://www.onet.tv/tajemn...58,3,klip.html#
Niestety wykład poprzedzają reklamy, ale bądźcie cierpliwi - wykład ten jest tego wart! :-D
 
 
     
ula 


Wyznanie: Ewangelik
Wiek: 50
Dołączyła: 22 Gru 2011
Posty: 13
Skąd: mulheim
Wysłany: 24-12-2011, 22:48   

http://www.youtube.com/watch?v=q6eJBpmwT6g polecam!!
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 25-12-2011, 01:22   

Dziękuję ci za ten filmik - jest doskonały. kiedyś gdzieś już go widziałam, ale zawsze tak samo zaskakuje pointa. :)
 
 
     
Ejkon 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomógł: 2 razy
Wiek: 26
Dołączył: 17 Mar 2011
Posty: 902
Skąd: Wisła
Wysłany: 25-12-2011, 13:14   

Hehe link do tego filmiku znajdziemy na tym forum już kilka razy :)

Ale nie zaszkodzi przypomnienie bo mało kto zagląda w zapomniane tematy :)

Pozdro Ejkon :juppi: :juppi: :juppi:
_________________

 
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 30-07-2012, 14:16   

kazanie z linku, który podał xSzyneKx w SB

 
 
     
Ejkon 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomógł: 2 razy
Wiek: 26
Dołączył: 17 Mar 2011
Posty: 902
Skąd: Wisła
Wysłany: 28-08-2012, 17:45   

Fajne ;) i prawdziwe ;)

Pozdro Ejkon :juppi: :juppi: :juppi:
_________________

 
 
     
Shoora 



Wyznanie: inne protestanckie
Pomogła: 7 razy
Wiek: 60
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1922
Skąd: Kalisz
Wysłany: 17-05-2013, 22:47   

Rzymian 5;1-2.
1. USPRAWIEDLIWIENI TEDY Z WIARY, POKÓJ MAMY Z BOGIEM PRZEZ PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA, 2. DZIĘKI KTÓREMU TEŻ MAMY DOSTĘP PRZEZ WIARĘ DO TEJ ŁASKI, W KTÓREJ STOIMY, I CHLUBIMY SIĘ NADZIEJĄ CHWAŁY BOŻEJ.

Wspaniałe wersety, które ogarniają całość postanowień Bożych.
Mamy teraz pokój z Bogiem, gdyż nasz stary grzeszny stan, podlegający sądowi stan, dzięki dziełu Chrystusa na krzyżu należy do przeszłości. Obecnie żyjemy w zgodzie z Bogiem. Jesteśmy na zawsze wszczepieni w łaskę Bożą i możemy codziennie z niej korzystać aby sławić imię Jezusa.
Największym zyskiem jest wieczne, istniejące u Niego dziedzictwo, błogosławiona nadzieja. Jako Jego umiłowani będziemy w przyszłości uczestniczyć w Jego wspaniałości tak jak On uczestniczył na ziemi w naszej małości i słabości. W tej nadziei dostęp do Niego otwiera nam już tu na ziemi niewyczerpane bogate źródło łaski.
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
     
Shoora 



Wyznanie: inne protestanckie
Pomogła: 7 razy
Wiek: 60
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1922
Skąd: Kalisz
Wysłany: 21-05-2013, 18:44   

Luk. 18;11.
FARZEUSZ STANĄŁ I TAK SIĘ W DUCHU MODLIŁ: BOŻE, DZIĘKUJĘ CI, ŻE NIE JESTEM JAK INNI LUDZIE, RABUSIE, OSZUŚCI, CUDZOŁOŻNICY ALBO TEŻ JAK TEN OTO CELNIK.

