FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
"Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" -
Autor Wiadomość
voska 


Wyznanie: Agnostyk
Pomogła: 6 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 06 Cze 2005
Posty: 1988
Skąd: Święte miasto ;)
Wysłany: 01-11-2005, 22:51   "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" -

Znani i podziwiani przez świat i Ci, których kochaliśmy my i grono znajomych. Ci którzy odeszli, za wcześnie, za późno, nie w porę, a może akurat w tym czasie, który był dla nich najlepszy...

Wspomnienia o Tych, którzy odeszli, a którzy dla nas byli ważni
_________________
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać.
Antoine de Saint Exupéry Mały Książę
Ostatnio zmieniony przez zosia 05-05-2010, 13:11, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
voska 


Wyznanie: Agnostyk
Pomogła: 6 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 06 Cze 2005
Posty: 1988
Skąd: Święte miasto ;)
Wysłany: 01-11-2005, 23:30   ks. Grzegorz Ułamek

Ks. Grzegorz Ułamek






Grześka najlepiej pamiętam z parafii św. Józefa w Czestochowie. Był tam wikarym przez rok, moderatorem Oazy. "Wieloryb" tak go czasem nazywaliśmy. Wkurzał się o to czasami, albo jak zwykle sie zgrywał. Kawał wariata, typ "pozytywnie zakręcony", artysta, dziennikarz, duszpsterz środowisk twórczych. Miał dobre kazania, mimo że czasem złośliwie śmialiśmy się z niego, że zawsze mówi w nich o pieniądzach. Poprostu dobry człowiek. Dobry ksiądz.

Obrazek, który najbardziej utkwił mi w pamięci to jego pokój. Kanapa na środku i rozwalony na niej Grzesiek z miną "nic mi się nie chce, padam na pysk, jest looz, tylko nie każcie mi robić nic poza oddychaniem".
Drugi obrazek, to ten jego charakterystyczny gest. Rece uniesione tak na wysokość klatki i słowa "Kościół potrzebuje dobrego Public relations!"

Czasem bywał wkurzajacy, jak na sylwestrze, ktry robiliśmy w salkach Józefa i o którym zapomniał powiadomić proboszcza...

Ale bywał też taki... kochany. Rekolekcje w Janowie, nawalił nam ks. rekolekcjonista. Czekaliśmy z godzinę przed kościołem (w lutym), potem nam się udalo zdobyć klucze do szkoły, w której mieliśmy spać. Grzesiek przyjechał ok. 20.00, przeszliśmy się do Złotego Potoka (ok. godzimy drogi) na Msze, skończyliśmy dosć późno, bo koło 23.00. Kursował samochodem w te i spowrotem i zbierał wsystkich po drodze. Kolację skończyliśmy wtedy koło 1.00.

Albo rekolekcje w oparciu o... Shreka... Wplatał w kazania rekolekcyjne dla młodzieży texty ze Shreka (ten film był wtedy "na topie"). Nawet niezłe rekolekcje z tego wyszły (nie mówiąc o efektach ubopcznych jakim było przerobienie przez nas księżniczek na kilku znajomych-to w trakcie ustalania planu :D )

Ks. Gzesiu miał 32 lata. Utopił się w Santa Severa w trakcie zorganizowanej przez siebie pielgrzymki dziękczynnej za pontyfikat Jana Pawła II 7 lipca 2005 roku. Był swietnym pływakiem. Nie szarżował tym razem. Znaleziono go na skałach martwego. Nikt nie wie co dokładnie się stało, prawdopodobnie wpadł do wody i złapał go jakiś wir.

To co po nim zostało to przede wszystkim serca bliskich, wszystkich artystów i dziennikarzy częstochowskich, jego uczniów i współpracowników. Zaduszki Artystyczne, dni Radomska, kilka książek, wersze, portal internetowy.

więcej o ks. Grzesiu
_________________
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać.
Antoine de Saint Exupéry Mały Książę
Ostatnio zmieniony przez voska 02-11-2005, 22:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
voska 


Wyznanie: Agnostyk
Pomogła: 6 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 06 Cze 2005
Posty: 1988
Skąd: Święte miasto ;)
Wysłany: 02-11-2005, 22:14   Aleksandra Rygał

Ola Rygał

26.11.1986-30.08.2003





Zdięcie z Sylwestra (tego o którym zpomniał ks. Grześ :) ) Ja (w rogach :-D ) i Ola



26 listopada, gdyby żyła skończyła by 19 lat. Nie dożyła nawet 18. Zmarła 30 sierpnia 2003r.

