FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Rozważania, zasłyszane, znalezione, poruszające
Autor Wiadomość
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 06-09-2009, 19:51   Rozważania, zasłyszane, znalezione, poruszające

Mk 7,31-37

Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę.

Dobrze czynił wszystko ...

Zapowiedź czasów mesjańskich wypowiedziana przez Izajasza na sześć wieków wcześniej realizuje się w Chrystusie w sposób dosłowny. Głuchym słuch przywraca i niemym mowę, otwiera oczy niewidomym i ... No właśnie ... czy także serca zatwardziałym? Symbolika gestu Chrystusa dokonującego cudownego uzdrowienia głucho-niemego ma swoją wymowę nie tylko na poziomie fizycznego uzdrowienia ciała, ale może jeszcze bardziej kiedy pomyślimy o głuchocie czy ślepocie duchowej. Jezus niewątpliwie uzdrawiał fizycznie tych, których do Niego przynoszono. On rzeczywiście "dobrze czynił wszystko". On rzeczywiście jest zapowiadanym Mesjaszem, Uzdrowicielem, Zbawicielem i Panem Pokoju. Ale też ... nie można tylko poprzestać na fizycznych uzdrowieniach.

Jezus nieustannie woła do naszych serc, do naszych uszu i oczu: "Effatha - Otwórz się". Człowieku XXI wieku otwórz swoje oczy i zobacz, że na tym - stworzonym dla ciebie świecie - istnieją także inni ludzie, zobacz ten świat i zobacz innych, twoich braci, bo czasami ..., NIE !!! bardzo często, najczęściej !!! jesteś ślepy i nikogo poza sobą nie widzisz. Nie bądź ślepy i nie myśl, że na sukcesach doczesnych kończy się wszystko. Nie bądź ślepy i chciej dostrzec coś więcej niż to, co przed tobą na stole. Otwórz swoje uszy, niech w końcu usłyszą moje wołanie i wołanie twoich braci, nie bądź głuchy na Słowo Boże, nie bądź głuchy na wołanie innych, którzy są w potrzebie, a którym ty właśnie możesz pomóc. Człowieku otwórz w końcu swoje serce i przestań myśleć tylko o sobie i o swoich interesach. Otwórz twoje serce, bo ono właśnie najbardziej jest chore, głuche i ślepe.

Przez to ustawiczne "Effatha - Otwórz się" Chrystus nieustannie próbuje otworzyć najpierw nasze zatwardziałe i zamknięte serca, ale także nasze oczy i nasze uszy, nasze usta i nasze dłonie. On stale i ustawicznie próbuje nas postawić na nogi, abyśmy nie potykali się już więcej o kamienie naszych grzechów i przeszkody naszych przyzwyczajeń. Abyśmy nie byli ślepi, ślepotą naszego egoizmu i głusi, głuchotą naszej pychy. Aby naszym bogactwem prawdziwym nie było tylko to, co materialnie posiadamy, ale abyśmy i my w ślad za Nim "dobrze czynili wszystko" i w ten sposób odkładali w banku, gdzie mól i rdza nie zniszczy naszych skarbów.

Jego wołanie "Effatha - Otwórz się" jest skierowane także do mnie

... czy ja je słyszę, czy też
- mimo Jego wysiłków -
nadal jestem głuchy?


autor:


Ks. Kazimierz Kubat
Pracował w Zairze w regionie Shaby (Katangi), będąc wykładowcą filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym Jana XXIII prowadzonym w mieście Kolwezi przez O.O. Franciszkanów. Od stycznia 1996 do chwili obecnej jest wykładowcą filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym prowadzonym przez XX. Salwatorianów w Morogoro, w centralnej Tanzanii. W międzyczasie - już z Tanzanii został oddelegowany do pomocy w Misji Salwatoriańskiej na Komorach gdzie spędził kilka miesięcy.

CEGŁA

Młody, zdolny urzędnik, któremu dobrze wiodło się w życiu jechał szybko swoim nowym Jaguarem.

