FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
7. Stygmaty, cuda, życie po śmierci - XYZ
Autor Wiadomość
zosia 



Wyznanie: Katolik
Pomogła: 74 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 31 Maj 2005
Posty: 12035
Skąd: Lublin
Wysłany: 19-07-2007, 23:02   7. Stygmaty, cuda, życie po śmierci - XYZ


Autor XYZŹ

7. STYGMATY, CIALA ZACHOWANE PO SMIERCI I INNE CUDA

Na wstepie chcialbym zaznaczyc moj stosunek do cudow - wierze w istnienie cudow. Nie wierze natomiast w boskie ich pochodzenie. Cud - zjawisko nadprzyrodzone - to wszystko tylko gra slow. Tak naprawde to, jak nazwiemy dane zjawisko zalezy tylko i wylacznie od stanu naszej obecnej wiedzy. W dawnych czasach mianem "znaku boskiego" okreslany byl piorun (jako atrybut Zeusa) czy sztorm na morzu (jako gniew Posejdona). Dzis juz doskonale znamy schemat powstawania obu tych zjawisk i nie sa one dla nas niczym niezwyklym. Do-kladnie tak samo wyglada sytuacja ze zjawiskami nazywanymi dzis "cudami" - kiedys be-dziemy w stanie je wytlumaczyc. Nigdy jednak nie bedziemy wiedziec wszystkiego i zawsze pozostanie cos, co bedziemy mogli przypisac Bogu... Taka juz ludzka natura. Ja wierze w zjawiska nazywane "cudami", jednak cos takiego jak cud nie istnieje. Istnieja zjawiska, kto-rych nie potrafimy w danej chwili wytlumaczyc.
Cuda sa czesto uzywanym przez chrzescijan "dowodem" na prawdziwosc ich wiary. Stygma-ty, ciala ktore po smierci zachowuja sie w swietnym stanie, uzdrowienia itd. itp. Jednak za-glebiajac sie nieco w ten temat zauwazamy kilka podejrzanych watkow:
Stygmaty - Symbole szczegolnego zwiazku z Bogiem, rany pojawiajace sie w miejscach od-powiadajacych ranom Jezusa Chrystusa... Ale czy aby napewno? Po pierwsze: gwozdzie pod-czas ukrzyzowania nie byly wbijane, zgodnie z obecnym wyobrazeniem, w dlonie, lecz w nadgarstki. Po drugie: w Pismie Swietym nie jest napisane, ktory bok Jezusa zostal zraniony wlocznia. I zeby bylo zabawniej, jedni (uznani przez KK) stygmatycy krwawia z lewego bo-ku, a inni z prawego. Kolejny zastanawiajacy fakt, cytuje za Wikipedia: "Similarly, no case of stigmata is known to have occurred before the thirteenth century, when the crucified Jesus became a standard icon of Christianity in the west.". Wikipedia jednak nie zawsze jest wiary-godnym zrodlem, wiec sprawdzilem podana informacje. I o ile na temat ustanowienia ikony w XIII w. nie znalazlem poki co nic, przyjrzyjmy sie liscie uznanych przez kosciol stygmaty-kow:
St. Francis of Assisi (1186-1226);