Z Olką to była"przyjaźń od pierwszego wejrzenia". Kiedyś zobaczyła mnie i stwierdziła, ze jestem fajna i musi mnie poznać... Tak zjawiła się u nas na Oazie. Jakimś cudem trafiła do mojej grupy. Byla podporą w chwilach zwątpienia, dawała sens ciągnięcia dalej tej rozgadanej bandy niesfornych dzieciaków :) . Uwielbiała niebieski kolor i piosenkę Zmartwychwstał Pan Wesoła, uśmiechnięta, czasem tylko wypłakiwała się w rękaw swojej animatorce, zwłaszcza po tym jak sama zaczęła prowadzić grupe. Nie była ze św. Józefa, tak samo jak i ja, ale obie trafiłyśmy tam na oazę, obie z tej samej parafii. Po roku u mnie w grupie zaczęła prowadzić oazę w naszej parafii. Przejęłam tą jej grupkę po jej śmierci... Dała piękny początek, zapaliła te dzieciaki dość mocno. Przez nią mówią do mnie "babciu" bo tak mnie przedstawiła na pierwszym spotkaniu, na które wpadłam "z wizytacją". (ta babcia to stąd, że ja swoich uczestników nazywam swoimi dziećmi", a oni byli pierwszymi uczestnikami, któregoś z "moich dzieci" :D )

Pamiętam dzień jej bieżmowania, byłam świadkiem. kupiłam jej wtedy "kwiatki Św. Franciszka", a po Mszy siedziałam u niej z jej rodzicami do 23.00 i odradzałam im szkołę do której się wybierała. Chciała iść tam gdzie ja do Dąbrowskiego, poszła (trochę za moją przyczyną) do katolika. Ten dzień był dla niej bardzo wyjątkowy. Byla strasznie wzruszona, ja zresztą też. Pierwsze moje "dziecko" stało sie dojrzałym Chrześcijaninem. A była dojrzała jak na swój wiek. Fakt, ze czasami wyłaziła z niej 16latka z sianem w głowie. Choćby ta cała historia z Michałem, jej chłopakiem o 6 lat starszym od niej... Nie podobało mi się to i Olka wiedziała o tym, ale miała sporo zdrowego rozsądku w tym wszystkim. Byli ze sobą prawie rok. Do jej śmierci...

Chyba nigdy nie zapomnę tego dnia... Umarła w sobotę, ja dowiedziałam sie w niedzielę. Przyszli o mnie jej uczestnicy, Robert, Emila i Bartek. Zapłakani... Wiedziałam zanim mi powiedzieli, od soboty o niej myślałam... w końcu moje dziecko... W piątek była u kardiologa, skarżyła się czasem na kłucie w klate piersiowej, ale żadne badania nic nie wykazały. W sobotę wieczorem zakłuło ją mocniej. Przyjechało pogotowie, zabrali ją, zmarła w drodze do szpitala. Okazało się, ze miała ukrytą wadę serca i wewnątrzkomórkowy zawał.
Pierwsze z moich dzieci jest już u Pana...
_________________
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać.
Antoine de Saint Exupéry Mały Książę
 
 
 
julia 



Wiek: 33
Dołączyła: 10 Lis 2005
Posty: 471
Skąd: III RP
Wysłany: 10-11-2005, 12:00   

Ehh... tak to jest, że ludzie odchodzą.

Mnie najbardziej zabolała śmierć mojego małego kuzyna, Wojtka. 4 latka, wrodzona wada serca. Dziecko tak bardzo chciane, tak bardzo kochane. Promyk słońca dla rodziców i babci. Rósł na naprawdę dobrego człowieka i znawcę samochodów.

Przelot do Holandii ufundowała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Szpital miał podpisaną umowę: operacja udana- są pieniądze, operacja nie udana- są koszty dla szpitala. Niestety, Wojtuś zmarł po operacji. Nie wiemy dlaczego, rodzice nie zgodzili się na sekcję.

