FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Muzyka a Wiara
Autor Wiadomość
Kap1i 


Wyznanie: Katolik
Dołączył: 15 Kwi 2016
Posty: 1
Skąd: Mrocza
  Wysłany: 15-04-2016, 14:46   Muzyka a Wiara

Witam wszystkich. To mój pierwszy temat, więc jeśli coś zrobiłem źle, to proszę mnie o tym uświadomić. Przejdę do rzeczy, otóż od kilku dni na lekcjach religii, wałkujemy z katechetą temat rzekę. Mianowicie, ksiądz uważa, że muzyka rockowa i heavy metalowa ma na nas zły wpływ, że słuchając niektórych utworów, narażamy się na oddziaływanie złych duchów. Dzisiaj nawet pożyczył mi książkę na lekcji, było w niej o tym, jak niektórzy autorzy kryją przesłania w swoich utworach, np. Led Zeppelin w utworze Stairway to Heaven podobno kryje treści związane z szatanem, według autora w utworze puszczonym od tyłu słychać wychwalające szatana zdania. Ja osobiście uważam, że to tylko i wyłącznie od nas zależy jak odbierzemy daną piosenkę. Ludzie usłyszą to co chcą usłyszeć i jeśli muzyka nie wywiera na nas jakichkolwiek złych emocji, to co jest w tym złego? Bardzo lubię zespół AC/DC, słucham też The Beatles, czy to coś złego? Czy Ksiądz czasem nie przesadza? Jakie jest wasze zdanie?
 
     
Geters 


Wyznanie: Rodzimowierca
Dołączył: 22 Wrz 2016
Posty: 8
Skąd: poznań
Wysłany: 27-09-2016, 11:43   

Oczywiście że tutaj ksiądz przesadza, nie rozumiem o co chodzi mi z tymi zespołami, przecież słuchały je całe pokolenia i pewnie nawet księża za młodu również :D Chyba że jak był młody to go metalowcy gnębili i teraz nie lubi takiej muzyki :D
 
     
Koala 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1405
Skąd: Warszawa
Wysłany: 29-09-2016, 21:29   

@ Geters

To, że: "nie rozumiesz o co chodzi z tymi zespołami..." wcale nie oznacza, że ksiądz przesadza. To jest raczej kwestia niedoinformowania z Twojej strony. Dodatkowo, wcale nie jest to oczywiste. :D
Argument: "przecież słuchały je całe pokolenia i pewnie nawet księża za młodu również :D " jest tu argumentem typu: " ...a u was murzynów biją...", w tym kontekście bez sensu i bez jakichkolwiek merytorycznych powiązań z kwestiami poruszonymi przez Kap1i.
Polecam Wam Panowie, poczytajcie krótkie tematy tu, na Forum i linki do innych krótkich tematów, do których one odnoszą. Nie chcę się powtarzać więc dlatego Was do tych tematów odsyłam. Oczekuję reakcji... :D

@ Kap1i

Ksiądz nie przesadza. Nie wiem jak wygląda kwestia ze słuchaniem muzyki "od tyłu", bo nie czynię tego, tak jak nie chodzę na rękach czy pozywiam się używając do tego "drugiego końca mojego torsu". ;-) Faktem jednak jest, że muzyka jako taka, jak i związane często z muzyką teksty mają OGROMNY wpływ na nas, nasze emocje, nasze myśli, postrzeganie świata a w konsekwencji nasze zachowanie i naszą duchowość ( albo jej brak...).
Pozdrówko
 
     
Krzysztof 


Wyznanie: poszukujący
Wiek: 19
Dołączył: 02 Paź 2016
Posty: 74
Skąd: Warszawa
Wysłany: 02-10-2016, 19:37   

Pamiętam jak kiedyś pani katechetka mówiła o muzyce metalowej i rockowej by uważać na teksty tych zespołów dla przykładu nawet zacytowała tekst Romana Kostrzewskiego.W tej chwili już nie chodze na religie właśnie z tego typu powodów oraz innych. Słucham muzyki metalowej i folkową. Katecheci przesadzają zgadzam się z tym nawet słyszałem, że zespół Myslovitz ma teksty satanistyczne co jest chyba żartem tak myślałem na początku ale gdy usłyszałem to na własne uszy to już więcej nie miałem pytań.
Teraz słucham głównie muzyki religijnej: słowiańskiego folku i metalu np Jar, Lelek ( muzycy Kapeli ze wsi Warszawa), Stworz czy North. Teksty tych utworów są o rodzimej wierze.
 