St. Lutgarde (1182-1246), a Cistercian;
St. Margaret of Cortona (1247-97);
St. Gertrude (1256-1302), a Benedictine;
St. Clare of Montefalco (1268-1308), an Augustinian;
Bl. Angela of Foligno (d. 1309), Franciscan tertiary;
St. Catherine of Siena (1347-80), Dominican tertiary;
St. Lidwine (1380-1433);
St. Frances of Rome (1384-1440);
St. Colette (1380-1447), Franciscan;
St. Rita of Cassia (1386-1456), Augustinian;
Bl. Osanna of Mantua (1499-1505), Dominican tertiary;
St. Catherine of Genoa (1447-1510), Franciscan tertiary;
Bl. Baptista Varani (1458-1524), Poor Clare;
Bl. Lucy of Narni (1476-1547), Dominican tertiary;
Bl. Catherine of Racconigi (1486-1547), Dominican;
St. John of God (1495-1550), founder of the Order of Charity;
St. Catherine de' Ricci (1522-89), Dominican;
St. Mary Magdalene de' Pazzi (1566-1607), Carmelite;
Bl. Marie de l'Incarnation (1566-1618), Carmelite;
Bl. Mary Anne of Jesus (1557-1620), Franciscan tertiary;
Bl. Carlo of Sezze (d. 1670), Franciscan;
Blessed Margaret Mary Alacoque (1647-90), Visitandine (who had only the crown of thorns);
St. Veronica Giuliani (1600-1727), Capuchiness;
St. Mary Frances of the Five Wounds (1715-91), Franciscan tertiary.
Catherine Emmerich (1774-1824), Augustinian;
Elizabeth Canori Mora (1774-1825), Trinitarian tertiary;
Anna Maria Taïgi (1769-1837);
Maria Dominica Lazzari (1815-48);
Marie de Moerl (1812-68)
Louise Lateau (1850-83), Franciscan tertiaries.
Nie jest to kompletna lista, pominietych zostalo kilku stygmatykow mniej znanych. I coz mo-zna zauwazyc? Pierwszym odnotowanym stygmatykiem jest sw. Franciszek z Asyzu (nie zna-lazlem zadnej informacji na temat wczesniejszych stygmatykow) zyjacy na przelomie XII i XIII w. Po tym wydarzeniu stygmatycy zaczynaja sie pojawiac bardzo czesto i regularnie (przypominam, ze lista nie jest kompletna). Dzielo przypadku? Byc moze. A byc moze nie.

Inne cuda - tutaj nie prowadzilem takiej analizy. Zastanawia jednak pewien fakt - chrzescija-nie uzywaja cudow jako argumentu, ze ich religia jest prawdziwa, a cuda sa nagroda Boga katolickiego za wiare w niego. Jaki jest wiec ich stosunek do cudow w innych religiach? Cho-ciazby sprawa Dashi-Dorzho Itigilova, ktorego cialo zachowuje sie (jak u wiely swietych chrzescijanskich) po smierci w prawie nienaruszonym stanie. Chociazby sprawa Thich Quang Duca, ktory spalil sam siebie podczas medytacji. Okazalo sie, ze cale cialo uleglo spaleniu, serce jednak pozostalo. Probowano je poddac kremacji, serce jednak wciaz nie uleglo. Po tym wydarzeniu serce to zostalo uznane jako swiety relikt. Chociazby cuda Mahommeta (odpo-wiednik cudow Jezusa, w ktore wszyscy chrzescijanie tak nieskonczenie wierza), chociazby cuda dziejace sie dzis za sprawa hinduskich joginow. Nie zaglebialem sie w ten temat jeszcze na tyle, by pisac o nim prace magisterska, ale mimo wszystko wydaje sie to byc bardzo cie-kawym zagadnieniem. Przypadkiem posiadam rodzine w Indiach, wiec skontaktuje sie z nimi. W Polsce niestety uzyskanie takich informacji jest ciezsza sprawa...
Moje pytanie brzmi - jaki jest stosunek Kosciola Katolickiego do cudow w innych religiach?
 
 
     
meritus 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 29 Lip 2005
Posty: 611
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 19-07-2007, 23:49   

Cytat:
Cuda sa czesto uzywanym przez chrzescijan "dowodem" na prawdziwosc ich wiary.

Cytat:
Zastanawia jednak pewien fakt - chrzescija-nie uzywaja cudow jako argumentu, ze ich religia jest prawdziwa, a cuda sa nagroda Boga katolickiego za wiare w niego.

Widzę wyraźną sprzeczność w Twej wypowiedzi. Nie ma czegoś takiego jak Bóg katolicki, Bóg prawosławny itd. Jest jeden Bóg. A cuda są potwierdzeniem prawdziwości wiary katolickiej i katolicy powołują się na cuda.

Cuda były są i będą. Były i są stygmaty. Były i są cudowne uzdrowienia.

A co do cudów w innych religiach. Nie wykluczamy, że łaska Boże może w pwenym stopniu być obecna w innych religiach. Cuda i znaki też mogą tam pochodzić od szatana.
 
 
     
XYZŹ 


Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 5
Wysłany: 20-07-2007, 23:20   

Cytat:
Widzę wyraźną sprzeczność w Twej wypowiedzi. Nie ma czegoś takiego jak Bóg katolicki, Bóg prawosławny itd. Jest jeden Bóg.