Potem zaczęły się problemy, z przewiezieniem zwłok (konieczna okazała się kremacja), z miejscem na cmentarzu, ksiądz nawet miał tupet spóźnić się a pogrzeb!!!

Długo bolało, szczególnie rodziców i babcię. Wujek się rozpił...


Miało się poprawić, na świat szykował się Adam. Ciocia wzieła urlop, dużo leżała, tak bardzo chciała tego dziecka. Ja miałam być chrzestną, to miał być mój chrześniak. Niestety, tam na górze mieli inne plany, ciocia poronila, a wystarczyło kilka tygodni by urodził się wczesniak...

To jedyne osoby, które najczęściej wspominam, kiedy myslę o tych, których już nie ma. W innym przypadku myśle o żyjącej, o koleżance ze szkolnej ławki, ale może o tym kiedy indziej. Jak na razie wystarczy smucenia...
_________________
To jest
mój czas. Na moją miarę i skalę.
Mój czas. Nie będę miał innego.
[...]
Jak dobrze, że jesteśmy.
Właśnie teraz.
Nie było nas wczoraj, nie będzie nas jutro.
Jesteśmy dzisiaj.
To i owo jest tu do zrobienia
 
 
martensik 


Wiek: 29
Dołączyła: 14 Lis 2005
Posty: 46
Skąd: Wrocław
  Wysłany: 15-11-2005, 21:14   ;(

moj chlopak Kamil -- > zabil sie z powodu uzaleznienia i troche z mojej winy.
moja przyjaciolka Jola i jej nienarodzone 4 miesieczne dziecko -- > postanowila ze soba skonczyc bo byla uzalezniona
moj przyjaciel Czarek -- > stracil dwa palce i z rozpaczy sie zabil
moj dziadek Tadek -- > rak zoladka.

to najwspanialsi ludzie w moim zyciu. i nie myslcie ze obracam sie w zlym towarzystwie. to byli religijni, ulozeni ludzie. po prostu ich losy tak sie potoczyly ze splotly sie z moim.... i teraz moge tez na pisac ze umarlo moje serce. z zalu. :(
_________________
weż tę miłość w swoje ręce,
zanieś innym ją.
powiedz o tym, że to Jezus
Panem jest...
 
 
 
voska 


Wyznanie: Agnostyk
Pomogła: 6 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 06 Cze 2005
Posty: 1988
Skąd: Święte miasto ;)
  Wysłany: 18-01-2006, 22:49   ś.p. Ks. Jan Twardowski...

odszedł kolejny dobry człowiek.. Panie miej miłosierdzie dla Niego
_________________
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać.
Antoine de Saint Exupéry Mały Książę
 
 
 
Shoora 



Wyznanie: inne protestanckie
Pomogła: 7 razy
Wiek: 60
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1927
Skąd: Kalisz
Wysłany: 18-01-2006, 22:53   

Mówi sie,że nie ma ludzi niezastąpionych.To nieprawda! Kto tak pięknie będzie teraz dla nas pisał? :sad:
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 19-01-2006, 00:26   

Umarł ks. Twardowski - kiedy? :sad:
 
 
 
czArny 



Wyznanie: Katolik
Pomógł: 5 razy
Wiek: 31
Dołączył: 30 Maj 2005
Posty: 1429
Skąd: mnie sie TO wzięło?
Wysłany: 19-01-2006, 09:00   

+
_________________
Umarłem dzisiaj
oddałem swoje życie!
 
 
 
voska 


Wyznanie: Agnostyk
Pomogła: 6 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 06 Cze 2005
Posty: 1988
Skąd: Święte miasto ;)
Wysłany: 19-01-2006, 09:03   

Cytat:
W Warszawie w wieku 90 lat zmarł ks. Jan Twardowski. Informację w tej sprawie przekazał ks. Piotr Sadkiewicz z Leśnej koło Żywca, który otrzymał wiadomość od prof. Iwanowskiej, ostatniej opiekunki ks. Twardowskiego.

Niech ta wiadomość będzie zrozumiana jako prośba o modlitwę za duszę ks. Twardowskiego - powiedział ks. Piotr Sadkiewicz.

Ks. Twardowski zmarł w środę po godz. 19 w warszawskim szpitalu przy ul. Banacha - potwierdziła dyrektor szpitala Ewa Pełszyńska.