     
Koala 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1405
Skąd: Warszawa
Wysłany: 07-10-2017, 18:28   

Krzysztof napisał/a:
Cytat:
Pamiętam jak kiedyś pani katechetka mówiła o muzyce metalowej i rockowej by uważać na teksty tych zespołów…

Nie tylko na teksty, ale i na sam sposób w jaki taka muzyka jest grana.
Ludzie zapominają łatwo, albo w ogóle są ignorantami w kwestii adwersarza naszego Pana. Większość nie jest świadoma, że Lucyfer w niebie był odpowiedzialny za oddawanie czci i uwielbienia Bogu poprzez muzykę. Ten osobnik wie DOKŁADNIE co robi, wbrew temu co się niektórym wydaje i jak naiwne wydają się im ostrzeżenia katechetów, księży, pastorów i zwykłych świadomych ( nie mylić z tymi w letargu ) chrześcijan.
Pisałem już o tym i nie będę się powtarzał. Dodam tylko, że powodowane przez muzykę emocje są właśnie odpowiedzialne za dewastację systemu wartości i dyscypliny szczególnie młodych ludzi.
Rebelia i podkreślanie “mojego” sposobu na życie, na rozwiązania i podstawy etyczne na “moich” zasadach, o “mojej” Prawdzie i generalne wprowadzanie relatywizmu i radykalnego sceptycyzmu powoduje takie patologie jakich jesteśmy obecnie świadkami.
To iluzoryczne przekonanie, że mamy jakikolwiek wpływ na wszelkie aspekty naszego życia powoduje zmianę w naszym postępowaniu, bo zmienia się nasze myślenia na zasadzie emocjonalnych reakcji.
Młodzi ludzie porzucają logikę, etykę i wszelkie zasady, bo chcą żyć “jak czują”, bez konsekwencji, bez ograniczeń, na zasadzie roszczeniowego podejścia do życia.
A realia są takie, że NIC się nikomu nie należy!
Mamy tylko obowiązki, ale zbyt często, zbyt późno ludzie zaczynają zdawać sobie z tego sprawę, kiedy realia ich zachowań wyprowadziły ich na manowce i nie ma jak wrócić do zdrowych postaw.
Druga strona medalu to jest to, że jeśli każdy chce wolności w zachowaniach i rości sobie prawa do wszystkiego, to w sumie NIKT nie osiągnie tego czego szuka, bo jest w sumie w konflikcie z całym otoczeniem, które rości sobie takie same prawa.
Ale to ta druga niewidoczna strona medalu, którą “Lucek” i jego pracownicy trzymają zakrytą… ;-)
Krzysztof napisał/a:
Cytat:
W tej chwili już nie chodze na religie właśnie z tego typu powodów oraz innych.

Katecheci przesadzają zgadzam się z tym …

Na Twoim przykładzie raczej nie da się dowieść tezy że katecheci przesadzają.
Raczej dowodzi on tezy przeciwnej, że jak najbardziej mają rację…
Wszak nie chodzisz już na religię, no i o to właśnie chodziło. Nie muzykom, nie kompozytorom. Oni są tylko nieświadomymi narzędziami. To ich “szef” osiągnął sukces, bo następny “Kubuś” odchodzi od Boga i szuka sobie bożka w zastępstwie, czego dowodzi następny cytat:
Krzysztof napisał/a:
Cytat:
Teraz słucham głównie muzyki religijnej: słowiańskiego folku i metalu np Jar, Lelek ( muzycy Kapeli ze wsi Warszawa), Stworz czy North. Teksty tych utworów są o rodzimej wierze.