Czy ja gdzies napisalem, ze istnieja Bogowie wszystkich religii?
Wyrazenia "Bog katolicki" uzylem w kontekscie "Bog odpowiadajacy wyobrazeniom katolikow". Mam nadzieje, ze rozumiesz o co mi chodzi.

Cytat:
A co do cudów w innych religiach. Nie wykluczamy, że łaska Boże może w pwenym stopniu być obecna w innych religiach. Cuda i znaki też mogą tam pochodzić od szatana.

Sproboj zdobyc sie chociaz przez chwile na obiektywizm: Czy dokladnie tak samo nie moze powiedziec czlowiek innego wyznania, w ktorym zdarzaja sie cuda?
 
     
Terebint 



Wiek: 41
Dołączył: 02 Paź 2006
Posty: 54
Skąd: Słupsk
Wysłany: 15-12-2007, 17:30   

Na TV 4 leci program dokumentalny o stygmatach i stygmatykach. Straszne, te stygmatny i przerażające. Naprawdę wierzycie, że pochodzą one od Boga? :shock: Ponoć Kościół uznał oficialnie tylko jednego stygmatyka św. Franciszka.
_________________
 
     
Duszyczka 



Wyznanie: Islam
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Sie 2007
Posty: 262
Skąd: WKP
Wysłany: 15-12-2007, 18:39   

Wtam,

Dlatego właśnie gdzieś tutaj pisałam, jako muzułmanka mam podobne zdanie do autora tekstu. Po pierwsze zgadzam sie, ze cuda to poprostu zjawiska fizyczno-chemiczne, ktorych dzialania jeszcze nie odkryslismy. A te zjawiska fizyczne dzialaja na wszystkich - nie ma osoby, nieznaleznie jakie ma wyznanie, na ktora nie dzialaja prawa fizyki i ogolnie nauki.

"cuda" nie sa zatem dowodem na istnienie jakiejkolwiek religii czy swietosci jakiegokolwiek czlowieka. One sie zdazaja wszedzie. U Zydow, u muzulmanow, u chrzescijan, buddystow, ateistow itp.

pozdrawiam
Beata
 
     
meritus 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 29 Lip 2005
Posty: 611
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 15-12-2007, 20:24   

Zagubiona duszo - to o co piszesz jest zdominowane materializmem, który ogranicza rzeczywostość do procesów fizycznych i chemicznych oraz scjentyzmem, który zakłada wyjaśnialność całej rzeczywistości świata przy użyciu nauk szczegółowych. Są to błędne poglądy filozoficzne wyrosłe na gruncie racjonalizmu, które przez swoją zaborczość wykluczają wszelką nadprzyrodzoność, duchowość z rzeczywistości. W materializmie i scjetyzmie nie ma miejsca nie tylko dla Boga, dla cudów i rzeczywistości nadprzyrodzonej, ale także uczuć wyższych: rozumowych i wolitywne, miłości, myśli, uczuć, które ograniczone są do procesów fizycznych i chemicznych.

My chrześcijanie, broń Boże, nie odrzucamy chemii, fizyki, nauk szczegółowych. Odrzucamy jednak bałwochwalcze ujęcie nauki roszczącej sobie wyłączne prawo do wyjaśnienia wszystkich rzeczy na tym świecie.

Cytat:
1 Kor 2:7-10
Lecz głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały; lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.
 
 
     
Duszyczka 



Wyznanie: Islam
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Sie 2007
Posty: 262
Skąd: WKP
Wysłany: 15-12-2007, 20:54   

Wiesz, zalezy czym jest dla ciebie cud. Dla wiekszosci cud jest po prostu czyms czego nie rozumieja, to smieszne, to dla mnie kabaret.

Wyobraz sobie 200 lat temu pokazujesz komus telewizor, on mowi,ze to cud, tylko dlatego, ze nie wie na czym wszystko polega. 200 lat temu, gdybym dzieki obliczeniom matematycznym umiala przewidziec, ze jutro bedzie deszcz, uznaliby mnie za proroka, tylko dlatego, ze nie znali sie na tym.

A dla mnie cudem nie jest tylko to, ze ktos ozdrowial majac złośliwy guz i lekarze dawali mu miesiac, ale cudem Bożym jest rowniez fotosynteza
- bo bez fotosyntezy nie byloby na ziemi ludzi, pomysl czemu - mimo, ze znam jej mechanizm tez jest dla mnie cudem.