Za co dziękuje Bogu w swojej modlitwie faryzeusz? Mówi"Dziekuję ci Boże, że nie jestem..." Nigdy nie myślał nad tym czym był. Gdyby spojrzał w swoje wnętrze napewno byłby zamilkł. Jednak zajmował się tym czym nie był, żył obok rzeczywistości, więc nie zależało mu na tym, co Bóg o nim myślał. Zbawienia nie potrzebował bo porównywał się z innymi ludźmi. Mniemał, że jego poszczenie dwa razy w tygodniu i płacenie dziesięciny z całego dochodu były wystarczające by odpowiadać wymaganiom Boga. Jeżeli wogóle pomyślal o swoich grzechach, to myślał, że jego dobre uczynki zrekompensują wszystkie jego grzechy, lecz było to ogromne złudzenie. Ten faryzeusz nie jest wyjątkiem. Rzesze ludzi pozostaje w błędzie, gdyż mierzą się swoją miarą, uspokając swoje sumienie i sami się oszukują. Pismo Święte jednoznacznie mówi, że każdy człowiek przed Bogiem jest grzesznikiem i potrzebuje zbawienia poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa.
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 04-08-2013, 02:39   

CZY JEZUS ŁAMAŁ PRAWO?



 
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 17-08-2013, 23:07   

(Jr 38,4-6.8-10)
W czasie oblężenia Jerozolimy przywódcy, którzy trzymali Jeremiasza w więzieniu powiedzieli do króla: Niech umrze ten człowiek, bo naprawdę obezwładnia on ręce żołnierzy, którzy pozostali w tym mieście, i ręce całego ludu, gdy mówi do nich podobne słowa. Człowiek ten nie szuka przecież pomyślności dla tego ludu, lecz nieszczęścia. Król Sedecjasz odrzekł: Oto jest w waszych rękach! Nie mógł bowiem król nic uczynić przeciw nim. Wzięli więc Jeremiasza i wtrącili go, spuszczając na linach, do cysterny Malkiasza, syna królewskiego, która się znajdowała na dziedzińcu wartowni. W cysternie zaś nie było wody, lecz błoto; zanurzył się więc Jeremiasz w błocie. Ebedmelek wyszedł z domu królewskiego i rzekł do króla: Panie mój, królu! źle zrobili ci ludzie, tak postępując z prorokiem Jeremiaszem i wrzucając go do cysterny. Przecież umrze z głodu w tym miejscu, zwłaszcza że nie ma już chleba w mieście. Rozkazał król Kuszycie Ebedmelekowi: Weź sobie stąd trzech ludzi i wyciągnij proroka Jeremiasza z cysterny, zanim umrze.


Jeremiasz w błocie

Jeden z największych proroków Starego Testamentu Jeremiasz został zanurzony w błocie. Wydarzenie ma miejsce w oblężonej przez Babilończyków Jerozolimie. Jeremiasz, wielki autorytet moralny i religijny, bardzo trzeźwo ocenił sytuację. Izraelici nie mają żadnych szans, aby odeprzeć atak nieprzyjaciół, którzy opanowali cały kraj. Jest tylko jedno mądre rozwiązanie: poddać się, oddając w ręce okupanta. W ten sposób można uratować przynajmniej życie i wartości religijne, które w czasach dobrobytu w narodzie zostały zagubione. Żydzi stracili wiarę i poczucie odpowiedzialności za prawo moralne.

W oblężonej Jerozolimie Jeremiasz wzywa do poddania. Wszyscy gorliwi patrioci, którzy woleli umierać, niż myśleć o przyszłości swojej i narodu, wystąpili przeciwko niemu. Początkowo go aresztowano, a kiedy ze swojej celi nadal, w imieniu Boga, wzywał do poddania, postanowili go zgładzić. Nikt nie chciał przelać krwi proroka i dlatego wybrali inny sposób. Na dziedzińcu królewskim była cysterna, do której w porze deszczowej zbierano wodę. Wody już nie było, natomiast na dnie leżało dużo błota i właśnie tam wrzucono Jeremiasza. Był pogrążony tak głęboko, że kiedy życzliwi ludzie chcieli go wyciągnąć, musieli na liny, aby go nie zranić, położyć podartą odzież.