No i już Ciebie mają… ;-)
Twój wybór i Twoja wola. Pamiętaj tylko, że masz możliwość wyjść z tego, kiedy w końcu dostrzeżesz pustkę i brak nadziei w tym nowym otoczeniu. Możesz poprosić Boga o łaskę i o Jezusa w Twoim sercu i relacje z Nimi. Niestety tylko do czasu…
Pozdrówko
 
     
Pan Idaho 


Wyznanie: poszukujący
Wiek: 22
Dołączył: 04 Maj 2017
Posty: 20
Skąd: Woj. Łódzkie
Wysłany: 08-10-2017, 01:57   

Koalo tutaj muszę nie zgodzić z twoim podejściem (no nie pierwszy nie ostatni raz ;) ) Ale po kolei:

Koala napisał/a:
Nie tylko na teksty, ale i na sam sposób w jaki taka muzyka jest grana.


Czyli...? Rozwiń to jeśli możesz. Kiedyś się spotkałem z opinią że muzyka rockowa i metalowa ma zły wpływ ze względu na emocje które przekazuje. Że wchodzimy w "trans" i dajemy się mamić szatanowi
Dla mnie takie podejście jest stekiem bzdur. Czym innym byłaby muzyka gdyby nie przekazywała tego "ładunku emocjonalnego" ? Nie mówię tutaj o muzyce typowo stworzonej do szalenia na imprezach typu disco polo. Niczym tak naprawdę. Gdy czytasz książkę, oglądasz dobry film, podziwiasz widoki siłą rzeczy wywołuje to w tobie emocje. Tak samo jest z muzyką. Jeśli chcesz za to krytykować muzykę musiałbyś się doczepić zarówno także do tej granej w kościele... A już przede wszystkim muzyki klasycznej np z okresu baroku która jest wyjątkowo ekspresyjna np. Vivaldiego czy Bacha. Tutaj dodam że Vivaldi był księdzem a Bach organistą i poza najbardziej znanymi utworami tworzył olbrzymią ilość muzyki sakralnej :skrzypek:

Koala napisał/a:
Dodam tylko, że powodowane przez muzykę emocje są właśnie odpowiedzialne za dewastację systemu wartości i dyscypliny szczególnie młodych ludzi.


Nie wiem po czym wnioskujesz. O emocjach pisałem już powyżej. Natomiast próbuję podejść do tego nieco inaczej. Może mówisz o atmosferze na koncertach powszechnym szaleństwem osób bawiących się. Metalowcy mają taki styl. Mi on nie odpowiada, ja wolę słuchać muzyki, niezależnie czy metalu, rocka, bluesa czy klasycznej w domowym zaciszu i nie pociąga mnie takie szaleństwo. Natomiast ten co lubi poskakać to nie oznacza że zaraz oddaje cześć szatanowi...

Koala napisał/a:
To iluzoryczne przekonanie, że mamy jakikolwiek wpływ na wszelkie aspekty naszego życia powoduje zmianę w naszym postępowaniu, bo zmienia się nasze myślenia na zasadzie


A co ma piernik do wiatraka że tak to frywolnie nazwę :) ?

Koala napisał/a:
Na Twoim przykładzie raczej nie da się dowieść tezy że katecheci przesadzają.


Oj przesadzają. Ja co prawda nigdy na lekcjach religii tego tematu nie miałem omawianego natomiast czytałem parę wypowiedzi gdzie szukano dziury w całym by tylko całą muzykę rockową wrzucić do jednego worka- szataniści.

Siedzę od dawna w klimatach metalowych i znam temat lepiej niż niejeden użytkownik tego forum więc może przybliżę tutaj problematykę tego tematu. Wiem reputacja metalu nie wzięła się z nikąd. Z racji tego że w większości wypadków muzyka metalowa jest ciężka i mroczna (muzyka klasyczna również potrafi być bardzo ponura) zaczęto wykorzystywać w tekstach motywy pasujące do klimatu także i satanistyczne. Nie koniecznie ze złej woli ale z luźnego podejścia do tematu. A rozwiązły styl życia rockmanów- popatrz na to tak młodzi ludzie którzy zaczynali jako muzycy bez grosza z biednych miast. Aż tu nagle bum, odnoszą sukces stają się obrzydliwie bogaci. Woda sodowa uderza do głowy, narkotyki, alkoholizm itp itd... Chyba znany stereotyp mający wiele wspólnego z rzeczywistością. Ale tak czy siak wiele z nich się "ogarnęło" po latach, jedni mniej inni bardziej. Wbrew pozorom są to naprawdę dobrzi ludzie którzy może i odnieśli sukces ale i sami ponieśli konsekwencje swojej nieodpowiedzialności- problemy rodzinne uzależnienia. Sporo z nich z tego wyszło. Może trochę odbiegam od tematu ale poprostu nie rozumiem usilnego demonizowania muzyki dlatego że jest ciężka