Fizyka i chemia tez sa czyms nadprzyrodzonym, sa stworzone przez Boga, sa cudem i powoduja rzeczy, ktorych my jeszcze nie rozumiemy, dlatego tak nimi sie zachwycamy.

Co nie oznacza, ze Bog moze spowodowac rzeczy sprzeczne z prawami, ktore wczesniej stworzyl. Oczywiscie.

pzdr
beata
 
     
kart 



Wyznanie: Katolik
Pomógł: 2 razy
Wiek: 45
Dołączył: 21 Paź 2007
Posty: 470
Skąd: z Manczy
Wysłany: 16-12-2007, 09:52   

Witajcie
zagubiona dusza napisał/a:


Fizyka i chemia tez sa czyms nadprzyrodzonym, sa stworzone przez Boga, sa cudem i powoduja rzeczy, ktorych my jeszcze nie rozumiemy, dlatego tak nimi sie zachwycamy.

Co nie oznacza, ze Bog moze spowodowac rzeczy sprzeczne z prawami, ktore wczesniej stworzyl. Oczywiscie.


Jakoś ta druga część cytatu całkiem jest mi nie zrozumiała,a cytowanie jej bez części wcześniejszej jest nonsensem.

Nie uważm iż wasze rozważania pozbawione są logiki,która jednak narzuca pewne konsekwencje takiego rozumowania.

Dla mnie cudem jest jakakolwik ingerencja Boga w losy świata lub człowieka(co ze sobą ściśle się wiąże).

Odrzucając taką możliwość (możliwość istnienia cudu),twierdzimy iż wszystko co się dzieje
jest wynikiem właściwości materi stworzonej przez Boga.

W dalszej części rozumowania musielibyśmy przyjąć iż w żaden sposób nie możemy wpływać na siebie a więc i na świat zewnętrzny.

Choć moja logika i rozum nie odrzuca tej możliwości,a nawet wiara mogła by przyjąć to jednak
mam w sercu pragnienie Boga i świata jakiegokolwiek innego.

Pozdrawiam

PS.Jednocześnie uważam iż z całą pewnością część losów świata odbywa się wg z góry znanego planu tzn. jest nieunikniona.
_________________
..a miłości bym nie miał, byłbym niczym (1 Kor 13 , 2) Nic nie jest zależne od nas prócz naszych myśli. Praca oddala od nas trzy wielkie niedole – nudę, występek i ubóstwo.Nie jest intencją moją czyjąkolwiek wiarę umniejszać :)
 
 
     
czArny 



Wyznanie: Katolik
Pomógł: 5 razy
Wiek: 31
Dołączył: 30 Maj 2005
Posty: 1429
Skąd: mnie sie TO wzięło?
Wysłany: 16-12-2007, 11:59   

Terebint napisał/a:
Ponoć Kościół uznał oficialnie tylko jednego stygmatyka św. Franciszka.

Chyba nie...
Stygmatycy
Ocenia się, że było 350 stygmatyków. Antoine Imbert-Gourbeyre w XIX wieku zebrał dane o 321 stygmatykach. Poniżej lista najbardziej znanych stygmatyków, którzy zostali beatyfikowani, kanonizowani lub mają proces w toku:

Adrienna von Speyr
Alexandrina Marta da Costa
Aniela z Foligno
Anna Maria Taigi
Baptista Varani
Dorota z Mątowów
Faustyna Kowalska (stygmaty ukryte)
Franciszka z Rzymu
Franciszek z Asyżu
Gemma Galgani
Jan Boży
Katarzyna Emmerich
Katarzyna del Ricci
Katarzyna z Genui
Katarzyna z Racconigi
Katarzyna ze Sieny
Karol z Sezze
Klara z Montefalko
Klara z Rimmi
Koletta
Lucyna z Narni
Ludwina z Schiedam
Lutgarda
Magdalena Pazzi
Małagorzata Maria Alacoque
Małgorzata z Cortony
Maria od Wcielenia
Maria Anna od Jezusa
Maria Franciszka
Maria Józefa Menendez
Maria Magdalena z Pazzi
Maria Marta Chambon
Marta Robin (proces w toku)
Mechtylda z Hackeborn
Osanna z Mantui
Pio
Rita z Cassii
Stefania Quinzani
Teresa Marchocka (proces w toku)
Teresa Neumann (proces w toku)
Teresa z Avilla
Wanda Boniszewska (proces w toku)
Weronika Giuliani
_________________
Umarłem dzisiaj
oddałem swoje życie!
 