Warto zamienić kilka zdań z Jeremiaszem zanurzonym w błocie. Przede wszystkim trzeba mu zadać pytanie, jak to się dzieje, że on, który mądrze ocenia sytuację, jest prześladowany i skazany na śmierć? Dlaczego ludzie go nienawidzą, wiedząc, że jako prorok Boga mówi prawdę? Odpowiedź Jeremiasza jest jasna — dlatego, że tłumy nie lubią prawdy, że tylko fałszywego proroka noszą na rękach. Prawdziwego proroka zawsze rzucą do błota albo ukrzyżują. Wynika to stąd, że fałszywy prorok mówi to, na co tłumy czekają, a prawdziwy musi być wierny Bogu. Jeremiasz nie dziwi się, on wie, że taki jest jego los. Ale bynajmniej nie narzeka. Bóg potrzebuje jego głosu. Chce uświadomić wszystkim Izraelitom, że bardzo niepoprawnie myślą, sądząc, iż Bóg jest tylko wtedy z człowiekiem, kiedy mu błogosławi i dobrze mu się wiedzie. Bóg często przewiduje klęskę człowieka i przez nią chce go uczyć prawdziwej mądrości. Spełniło się co do joty to, co Jeremiasz mówił. Jerozolima została zdobyta, połowę ludzi wycięto w pień, połowę wywieziono do niewoli, a królowi wyłupiono oczy. Jeremiasz wzywał do mądrej postawy w sytuacji trudnej, do uznania, że w klęsce może być obecny Bóg. Ludzie jednak nie wierzą w proroctwa, które głoszą klęskę.

Jest jeszcze drugie pytanie, które warto postawić Jeremiaszowi. Jak się to dzieje, że proroka, który mówi prawdę, odrzucają rodacy, a w jego obronie stają cudzoziemcy. Żydzi go wrzucili do błota i chcieli zagłodzić na śmierć. Wydobywa go z błota Kuszyta, a więc cudzoziemiec. On przychodzi i powiada królowi: Źle postępujecie. On go ratuje. A kiedy Nabuchodonozor zdobył Jerozolimę, oddał wszystkich ludzi, z wyjątkiem Jeremiasza, w ręce żołnierzy. Pogański władca docenił mądrość proroka. Jeremiasza nie wzięto do niewoli. Pozwolono mu robić to, co uważał za stosowne. Mógł zostać na miejscu i mógł wędrować z jeńcami do Babilonu.

Przeciwnikami Jeremiasza byli jego domownicy. Podejmuje ten temat Chrystus, kiedy stwierdza, że człowiek wierny Bogu spotyka się z wielkimi trudnościami ze strony swoich najbliższych. To dziwny paradoks, rzecz niezrozumiała. Często właśnie domownicy są wrogami człowieka, który chce być sprawiedliwy i uczciwy. Najtrudniejsza walka, jaką uczeń Chrystusa musi toczyć, to walka z jego najbliższymi.

Droga Ewangelii nie może być łatwa, bo chodzi w niej o prawdę. Tam zaś, gdzie chodzi o prawdę, musi być cierpienie. Na ziemi bowiem jest ono najmocniejszym świadectwem prawdy. Wszyscy fałszywi świadkowie załamują się w obliczu cierpienia. Tylko człowiek przekonany o słuszności sprawy potrafił dla niej cierpieć i oddać życie. Na ziemi nie ma mocniejszego świadectwa dla prawdy, jak cierpienie, jak ofiara.

Ks. Edward Staniek
źródło: http://mateusz.pl/czytania/2013/20130818.htm

:myhli: Jakże często użytkownicy forum obrzucają błotem moderatorów, administratorów tylko dlatego, że pilnują reguł, prawa, porządku, akurat dla nas bardzo niewygodnych...
Tak samo często w codziennym życiu staramy się zniszczyć coś co jest prawdą o nas, niszczymy ludzi którzy głoszą nasze ocalenie... :krzeslem:
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group