Tutaj ciekawa historia: http://www.fronda.pl/a/na...deth,34778.html
Są tutaj nieścisłości natomiast jak nie czytuję frondy uważam że historia Dave'a tutaj została w skrócie dobrze przedstawiona.

Odnoście tej złej sławy. Owszem są perełki pośród metalowców. Np początek lat 90 norweski zespół Mayhem i pokrewne, gdzie wzięto pewne rzeczy zbyt poważnie. Faktycznie mieliśmy tam do czynienia z satanizmem, morderstwami podpaleniami kościołów... Jak chcesz wiedzieć więcej znajdziesz informacje na ten temat w internecie i to niemało. Ale jak mówiłem skrajny margines.

Sam odcinam się od muzyki wprost obrażających podstawowe wartości chrześcijańskie, natomiast nie mam zamiaru odciąć się od całości danego gatunku bo ma złą sławę

Jestem gotów na dyskusje czy rozjaśnianie tego co niezrozumiałe lub niejasne

A na koniec dam do posłuchania odrobinę muzyki barokowej żeby nie być gołosłownym
https://www.youtube.com/watch?v=ho9rZjlsyYY

Pozdrawiam :skrzypek:
_________________
Poszukujący silnie związany z katolicyzmem

Mam niekiedy trudności z wyjaśnieniem tego co mam na myśli. W razie wątpliwości lub niejasności dawać znać to postaram się wytłumaczyć :)
 
     
Koala 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1405
Skąd: Warszawa
Wysłany: 12-10-2017, 01:06   

Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Koalo tutaj muszę nie zgodzić z twoim podejściem (no nie pierwszy nie ostatni raz ;) )

Prawdopodobnie to wcale nie jest takie tragiczne… ;-)
To oznacza, że myślisz i masz swoje zdanie, a to już jest jakaś podstawa do budowania wiedzy i mądrości. Co nie oznacza, że promuję tu siebie jako mędrca. :D
Ale mam nadzieję zaprezentować Tobie punkt widzenia, który – możliwe – spowoduje, że spojrzysz na problem z innej strony…
Dodam tylko, że musisz zdać sobie sprawę, że generalnie i tak się nie zgadzamy.
Ty poszukujesz, więc otwarcie kwestionujesz pewne sprawy i nie jesteś pewien co do innych. Ja mam tą fazę poza sobą i widzę wszystko w innym świetle. Moje poglądy są ustalone. Nasze opinie mają więcej wspólnego z tym co akceptujemy i w co wierzymy niż jakiekolwiek dowody, które mógłbym Tobie przedstawić… ;-)
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Kiedyś się spotkałem z opinią że muzyka rockowa i metalowa ma zły wpływ ze względu na emocje które przekazuje. Że wchodzimy w "trans" i dajemy się mamić szatanowi.
Dla mnie takie podejście jest stekiem bzdur.

To według mnie nie całkiem tak. Ludzie tak piszący, moim zdaniem słyszeli dzwon, ale nie bardzo wiedzą gdzie dzwonią i na jaką okazję.
Ale nie nazwałbym tego również stekiem bzdur.
Różne rodzaje muzyki w różny sposób wpływają na różnych ludzi. Mało tego, w pływają różnie na tych samych ludzi w różnym czasie i w różnych okolicznościach. Ale wpływają!
Od tego nie ma ucieczki.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Czym innym byłaby muzyka gdyby nie przekazywała tego "ładunku emocjonalnego" ?