 
     
Duszyczka 



Wyznanie: Islam
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Sie 2007
Posty: 262
Skąd: WKP
Wysłany: 16-12-2007, 16:34   

kart35 napisał/a:
Dla mnie cudem jest jakakolwik ingerencja Boga w losy świata lub człowieka(co ze sobą ściśle się wiąże).

Odrzucając taką możliwość (możliwość istnienia cudu),twierdzimy iż wszystko co się dzieje
jest wynikiem właściwości materi stworzonej przez Boga.


Nie rozumiesz mojego toku myslenia. Moze ta materia tez jest cudem Bozym?

A moze zdefiniujmy co dla kogo oznacza cud, bo sie pogubimy i kazdy bedzie mowil w imieniu swojego rozumienia cudu.
 
     
kart 



Wyznanie: Katolik
Pomógł: 2 razy
Wiek: 45
Dołączył: 21 Paź 2007
Posty: 470
Skąd: z Manczy
Wysłany: 16-12-2007, 20:01   

Zagubiona duszo,zdaje się iż uważasz że wszystko na tym świecie jest cudem,wszystko poza postępkami ludzi a zwłaszcza tych którzy zachowują się tak jakby Bogu na złość zrobić chcieli.

Dla mnie cudem jest to, co wbrew prawom fizycznym na co dzień obowiązujących a od Boga pochodzących się dzieje.
Dla mnie to Palec Boży którym za sprawą "wyższej fizyki",daje materialny dowód ludziom dowodów potrzebujących.

Pozdrawiam
_________________
..a miłości bym nie miał, byłbym niczym (1 Kor 13 , 2) Nic nie jest zależne od nas prócz naszych myśli. Praca oddala od nas trzy wielkie niedole – nudę, występek i ubóstwo.Nie jest intencją moją czyjąkolwiek wiarę umniejszać :)
 
 
     
Duszyczka 



Wyznanie: Islam
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Sie 2007
Posty: 262
Skąd: WKP
Wysłany: 16-12-2007, 20:10   

Ech, chyba nie umiem jaśniej przedstawic mojego punktu widzenia. Tak bywa :)
 
     
Terebint 



Wiek: 41
Dołączył: 02 Paź 2006
Posty: 54
Skąd: Słupsk
Wysłany: 17-12-2007, 11:10   

czArny napisał/a:
Terebint napisał/a:
Ponoć Kościół uznał oficialnie tylko jednego stygmatyka św. Franciszka.

Chyba nie...
Stygmatycy
Ocenia się, że było 350 stygmatyków. Antoine Imbert-Gourbeyre w XIX wieku zebrał dane o 321 stygmatykach. Poniżej lista najbardziej znanych stygmatyków, którzy zostali beatyfikowani, kanonizowani lub mają proces w toku:

Tak, ale te stygmaty przy kanonizacji nie są uwzględniane.
_________________
 
     
As 



Wyznanie: Katolik
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 2936
Skąd: Warszawa
Wysłany: 21-01-2008, 14:54   Stygmaty Św. Ojca Pio