Przyglądał się dzieciakom wyglądającym zza rzędu samochodów i nawet zwolnił, bo wydawało mu się, że coś zauważył. Kiedy przejeżdżał obok, dzieciaki się schowały. W zamian za to zobaczył jak cegła uderza w drzwi jego nowiutkiego Jaguara. Gwałtownie wcisnął hamulec i wycofał szybko w miejsce skąd wyleciała cegła. Zły wyskoczył z samochodu złapał najbliżej stojącego chłopca przycisnął do samochodu i potrząsając krzyczy:

„Co to ma znaczyć szczeniaku, czy widzisz co zrobiłeś? To jest nowiutki samochód i ta cegła będzie cię drogo kosztowała !!!”

Chłopak płacząc odpowiada:
„Proszę mi pomóc proszę Pana ... bardzo proszę, przepraszam, ale nie wiedziałem już co mam zrobić”.
I dodaje: „rzuciłem ta cegłę, bo nikt nie chciał się zatrzymać ... „

Ze łzami w oczach zwiesza głowę i pokazuje na leżącego obok za samochodem innego chłopaka.
I dodaje: „To jest mój starszy brat. On jest inwalidą i spadł z wózka, a ja nie umiem go podnieść bo jest za ciężki dla mnie.”
„Czy mógłby mi Pan pomóc go posadzić na wózku, bo on się pokaleczył” – prosi zapłakany maluch.

Poruszony, młody urzędnik, nie wie co powiedzieć, podnosi inwalidę na wózek i czuje jak w gardle rośnie mu wzruszenie i wstyd. Kiedy usadowił już inwalidę na wózku i obejrzał, uspokoił się trochę widząc, że poza drobnymi zadrapaniami nic mi się nie stało.

Wtedy rozpromieniony maluch uśmiechając się rozbrajająco mówi : „Dziękuję bardzo i niech Bóg Panu wynagrodzi”.

Zaszokowany zbytnio tym co przeżył, młody urzędnik nie wie co powiedzieć i patrzy zdumiony za oddalającymi się dzieciakami. Wraca wolno do swojego Jaguara. Szkoda poczyniona przez cegłę jest znaczna, ale ... postanawia jej nie naprawiać, bo słyszy jakiś cichy głos w swojej głowie mówiący:
„Nie pędź przez życie tak szybko, aby ktoś musiał aż cegłę rzucać, aby zwrócić na siebie uwagę.”

Pan Bóg szepcze w naszym wnętrzu i mówi do naszego serca. Ale czasami, kiedy nie masz czasu i ochoty Go słuchać musi rzucić w ciebie cegłą, abyś zwolnił, zatrzymał się i posłuchał, co ma ci do powiedzenia.

Do ciebie należy wybór: posłuchać go czy nie ?


źródło: http://www.kazikq.alleluja.pl/

A my? Jak rozumiemy w swoim życiu "Effatha - Otwórz się" ?
Czy w ogóle zastanawiamy się nad tymi słowami? Czy potrzebna jest nam cegła?
Jak na nią reagujemy?
 
 
     
mykerinos 


Wyznanie: Katolik
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 26 Paź 2005
Posty: 1344
Skąd: Rzym
Wysłany: 06-09-2009, 20:11   

Pozwolę sobie dopisać coś, co usłyszałem dzisiaj na kazaniu.

Brak słuchu pociąga za sobą nieumiejętność mowy. Człowiek głuchoniemy w dzisiejszej Ewangelii nie umiał mówić, nie znał świata dźwięków, nie można się było z nim językiem ludzkim porozumieć. Ot, bariera nie do przeskoczenia, zwłaszcza za czasów Jezusa.
Jezus uzdrowił głuchoniemego, a on natychmiast mógł prawidłowo mówić. Jakby dotychczasowe ograniczenia i czas potrzebny na naukę świata dźwięków w jednym momencie został za nim. Cud dopełnił wszystkiego, nie było tzw. rekonwalescencji.
Zaiste, Bóg rozwiązuje sprawy w sposób znacznie lepszy od ludzkiego.