Zgadza się. Tylko chodzi o to JAKI jest ten ładunek, CO niesie i JAKIE są jego konsekwencje.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Jeśli chcesz za to krytykować muzykę musiałbyś się doczepić zarówno także do tej granej w kościele...

Strzał w dziesiątkę!
Masz rację. Nie da się uniknąć problemu złej ( w sensie duchowym nie w sensie estetycznym ) muzyki również w kościele. Tam gdzie muzyka tam wpływ i ewentualna manipulacja naszymi emocjami a co za tym idzie naszymi myślami i ewentualnie w konsekwencji naszymi uczynkami.
Nie wiem jak to jest obecnie w kościołach katolickich ale problem współczesnej muzyki chrześcijańskiej w kościołach protestanckich tu gdzie mieszkam, jest dość poważnym problemem dla wielu.
Stwarza sytuację, kiedy wpływy “świata” wkradają się do Kościoła i powodują korupcję w zachowaniu, pojmowaniu Pisma, wypaczeniu teologii…
Sprowadza się to do tego, że Szatan, który w niebie pełnił rolę speca od muzyki, obecnie wcale nie stracił swoich umiejętności. A jeśli myślisz, że nie zbiera swojego plonu również w kościołach, to jestem zaskoczony, jak idziesz przez życie z zamkniętymi oczami… ;-)
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
A już przede wszystkim muzyki klasycznej np z okresu baroku która jest wyjątkowo ekspresyjna np. Vivaldiego czy Bacha. Tutaj dodam że Vivaldi był księdzem a Bach organistą i poza najbardziej znanymi utworami tworzył olbrzymią ilość muzyki sakralnej

Tu należy się Tobie wyjaśnienie o które prosisz na początku. Jest sporo ciekawych uwag w tematach:
Muzyka, książka, film... » Czy szkodą dla wiary jest słuchanie Slayer'a
http://forumchrzescijansk...opic.php?t=4314

Muzyka, książka, film... » Chrześcijański Djent/ Metalcore. Czyli ciężko a z pokorą
http://forumchrzescijansk...opic.php?t=5121

Muzyka, książka, film... » Metallica
http://forumchrzescijansk...opic.php?t=4911

i parę innych w tym dziale.
Podam teraz parę cytatów z tych postów, które mam nadzieję wyjasnią trochę o czym mówię.

Cytat:
Teoria muzyki nie jest moją domeną, nawet w kontekście chrześcijańskim, ale generalnie, na nasz użytek tego konkretnego tematu, możemy stwierdzić, że muzyka to melodia, harmonia i rytm.
Melodia jest tą częścią, z którą koresponduje nasz duch. Ten element muzyki jest ściśle związany z kontrolą, jaką Bóg posiada w naszym życiu, poprzez działanie Ducha Świętego.
Harmonia jest intelektualnym komponentem muzyki.
Rytm jest tą częścią muzyki, do której reaguje ciało.
Jeśli chcemy stosować biblijne podejście do naszego sposobu życia, to musimy się podporządkować tym biblijnym zasadom. Zakładają one, że duchowe ma być w naszym życiu na pierwszym miejscu, intelektualne i emocjonalne na drugim miejscu, fizyczne, cielesne na ostatnim.
Analogicznie, w muzyce priorytet otrzymuje melodia. Ona dominuje, podobnie jak duchowe w życiu chrześcijanina. Harmonia ma tu rolę wspomagającą, tak jak intelekt i emocje w naszym życiu, a rytm ma być w muzyce pod ścisłą kontrolą. Na takiej samej zasadzie ma być kontrolowany w muzyce, jak nasze ciało i wszelkie cielesne sprawy mają być pod naszą kontrolą w naszym życiu.
To nie jest ani trudne do zrozumienia, nie jest pozbawione logiki, ma biblijne podstawy, jest jednak bardzo niewygodne, bo uświadamia nam, że świat i chrześcijaństwo to dwie osobne, oddzielne rzeczywistości i nie da się ich połączyć. Przypomnij sobie, co mówi Paweł:

Rz 8:13 Jeśli bowiem żyjecie według ciała, umrzecie, ale jeśli Duchem uśmiercacie uczynki ciała, będziecie żyć.
1Kor 9:27 Lecz poskramiam swoje ciało i biorę w niewolę, abym przypadkiem, głosząc innym, sam nie został odrzucony.