Stygmaty Św. Ojca Pio

Dnia 10 sierpnia 1910 r. o.Pio otrzymał święcenia kapłańskie. Zaledwie miesiąc po nich przydarzyło mu się coś niezwykłego. Znajdował się wśród pól, w cieniu wiązu, gdzie modlił się i medytował, kiedy poczuł silne pieczenie na dłoniach. Były to pierwsze symptomy pojawiających się stygmatów. O.Pio zaczął się modlić do Boga, aby te znaki zanikły. Od tego momentu stały się one niewidoczne, ale były powodem wielkiego cierpienia, szczególnie w piątki i w czasie Wielkiego Tygodnia. W miejscu gdzie o.Pio został naznaczony stygmatami stoi dzisiaj kapliczka, a w środku znajduje się pień wiązu, pod którym modlił się wtedy Święty. W marcu 1916 roku przełożony i współbrat o.Paolino wysłał o.Pio do San Giovanni Rotondo w celach leczniczych. Od wiosny 1918 r. o.Pio już nigdy nie opuścił tego miasteczka. Latem wokół jego osoby zaczęły występować nadprzyrodzone zjawiska, niewidoczne stygmaty powodowały wielkie cierpienie, o.Pio zaczął odczuwać silny ból serca. 20 września 1918 r. po odprawionej mszy świętej, podczas modlitwy pod krzyżem na chórze ukazała mu się tajemnicza postać i całe jego ciało przeszył ogromny ból. Na dłoniach, stopach i w boku, jak u Chrystusa pojawiły się, tym razem na zawsze stygmaty. Był to tajemniczy dar, który przypieczętował jego wielkie uduchowienie jednocześnie powodując cierpienie fizyczne dzięki sączącej się krwi, która tworzyła niegojące się strupy wewnątrz i na zewnątrz dłoni, nad i pod stopami, i w boku, gdzie pozostała cięta poprzeczna rana. Jak się okazuje, nie były to wszystkie stygmaty. W 1947 r. do o.Pio do San Giovanni Rotondo udał się polski biskup Karol Wojtyła, późniejszy Papież Jan Paweł II. Zapytał on o.Pio, który ze stygmatów sprawia mu największy ból. Papież wspominał, że był przekonany, że to ten w sercu. O.Pio bardzo go zaskoczył mówiąc: nie, najbardziej boli mnie ten na ramieniu, o którym nikt nie wie, i który nie jest nawet opatrywany. O tej ranie o.Pio właściwie nikt nie wiedział, aż do jego śmierci. Jeden raz o.Pio zwierzył się swojemu współbratu Modestino Fucci, że jednym z największych jego cierpień był ból, którego doświadczał, gdy zmieniał podkoszulek. Brat Modestino nie zrozumiał tego, aż do chwili, gdy w lutym 1971 r. zabezpieczając w archiwum i celi relikwie i pamiątki po o.Pio wziął do ręki wełniany podkoszulek. Zauważył widoczny okrągły ślad krwawej wybroczyny, o średnicy dziesięciu centymetrów, na prawym ramieniu, blisko obojczyka. Zakonnik zrozumiał, że ślad ten przypomina mu ranę Chrystusa znajdującą się na ramieniu, którą spowodowało twarde drzewo Krzyża. O ranie o.Pio zaczęto mówić publicznie dopiero w czasie Kongresu, który odbył się w San Giovanni Rotondo w lutym 1987 r. O tej ranie ukrytej dla wszystkich, aż do 1971 r., wiedział tylko jeden człowiek, Karol Wojtyła. Przyszły Papież miał przywilej podobny do tego, jaki otrzymał od Chrystusa Święty Bernard, Przeor z Clairvaux. Rana Chrystusa była przez wiele wieków raną ukrytą. Nie mówią o niej Ewangelie. Została ona odkryta Świętemu Przeorowi, gdy w modlitwie zapytał Jezusa, jaki był największy ból Jego ciała podczas męki. Usłyszał: "miałem ranę na ramieniu, głęboką na trzy palce i trzy kości były odkryte przez dźwiganie krzyża: ta rana powodowała największy ból i cierpienie. Ludzie o niej nie wiedzieli. Lecz ty powiedz o tym wiernym chrześcijanom. Wiedz, że o jakąkolwiek łaskę zostanę poproszony w imię tej rany, zostanie ona udzielona, a wszystkim tym, którzy przez jej miłość czcić mnie będą, odmawiając trzy razy Ojcze Nasz, trzy razy Zdrowaś Maryjo i trzy razy Chwała Ojcu codziennie, przebaczę grzechy powszednie i nie będę pamiętał o grzechach śmiertelnych. Nie umrą oni niespodziewaną śmiercią, a w jej momencie przyjdzie do nich Błogosławiona Dziewica i dostąpią łaski i miłosierdzia". Informacja o stygmatach o.Pio wywołała ogromne zainteresowanie we Włoszech i na całym świecie. Była powodem, że do Św. Zakonnika zaczęły przyjeżdżać tłumy ludzi. Ale fakt ten stał się również powodem szykan i dodatkowych cierpień. Stolica Apostolska na dwa lata odizolowała Ojca Pio od świata, zamykając w klasztorze i zabraniając mu spowiadania, publicznego odprawiania mszy, korespondencji, utrzymywania kontaktów z wiernymi. Zaczęto poddawać o.Pio bolesnym badaniom, jednak najlepsi specjaliści nie byli w stanie wytłumaczyć istnienia ciągle krwawiących ran i cudownego zapachu, z nich się wydobywającego. W 1933 r. zdjęto zakaz i pozwolono odprawiać o.Pio sakramenty eucharystii i spowiedzi, Stolica Apostolska nie poddawała już w wątpliwość osoby o.Pio jako kapłana. Po śmierci rany na ciele, dłoniach i stopach o.Pio zabliźniły się, nie pozostał po nich żaden ślad, a z dłoni oderwał się cieniutki płatek skóry, który jest przechowywany jako relikwia.
Opracowanie - Iwona z parafialnej grupy modlitewnej o.Pio.
 