Może to banalne spostrzeżenie, ale ja tego wcześniej nie zauważyłem.
_________________
Eccl 1,15 Vlg: Perversi difficile corriguntur et stultorum infinitus est numerus
Poprawa przewrotnych przychodzi z trudem, a głupców jest poczet nieprzeliczony
Ostatnio zmieniony przez zosia 06-09-2009, 20:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Shoora 



Wyznanie: inne protestanckie
Pomogła: 7 razy
Wiek: 60
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1922
Skąd: Kalisz
Wysłany: 07-09-2009, 07:32   

Zasłyszane od ks. Mieczysława P :

Nieskuteczna Pobożność


Oberwało się faryzeuszom, można by skwitować czytany dziś fragment Ewangelii. I historycznie tak było.

Dominacja werbalnych deklaracji nad rzeczywistym stanem ducha - Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie - nie przeminęła wraz z ostatnim faryzeuszem, to też przyznamy. Wszystko, co Jezus dziś krytykuje, nie było złe czy pogańskie. Przeciwnie, mycie rąk, kubków i dzbanków, było oznaką pobożności.

Czy pobożność, w sensie zachowywania tradycji, zwyczajów religijnych, może być zatem przeszkodą w zbawieniu? Takiej myśli nie ma w przesłaniu Jezusa. Sama jednak pobożność może nie mieć znaczenia - Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno. Sama pobożność nie tyle jest przeszkodą do zbawienia, ale może być bezowocna, próżna.

Rozstrzygająca dla zbawienia jest wspomniana przez Jezusa ,,odległość serca", wewnętrzne przylgnięcie do Niego. Czasem może się to także objawić zachowaniami o charakterze pobożnym.

Tak byśmy chcieli mieć jakiś pewny gest, jakiś znak, jakieś zaklęcie, jakiś ryt, po wykonaniu których, mielibyśmy pewność zbawienia. Nic z tego, Bóg ciągle zostawia nas w kruchej niepewności wyborów naszego serca. Tam tylko Go dosięgamy i zdobywamy, tam też Go tracimy.

LITURGIA SŁOWA

(Pwt 4,1-2.6-8)
Mojżesz powiedział do ludu izraelskiego: A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Nic nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i nic z tego nie odejmiecie, zachowując nakazy Pana, Boga waszego, które na was nakładam. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach powiedzą: Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny. Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
     
Roberto 



Wyznanie: Katolik
Pomógł: 47 razy
Dołączył: 29 Gru 2008
Posty: 2786
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 07-09-2009, 19:09   

zosia napisał/a:
A my? Jak rozumiemy w swoim życiu "Effatha - Otwórz się" ?
Czy w ogóle zastanawiamy się nad tymi słowami? Czy potrzebna jest nam cegła?
Jak na nią reagujemy?

Dla mnie oznacza to przede wszystkim rezygnowanie z pozorów. I niestety (a może na szczęście) dostałem też cegłą. Wiele relacji, budowanie swojego wizerunku, osiągane sukcesy w szkole i na uczelni, to wszystko wynikało przede wszystkim z fałszywego pojmowania rzeczywistości, swojej wartości, miało stanowić substytut tego, czego tak naprawdę potrzebowałem i do czego zostałem powołany. Jednak co innego jest dostać cegłą i pójść dalej, jakby nigdy nic, a co innego zatrzymać się i pomyśleć. Co to dla mnie oznacza? Jaki w tym wszystkim jest sens? Ja mam to szczęście, że dostanie cegłą nie tylko mnie nie zamroczyło, ale raczej się ocknąłem.
_________________
"Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił swoją duszę"
św. Ignacy Loyola
 
     
David 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 4 razy
Wiek: 23
Dołączył: 25 Maj 2009
Posty: 912
Skąd: Warszawa
Wysłany: 07-09-2009, 19:28   

Cóż cegłą "dostałem" może z 2 razy, i to pozwoliło mi przetrwać...
_________________
Wszystko, czego tylko potrzebujecie, co napotykacie, co uzyskujecie, czym się cieszycie i czego doświadczacie – wszystkie te rzeczy muszą być Chrystusem.
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 20-09-2009, 22:56   

Mdr 2,12-20

Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo - jak mówił - będzie ocalony.