To nasze preferencje, gusty, przyzwyczajenia powodują, że nie zastanawiamy się i nie analizujemy głębiej co to "światowe" zachowania a co wytycza drogę prawdziwego chrześcijanina. Adwersarz z tego korzysta i używa, stosując szeroką gamę manipulowania ludźmi poprzez muzykę, emocje jakie powoduje oraz różnice zdań i kontrowersje na jej temat. To promowanie rebelii poprzez iluzoryczny trend do wolności ( szeroko pojętej ).


Pan Idaho napisał/a:
Cytat:

Koala napisał/a:
Dodam tylko, że powodowane przez muzykę emocje są właśnie odpowiedzialne za dewastację systemu wartości i dyscypliny szczególnie młodych ludzi.


Nie wiem po czym wnioskujesz.

Po zachowaniach. Pewne negatywne zachowania zawsze miały miejsce. Pojawienie się rocka spowodowało lawinę takich zachowań.
Sami muzycy, historycy i propagatorzy rocka w latach 50-60tych i później, mówili wyraźnie i bez żenady o tym, że rock jako nawet sama muzyka jest rewolucyjny, często pełen wściekłości , skierowany przeciwko zachodnim (czytaj w tym kontekście: chrześcijańskim ) wartościom.
Chyba najlepiej zdefiniował to pewien historyk rocka:
“Rock music has always held SEEDS OF THE FORBIDDEN. ...
Rock and Roll has long been an adversary to many of the basic tenets of Christianity” ( Michael Moynihan, Lord’s of Chaos )
Muzyka rockowa zawsze zawierała ziarna zabronionego. …
Rock and Roll jest od dłuższego czasu adwersarzem wielu podstawowych zasad chrześcijańskich.

Cytat:
Nawet najbardziej pobożny "kawałek", wysławiający, gloryfikujący Pana ( czego żaden z cytowanych przez Ciebie nie czyni... ;-) ), można zaprezentować w takiej formie i używając takiej maniery, że wyjdzie z tego coś odwrotnego - "paszkwil" na Boga, szyderstwo, żart, coś co jest obraźliwe dla Boga i uwłaczające Jemu. To czyni muzyka. To czyni interpretacja.


Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Natomiast ten co lubi poskakać to nie oznacza że zaraz oddaje cześć szatanowi...

To wcale nie o to chodzi. Ale nie oddaje również czci Bogu. I skakanie się tu nie liczy. Liczy się intencja i “duch rebelii” praktycznie wszechobecny w rocku i podobnych rodzajach muzyki.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:

Koala napisał/a:
To iluzoryczne przekonanie, że mamy jakikolwiek wpływ na wszelkie aspekty naszego życia powoduje zmianę w naszym postępowaniu, bo zmienia się nasze myślenia na zasadzie


A co ma piernik do wiatraka że tak to frywolnie nazwę :) ?

W takiej formie jak to zacytowałeś, to może rzeczywiście niewiele…
Zapomniałeś dodać: na zasadzie emocjonalnych reakcji.
A to ma wiele wspólnego, że tak Tobie frywolnie odpowiem… ;-)
Chodzi właśnie o te emocjonalne reakcje. To one stawiają nas w sytuacji, kiedy zamiast głową, używając intelektu raptem zaczynamy się posługiwać sercem i biorą w nas górę emocje.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Oj przesadzają. Ja co prawda nigdy na lekcjach religii tego tematu nie miałem omawianego natomiast czytałem parę wypowiedzi gdzie szukano dziury w całym by tylko całą muzykę rockową wrzucić do jednego worka- szataniści.

Bo musisz zdać sobie sprawę z realiów. A one są takie, że Jezus sam stwierdza, że jeśli nie z Nim, to przeciwko niemu. I nie ma tu trzeciego wyjścia.