Szkoła w Leśnej nosi od kilku lat imię ks. Jana Twardowskiego, podobnie jak około 40 szkół w Polsce, w tym kilka na Żywiecczyźnie. Niedawno w szkole TVP nagrywała program na temat jasełek, które dzieci przygotowały na podstawie wierszy swojego patrona. Ksiądz Twardowski niestety nie zdążył ich obejrzeć.

Wiersze księdza Twardowskiego czytają dorośli i dzieci. Jan Twardowski zadebiutował w 1936 roku tomikiem wierszy "Powrót Andersena", jednak podczas wojny cały nakład jego wierszy zaginął. Studiował filologię polską i teologię na Uniwersytecie Warszawskim. W czasie okupacji hitlerowskiej był żołnierzem Armii Krajowej, walczył w Powstaniu Warszawskim. W 1948 roku przyjął święcenia kapłańskie.

Jego wiersze zaczęły się ukazywać od 1945 roku na łamach różnych pism, między innymi "Tygodnika Powszechnego". Szerszym rzeszom czytelników stał się znany na początku lat 60-tych, a wydany 10 lat później tom "Znaki ufności" przyniósł księdzu Twardowskiemu ogromną popularność. Zainteresowanie czytelników wzbudzały jego kolejne zbiory: "Niebieskie okulary", "Rachunek dla dorosłego", "Który stwarzasz jagody", "Nie przyszedłem pana nawracać".

Ksiądz Twardowski był wiele lat rektorem kościoła sióstr Wizytek w Warszawie, gdzie głosił kazania dla dzieci. Właśnie im zadedykował dwa zbiory wierszy: "Zeszyt w kratkę" oraz "Patyki i patyczki".

W 1980 roku poeta otrzymał nagrodę PEN-Clubu im. Roberta Gravesa za całoksztalt twórczości. Był również laureatem wielu innych nagród, między innymi, Medalu im. Janusza Korczaka, Nagrody Fundacji Alfreda Jurzykowskiego. W 1996 roku dzieci wyróżniły księdza Jana Twardowskiego Orderem Uśmiechu. W 2000 roku otrzymał nagrodę IKAR, a w 2001 roku został laureatem nagrody TOTUS, nazywanej "katolickim Noblem".

Zdaniem krytyków, fenomen poezji księdza Twardowskiego polega na prostocie i mistrzowskim wyrażaniu tego, co dane jest mu intuicyjnie poznać. Jan Twardowski był poetą uśmiechu i niemal dziecięcej naiwności, czym zjednywał sobie czytelników, a jak sam mówił - czasem budzi ich sumienia.

Pytany o swoją twórczość, ksiądz Twardowski mówił: Wszystko cokolwiek mi się udaje nie jest moją zasługą. Gdy patrzę na życie, odnoszę wrażenie, że korzystałem z ciągłej protekcji Pana Boga.



cytat za WP
_________________
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać.
Antoine de Saint Exupéry Mały Książę
 
 
 
czArny 



Wyznanie: Katolik
Pomógł: 5 razy
Wiek: 31
Dołączył: 30 Maj 2005
Posty: 1429
Skąd: mnie sie TO wzięło?
Wysłany: 19-01-2006, 09:04   

Warto jednak oprócz modlitwy cos napisać...
Cytat:
W Warszawie w wieku 90 lat zmarł ks. Jan Twardowski. Informację w tej sprawie przekazał ks. Piotr Sadkiewicz z Leśnej koło Żywca, który otrzymał wiadomość od prof. Iwanowskiej, ostatniej opiekunki ks. Twardowskiego. "Niech ta wiadomość będzie zrozumiana jako prośba o modlitwę za duszę ks. Twardowskiego" - powiedział ks. Piotr Sadkiewicz.

Wiersze księdza Twardowskiego czytają dorośli i dzieci. Jan Twardowski zadebiutował w 1936 roku tomikiem wierszy Powrót Andersena, jednak podczas wojny cały nakład jego wierszy zaginął. Studiował filologię polską i teologię na Uniwersytecie Warszawskim. W czasie okupacji hitlerowskiej był żołnierzem Armii Krajowej, walczył w Powstaniu Warszawskim. W 1948 roku przyjął święcenia kapłańskie. Jego wiersze zaczęły się ukazywać od 1945 roku na łamach różnych pism, między innymi "Tygodnika Powszechnego". Szerszym rzeszom czytelników stał się znany na początku lat 60-tych, a wydany 10 lat później tom Znaki ufności przyniósł księdzu Twardowskiemu ogromną popularność. Zainteresowanie czytelników wzbudzały jego kolejne zbiory: Niebieskie okulary, Rachunek dla dorosłego, Który stwarzasz jagody, Nie przyszedłem pana nawracać.