Jk 3,16 - 4:3

Gdzie bowiem zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś /zstępująca/ z góry jest przede wszystkim czysta, dalej, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój. Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.

Mk 9,30-37

Po wyjściu stamtąd podróżowali przez Galileę, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich! Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje mnie, lecz Tego, który Mnie posłał.


Kto chce być pierwszym ...

Pożądacie, a nie macie ... żywicie morderczą zazdrość ... kłócicie się kto z was jest pierwszy, zabiegacie o honory i przywileje ... wymyślacie sobie coraz to bardziej komiczne tytuły ... prowadzicie walki i kłótnie ...

Oj, skąd my to znamy, te dyskusje Apostołów Chrystusa? Jakby od tysięcy lat nic się w tym względzie nie zmieniło ... A Chrystus ustawicznie powraca ze swoją nauką o poniżeniu, o wyszydzeniu, o męce i o śmierci ... I na całą zawziętą i pełną zazdrości dyskusję swoich „wybranych Dwunastu” ... odpowiada bardzo prosto, stawiając przed nimi dziecko. A im jakby ktoś w twarz dał ... zawstydzeni nie rozumieją o co chodzi.

A nasi dyrektorzy, prałaci, prezesowie, panowie ministrowie, biskupi, profesorowie, doktorzy, senatorowie ....? A gdyby tak Chrystus przed nimi dziecko postawił i jeszcze im powiedział: "kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich" ...?

Czyż nie poczuliby się obrażeni i dotknięci??? Już widzę ich miny, ich święte oburzenie, ich zgorszenie i zdziwienie ..., bowiem posprzeczali się, kto z nich jest największy ...

"Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz." Cóż więcej można dodać to tych słów św. Jakuba? Cóż więcej, skoro nawet ci, którzy się modlą, źle się modlą ...? A wszystko dlatego, że zapomnieli o tym, co znaczy pójść za Chrystusem. A wszystko dlatego, że wzięła w nich górę -jak w Apostołach- ludzka próżność ... dobrzy i pobożni katolicy, pewni siebie i zadufani w swej doskonałości Słudzy Chrystusa ... współcześni Apostołowie i ich następcy. Bo nie zrozumieli, ani co to znaczy stracić życie dla Chrystusa, ani po co im Chrystus dziecko przed oczy stawia ...

A ileż we mnie morderczej zazdrości, ileż zabiegania o ludzkie względy, ileż poszukiwania swego, udowadniania swoich racji, ileż kłótliwości, zawiści, złości, pychy, obłudy, chciwości, arogancji .... Ileż we mnie próżności, chęci wywyższenia się, dominowania, bycia pierwszym, ileż nieustępliwości, fałszywej pobożności i świętego oburzenia, bo ktoś ośmielił się mnie skrytykować ....?

A kto chce być pierwszym ....
niech będzie ostatnim ...
JAKŻE ŁATWO POWIEDZIEĆ ...


źródło: http://www.kazikq.alleluja.pl/
 
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 20-09-2009, 23:08   

Na szarym końcu

Wreszcie na szarym końcu
zbaw teologów
żeby nie pozjadali wszystkich świec i nie siedzieli
po ciemku
nie bili róży po łapach
nie krajali ewangelii na plasterki
nie szarpali świętych słów na nerwy
nie wycinali trzcin na wędki
nie kłócili się miedzy sobą
nie zajeżdżali na hipopotamie łaciny
żeby nie dziwili
że do nieba prowadzi
bezradny szczebiot wiary

ks. Jan Twardowski
 
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 18-10-2009, 23:06   

Tydzień Misyjny – 18-24 października 2009

Niedzielą w ostatniej dekadzie października rozpoczyna się w Kościele Tydzień Misyjny. W tym roku jest to niedziela 18 października. Jest to kolejna okazja do modlitwy i ofiary mającej na celu pomoc misjonarzom i ludziom ubogim w krajach misyjnych. Ale przecież nie tylko ….