Cytat:
Na podstawie różnych publikacji, opinii różnych dobrze w temacie zorientowanych ludzi, można wyróżnić kilka podstaw muzyki chrześcijańskiej i na tym ja opieram moje opinie.
(1) Musi być zrozumiała.
(2) Musi być pod kontrolą Ducha Świętego.
(3) Musi być adresowana do Pana - Jezusa/Ojca.
(4) Musi być pełna dziękczynienia.
(5) Musi być w imieniu Jezusa.
(6) Musi być oparta na Słowie Chrystusa.
(7) Musi być śpiewana Panu z wdzięcznością w sercu.
W związku z powyższym, to o czym piszesz, a to o czym ja piszę, to dwie różne sprawy.
Reggae, czy rap w tym kontekście mogą, ale raczej nie są muzyką chrześcijańską ( zwłaszcza rap, co do którego można się spierać czy w ogóle może być kwalifikowany jako muzyka, może light, ale raczej nie hard... ;-) haha ). Mogą być muzyką DLA chrześcijan, mogą być O CHRZEŚCIJANACH, mogą PROMOWAĆ wartości chrześcijańskie ale nie muszą i na ogół nie są chrześcijańską muzyką. To samo dotyczy rocka, i jego odmian, ale ten styl jaki zaprezentował założyciel tego wątku i to co Ty proponujesz, nie mieści się moim zdaniem w ramach muzyki chrześcijańskiej, jakkolwiek byś sie starał to wtłoczyć do tego nurtu...
Popatrz na przykład na definicję, jaką znalazłem na temat "chrześcijańskiego metalu":
"Metal chrześcijański to metal wykonywany przez chrześcijan z chrześcijańskim przesłaniem." Poważnie?! To jest żart?!
W takim podejściu do muzyki większość chłamu jaki słyszysz i jakiego nie słyszysz można "ubrać" w "chrześcijańskie szatki" a każdego naćpanego oszołoma który to gra i wyje określić mianem chrześcijanina ( co stanowi osobny temat rzekę...).
To jeden aspekt sprawy. Jest jeszcze inny. Sama muzyka.


Muzyka może być używana do gloryfikowania Boga albo człowieka.
Musisz zacząć myśleć i analizować, nie opierać się tylko na tym, że czegoś tam Jezus nie powiedział. Powiedział wszystko, co nam jest potrzebne do czystego i świętego życia, a czego nie powiedział, znajdziesz w reszcie Słowa Bożego w Starym i Nowym Testamencie.

1Jn 2:15 Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.
1Jn 2:16 Wszystko bowiem, co jest na świecie – pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha życia – nie pochodzi od Ojca, ale od świata.
1Jn 2:17 A świat przemija wraz ze swoją pożądliwością, ale kto wypełnia wolę Boga, trwa na wieki.

To się odnosi również do muzyki. Nie ma w tym również mowy o internecie, pornografii, złości, agresji, pożądliwości, zawiści , chciwości itp., itd., ale chyba się zgodzisz, że tego też dotyczy...


Jeśli więc muzyka nie poddaje się powyższym kategoriom, to nie jest to muzyka, którą powinien słuchać chrześcijanin.
Tak, wszyscy czasem takich rzeczy słuchamy, z własnego wyboru czy też nie koniecznie, ale istnieją tego konsekwencje i zmieniamy się pod wpływem takiej muzyki. To jest powolny proces ale istnieje. Nie miej złudzeń.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Denerwuje mnie to. Ale jestem człowiekiem bardzo nerwowym i wszystko nie denerwuje tak nawiasem mówiąc... Siedzę od dawna w klimatach metalowych i znam temat lepiej niż niejeden użytkownik tego forum. I wiem reputacja metalu nie wzięła się z nikąd.