Ksiądz Twardowski był wiele lat rektorem kościoła sióstr Wizytek w Warszawie, gdzie głosił kazania dla dzieci. Właśnie im zadedykował dwa zbiory wierszy: Zeszyt w kratkę oraz Patyki i patyczki. W 1980 roku poeta otrzymał nagrodę PEN-Clubu im. Roberta Gravesa za całoksztalt twórczości. Był również laureatem wielu innych nagród, między innymi, Medalu im. Janusza Korczaka, Nagrody Fundacji Alfreda Jurzykowskiego. W 1996 roku dzieci wyróżniły księdza Jana Twardowskiego Orderem Uśmiechu. W 2000 roku otrzymał nagrodę IKAR, a w 2001 roku został laureatem nagrody TOTUS, nazywanej "katolickim Noblem".

Zdaniem krytyków, fenomen poezji księdza Twardowskiego polega na prostocie i mistrzowskim wyrażaniu tego, co dane jest mu intuicyjnie poznać. Jan Twardowski był poetą uśmiechu i niemal dziecięcej naiwności, czym zjednywał sobie czytelników, a jak sam mówił - czasem budzi ich sumienia. Pytany o swoją twórczość, ksiądz Twardowski mówił: "Wszystko cokolwiek mi się udaje nie jest moją zasługą. Gdy patrzę na życie, odnoszę wrażenie, że korzystałem z ciągłej protekcji Pana Boga."


Dla mnie przede wszystkim autorytet, autorytet prostoty, stania się jak dziecko wobec Boga. Jego wiersze juz dawno doczekaly sie wersji muzycznych, uzywane na przedstawieniach. Uwielbiam jego wiersze o aniołach.
Wieczny odpoczyek racz Mu dać Panie, a światłość wiekuista niech nad nim świeci :!:
_________________
Umarłem dzisiaj
oddałem swoje życie!
 
 
 
mazurek 


Wyznanie: Katolik
Pomógł: 2 razy
Wiek: 32
Dołączył: 07 Gru 2005
Posty: 483
Skąd: Lubin
Wysłany: 19-01-2006, 14:19   

oszedl wspanialy poeta ktroy potrafi mnie rozmieszyc swoimi wierszmi i anegnotami
oraz dawal kierunek mysli
"śpieszmy się kochac ludzi bo tak szybko odchodzą, pozostają po nich buty i teledon głuchy śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą..." :sad: :smutny: :placze: :placze: :placze: :placze: :placze: :placze:
_________________
Gość wszystko ma swój czas. to co było jest tym co będzie, a to co się stało, jest tym, co znowu się stanie. więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem
Księga Koheleta
 
 
 
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 19-01-2006, 20:56   

Chcę się z Wami podzielić listem od swojej przyjaciółki Małgosi z Płocka.

Spieszmy się kochać ludzi
 
 
 
Shoora 



Wyznanie: inne protestanckie
Pomogła: 7 razy
Wiek: 60
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1927
Skąd: Kalisz
Wysłany: 19-01-2006, 22:37   

ŚPIESZMY SIĘ
Śpieszmy się kochać ludzi.
Dla tej jednej strofy, żeby ją napisać, warto było żyć, proszę księdza Jana.
Śpieszmy się kochać ludzi.
Dla tej jednej strofy, żeby ją przeczytać i zrobić, warto żyć.(m.p)
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
Oamock 



Dołączył: 03 Sty 2006
Posty: 82
Wysłany: 02-02-2006, 01:01   

pisał dobre wiersze, dobre podwójnie - bo i Dobre i dobre :P bardzo nam będzie, szczególnie teraz, brakowało takiego właśnie poety
_________________

"Nie będzie u ciebie boga obcego, cudzemu bogu nie będziesz oddawał pokłonu.
Ja jestem Pan, twój Bóg"

/Ps 81, 10-11a/

POZDROWIENIA DLA Gość :)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group