W ciągu ponad 13-tu lat mojego kapłańskiego życia (1992-2005) miałem okazję pracować w Afryce jako misjonarz. Pracowałem w Demokratycznej Republice Kongo (ówczesny Zair), w Tanzanii i na Komorach (4 maleńkie wyspy na Oceanie Indyjskim). W ciągu tych lat miałem na pewno okazję poznać pracę misyjną -jak się to mówi- „od podszewki”. Sam uważam, że był to jeden z najpiękniejszych – chociaż także - najtrudniejszych okresów w moim życiu. Przed dziewięcioma laty opublikowałem nawet książkę „Listy z Afryki i nie tylko ...”, w której opisałem wiele moich misyjnych doświadczeń i spostrzeżeń. Pisałem tam min. że praca misyjna to praca, w której głównym zadaniem jest głoszenie Chrystusa tym, którzy o Nim jeszcze nie słyszeli. I to jest na pewno prawda.

Od trzech lat pracuję w Kanadzie i …

W 1999 roku 45% Kanadyjczyków deklarowało się katolikami, ale w dwa lata później, w 2001 roku już tylko 43%. Obecnie, w 2009 liczba ta zmalała do zaledwie 33%. Możecie mi wierzyć, że pracując tutaj od trzech lat nadal uważam, że jestem misjonarzem … w bardzo pogańskim kraju! I nadal głoszę Chrystusa tym, którzy (w wielu wypadkach) nic o Nim nie słyszeli, albo jeśli nawet słyszeli to raczej baśniowe i legendarne historyjki. Nie generalizując, można powiedzieć, że liberalizm końca XX wieku doprowadził społeczeństwo północnoamerykańskie do stanu neo-pogaństwa, czy wtórnego pogaństwa. Obawiam się, że jest to prawda nie tylko w odniesieniu do tej części świata, gdzie obecnie pracuję, ale także w znacznej mierze w odniesieniu do całej Europy, niestety z Polską włącznie.

W wyniku działania tych liberalistycznych sił stworzono bowiem bożka o imieniu „Jezus”, który nie ma jednak nic wspólnego z Jezusem Chrystusem, Synem Bożym, głoszonym przez Kościół Katolicki przez ostatnie dwa tysiące lat. Ten bożek o imieniu „Jezus” to: „niezły facet”, „równy gość”, który przedstawia ciekawą wizję świata i ma nawet interesujące poglądy, ale ostatecznie nie jest na pewno Synem Bożym i nie wymaga od nas prawie niczego. Jest on raczej postrzegany jako „hippisowski pacyfista”, „duchowy guru”, „nieszkodliwy idealista”, może nawet „duchowy mistrz”, czy „idol”. Tak stworzony bóg odpowiada zapotrzebowaniom „duchowym” współczesnego człowieka i zaspokaja „duchowe tęsknoty” człowieka ery komputerów. Ale nic więcej. Ja sam mogę robić co mi się podoba i wystarczy tylko, że uznam go za mojego idola, a na pewno będę zbawiony. Religia jest tylko stanem pewnych estetycznych uniesień, wysublimowanych ekstaz i gustownych wzlotów, ale jest to religia bez etyki i duchowość bez moralności.

W czasie jednej ze swoich pielgrzymek do Polski, Papież Jan Paweł II wołał w Warszawie (14 czerwca 1987 roku): „Kościół cały jest misyjny. Cały i wszędzie! Wy wszyscy, którzy nie podejmujecie posługi na terenach misyjnych — nie zapominajcie, że nasza własna, polska Ojczyzna wciąż potrzebuje nowej ewangelizacji. Podobnie jak cała chrześcijańska Europa.”