     
hansel 


Wyznanie: Katolik
Wiek: 27
Dołączył: 26 Cze 2017
Posty: 34
Skąd: Elizjum
Ostrzeżeń:
 3/3/4
Wysłany: 24-11-2017, 14:00   

O tym jak powstają stygmaty dużo pisał Ochorowicz, jeden z bardziej znanych polskich badaczy zjawisk mediumicznych. Chodzi tu nie tyle o działanie jakiegoś innego ducha, co nas samych. Będąc w odpowiednim stanie umysłu (zwężenia świadomości), z pomocą hipnotyzera możemy poprzez sugestię bądź autosugestię spowodować różnorodne zmiany we własnym organizmie. Mieści się tu całe spektrum zjawisk, od zmian temperatury (Ochorowicz uzyskiwał przez "wmówienie" zwiększenie bądź zmniejszenie temperatury ciała pacjenta prawie o cały stopień C), po całkowite zniesienie wrażliwości na ból, spowodowanie zaczerwienień skórnych, a nawet tak z pozoru fenomenalne rzeczy jak stygmaty. Nie bez znaczenia pozostaje psychika samego człowieka - jeśli ktoś ulega łatwo różnym stanom mistycznym czy religijnym, z natury rzeczy jest bardziej podatny na takie zmiany. Jeśli się nie mylę, obok Ochorowicza to zjawisko badali także Richet i De Rochas, ten drugi potrafił nawet wywołać w pacjencie przeniesienie czucia skórnego poza granice organizmu, co samo w sobie jest fascynujące, bo stanowi to dowód na istnienie ciała duchowego.

W latach 80. XIX wieku w Nancy we Francji profesorowie Liebault i Bernheim prowadzili badania nad wywoływaniem zmian fizjologicznych pod wpływem sugestii hipnotycznej. Udało się tą drogą wywoływać m.in. obrzmienia i zaczerwienienia skóry. Opisuje te przypadki Paul Gibier w dziele "Spirytyzm. Studium historyczno-krytyczne i doświadczalne". Zbliżone relacje podawał też Julian Ochorowicz w Polsce. Współczesny badacz, Zbigniew Peterson w książce poświęconej hipnozie zaznacza, że w hipnozie można do pewnego stopnia wpływać na pracę narządów wewnętrznych, układu krążenia, gruczołów dokrewnych i przemiany materii. Wspomina tam także: "U jednej z moich znajomych, która łatwo zapadała w głęboki trans, dotkniecie skóry palcem z jednoczesną sugestią, że dotykam zapalonym papierosem, wywołało silne zaczerwienienie skóry, podobne do oparzenia".

Biorąc pod uwagę wszystkie te dane pochodzące z różnych źródeł, a także mając na uwadze fakt, że stygmaty nie ujawniają się w miejscach gdzie faktycznie wbijano gwoździe, ale tam, gdzie mistykom wydawało się, że je tam wbijano (np. pod wrażeniem popularnych wyobrażeń na ten temat, dzieł ikonograficznych itd.) - jestem niemal w 100% przekonany, że interpretacja religijna tego zjawiska jest wtórna i nieścisła, a zmiany w organizmie pojawiają się pod wpływem silnych idei religijnych, które niemal całkowicie opanowują umysł stygmatyka znajdującego się w odmiennym stanie świadomości.
_________________
„Jezus Chrystus nie prosił nas o wiele, nie wymagał od ludzi, by wspinali się na Mount Everest, czy wielce się poświęcali. Prosił nas tylko o to, byśmy kochali drugiego człowieka.” - Chico Xavier
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group