Odnosi się to na pewno nie tylko do Polski i nie tylko do Europy. Odnosi się to do całego świata. Świat nadal nie zna Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i nadal nie widzi w nim Zbawiciela. Świat -mimo ponad dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa- nadal jest pogański, a może raczej należałoby powiedzieć że popadł we wtórne pogaństwo „stwarzając sobie boga według własnego uznania”, odpowiadającego zapotrzebowaniom i oczekiwaniom konsumpcyjnego społeczeństwa supermarketów. Taki wygodny bóg, a raczej bożek, idol właśnie, nie ma nic wspólnego z Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Nie ma nic wspólnego z Bogiem Nowego Testamentu, Jezusem Chrystusem, Wcielonym Synem Bożym. Polska, Europa, świat cały potrzebuje na pewno „nowej ewangelizacji”. Polska, Europa, świat cały, to na pewno nadal teren misyjny gdzie podstawowym zadaniem jest głoszenie Chrystusa, Syna Bożego tym, którzy o Nim nie słyszeli, albo jeśli słyszeli, to raczej baśniowe i legendarne historyjki.

Kościół na pewno cały jest misyjny, cały i wszędzie. Pamiętając w czasie Tygodnia Misyjnego (18-24 października) o krajach misyjnych Afryki, Azji i Oceanii nie zapominajmy jednak i o krajach misyjnych Europy i Ameryki Północnej. Według moich obserwacji żyje tam na pewno więcej pogan niż w Afryce, Azji i Oceanii.

Ks. Franciszek Jordan, Założyciel Salwatorianów (zgromadzenia zakonnego do którego należę) powiedział kiedyś: „Dopóki żyje na świecie chociaż jeden człowiek, który nie zna i nie kocha Jezusa Chrystusa Zbawiciela, nie wolno ci spocząć.” Sądzę, że słowa te są wezwaniem nie tylko dla Salwatorianów.

autor - Ks. K. Kubat
źródło: http://www.kazikq.alleluja.pl/
 
 
     
Roberto 



Wyznanie: Katolik
Pomógł: 47 razy
Dołączył: 29 Gru 2008
Posty: 2786
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 19-10-2009, 17:25   

zosia napisał/a:
Świat nadal nie zna Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i nadal nie widzi w nim Zbawiciela.

Pewnie, bo gdyby Go znał nie byłyby tyle niepotrzebnego cierpienia.
_________________
"Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił swoją duszę"
św. Ignacy Loyola
 
     
David 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 4 razy
Wiek: 23
Dołączył: 25 Maj 2009
Posty: 912
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-10-2009, 17:47   

Ale to nie Syna Bożego boi się Szatan tylko Syna Człowieczego, bo Bóg, w swoim planie postanowił że to ludzie pokonają Szatana, dlatego dla nas najważniejsze że jest to Syn Boży, ale dalej człowiek :)
_________________
Wszystko, czego tylko potrzebujecie, co napotykacie, co uzyskujecie, czym się cieszycie i czego doświadczacie – wszystkie te rzeczy muszą być Chrystusem.
 
     
Roberto 



Wyznanie: Katolik
Pomógł: 47 razy
Dołączył: 29 Gru 2008
Posty: 2786
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 19-10-2009, 18:31   

David napisał/a:
Ale to nie Syna Bożego boi się Szatan tylko Syna Człowieczego

Ale czy to nie jedna i ta sama Osoba?
_________________
"Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił swoją duszę"
św. Ignacy Loyola
 
     
David 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 4 razy
Wiek: 23
Dołączył: 25 Maj 2009
Posty: 912
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-10-2009, 19:14   

Tak :D , ale są to 2 różne aspekty :) To że jest Synem Bożym oznacza że jest Bogiem, to że jest Synem Człowieczym oznacza że jest człowiekiem, takim jakim byliby ludzie gdyby nie dotknął ich grzech i gdyby znali Boga :D Gdyby był tylko człowiekiem Jego ofiara nie byłaby tak wielka, a gdyby był tylko Bogiem, to Szatan by się Go nie bał. Znać Syna Bożego to znać Boga, a znać Syna Człowieczego to znać siebie samego. I właśnie dlatego Jezus jest tym kim jest :D
_________________
Wszystko, czego tylko potrzebujecie, co napotykacie, co uzyskujecie, czym się cieszycie i czego doświadczacie – wszystkie te rzeczy muszą być Chrystusem.
 
     
Roberto 



Wyznanie: Katolik
Pomógł: 47 razy
Dołączył: 29 Gru 2008
Posty: 2786
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 20-10-2009, 17:42   

David napisał/a:
Znać Syna Bożego to znać Boga, a znać Syna Człowieczego to znać siebie samego.

Świetnie napisane ;)
_________________
"Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił swoją duszę"
św. Ignacy Loyola
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 11-11-2009, 16:23   





Całość kazania tutaj - niestety bez lektora, ale z napisami po polsku
http://bctassociation.blip.tv/file/2324325/
 
 
     
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 15-11-2009, 16:48   

Dn 12,1-3

W owych czasach wystąpi Michał, wielki książę, który jest opiekunem dzieci twojego narodu. Wtedy nastąpi okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały, aż do chwili obecnej. W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia: ci wszyscy, którzy zapisani są w księdze. Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie. Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze.

Hbr 10,11-14

Wprawdzie każdy kapłan staje codziennie do wykonywania swej służby, wiele razy te same składając ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. Jezus Chrystus przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga, oczekując tylko, aż nieprzyjaciele Jego staną się podnóżkiem nóg Jego. Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani.

Mk 13,24-32

W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.


Kiedy przyjdzie czas ...

Jak to będzie przy końcu świata? Niektórzy wstaną z martwych do życia wiecznego, inni zaś na wieczne potępienie ... Ciekawi nas to i interesuje raczej z czysto komercyjnego, a nawet rozrywkowego punktu widzenia. Chcielibyśmy to zobaczyć na filmie, jak w "Armagedonie" lub poczytać, jak o zagadce zaginięcia Atlantydy. A przecież z każdym dniem naszego życia zbliżamy się nieubłaganie do naszego osobistego dnia sądu, dnia ostatniego naszego życia, do naszego osobistego, małego końca świata. Coraz bardziej czujemy, jak nasze ciało przestaje działać, jak sprawna i dobrze wyregulowana maszynka, jak bolą nas coraz bardziej stawy i kości, jak serce od czasu do czasu odmawia posłuszeństwa i oddech staje się coraz krótszy ... a my nie umiemy rozpoznawać znaków czasu i nie chcemy się przyznać, że zbliża się czas ... moment ostatecznego rozrachunku. Jest gdzieś taki krajobraz, który zobaczę jako ostatni Jest w kalendarzu taka data, która dla mnie będzie ostatnią datą. I na zegarze godzina ... moja ostatnia ... godzina. Czy jestem gotowy? Czy zdaję sobie sprawę, że każdą chwilą i każdym czynem (dobrym lub złym) piszę swój testament, a właściwie należałoby powiedzieć otwarcie: "Piszę na siebie wyrok!”

Wiem, że czytając te słowa czujesz się nieswojo i gotów jesteś zarzucić mi niedelikatność, brak wyczucia i grubiaństwo. To takie nieestetyczne. A w ogóle to niegrzecznie jest przypominać i mówić o "tych sprawach". Tylko że ten dzień ostatni zbliża się do każdego z nas nieubłaganie, bez względu na to czy jest to estetyczne czy nie, czy tego chcemy, czy nie chcemy o tym słuchać.

"Kiedy przyjdzie czas ... jedni wstaną do życia wiecznego, inni zaś na wieczne potępienie ..."

A gdzie ja będę? Po której stronie? Już teraz o tym decyduję. Moim codziennym życiem ...


Kiedy umrzesz, Pan Bóg nie zapyta:

- ile zarabiałeś?
- jakie stanowisko piastowałeś?
- ile doktoratów zrobiłeś?
- ile książek napisałeś?
- kim byłeś?
- jaki jest stan twojego konta bankowego?

Zapyta tylko o jedno: „Czy w swoim życiu naprawdę kogoś kochałeś tak mocno, żeby zań życie swoje oddać?”

Wszystko inne nie będzie mieć znaczenia.


http://www.kazikq.alleluja.pl/
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group