Ja swego czasu też obracałem się wśród ludzi grających jazz i rock i też miałem możliwość patrzenia w pewnym sensie z zewnątrz i od środka. To nie jest żaden argument, bo opiera się na naszych opiniach. Moje powyższe argumenty są natomiast oparte na Biblii.
Możesz się nie zgadzać z biblijnym, masz prawo. Ale w kontekście biblijnym raczej ciężko je odrzucić.
Ci którzy to czynią, pomijają całkowicie przesłanie Ewangelii i kwestie posłuszeństwa i lojalności w stosunku do Jezusa.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Może trochę odbiegam od tematu ale poprostu nie rozumiem usilnego demonizowania muzyki dlatego że jest ciężka

Bo zaczynasz analizę “od zakrystii”. Jej się NIE demonizuje. Ona JEST demoniczna w swojej naturze. :D
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Sam odcinam się od muzyki wprost obrażających podstawowe wartości chrześcijańskie, natomiast nie mam zamiaru odciąć się od całości danego gatunku bo ma złą sławę

I właśnie sam sobie odpowiedziałeś na całą masę pytań. Nie masz zamiaru. Nie masz woli postępowania tak jak powinieneś, więc dorabiasz sobie swoją własną teologię. Nie masz zamiaru, bo jest ważniejsze nie to co mógłby chcieć Pan, jest ważne to co chce Pan Idaho.
Nie traktuj tego jako oskarżenie i wyrok, ale do tego się w znakomitej większości przypadków sprowadza grzech. Nie tylko w kwestii muzyki. Każdy. Nasza wola ponad Bożą wolą. I nie jest tu akurat w tym momencie ważne czy Bóg rzeczywiście tego chce. Ważne jest to, że Ty i tak “nie masz zamiaru”.
Tą tendencję, ten trend rock właśnie wzmacnia. Promuje takie podejście i gubi wielu.
Wszak chrześcijanie mają nałożyć na siebie jarzmo Chrystusa… I chociaż jak sam Jezus mówi – ono nie jest ciężkie, i tak wielu podejmuje inną z goła decyzję.
Mam nadzieję, że trochę to wyjaśniłem, dlaczego takie nastawienie do rocka( głównie, ale nie tylko ).
Pozdrówko
PS Dzięki za barok, mój ulubiony... :D
 
     
Pan Idaho 


Wyznanie: poszukujący
Wiek: 22
Dołączył: 04 Maj 2017
Posty: 20
Skąd: Woj. Łódzkie
Wysłany: 24-10-2017, 02:16   

Może trochę późno ale już odpowiadam :)

Na moje:
" Czym innym byłaby muzyka gdyby nie przekazywała tego "ładunku emocjonalnego" ? "
Odpowiedziałeś:
Koala napisał/a:
Zgadza się. Tylko chodzi o to JAKI jest ten ładunek, CO niesie i JAKIE są jego konsekwencje.


Ja odpowiadając na to odpowiem cytując ciebie:
Koala napisał/a:
Różne rodzaje muzyki w różny sposób wpływają na różnych ludzi.


Jedna osoba przy ciężkiej muzyce będzie skakać, wymachiwać włosami i bawić się ku czci szatana (większość osób która bawi się na metalowych koncertach nie czci szatana tak nawiasem mówiąc ale o tym za chwilę) inni słuchać doceniając wirtuozerię gitarzysty i podejdą do tego bardziej uczuciowo. Metal i rock są bardzo ekspresyjne tym bardziej to ułatwiając. Odnośnie negatywnych emocji- jest to pewien sposób na wyrzucenie ich z siebie przez muzyka, a czasem się trzeba komuś wyżalić... Czyli innymi słowy przekazanie swoich negatywnych emocji pod jakąś postacią.
Dla jednych to co ciężkie automatycznie będzie niemożliwe do słuchania i będzie powodować jedynie wstręt, inni wyczują w tym jakiś głębszy sens. Nie ma tu reguły...

Trzeba tu też zaznaczyć pewną kwestię, myślę że kluczową. Jeśli dany tekst piosenki wyśmiewa lub obraża podstawowe wartości chrześcijańskie lub wyraża treści czczące szatana logicznym jest że słuchanie tego nie przystoi chrześcijaninowi. Natomiast jeśli porusza tematy niezgodne z chrześcijańskim światopoglądem nie oznacza zaraz że powinniśmy go "wyrzucić do śmieci".
Np. Ktoś nagrywa smutną piosenkę której tekst opisuje jak stracił wiarę w Boga bo spotkały go nieszczęścia. Słuchając tego nie traktuję tego jako prawdy objawionej, i nie staję się nagle ateistą.
Czytanie manifestu komunistycznego nie sprawia że jesteśmy komunistami... Sprawia że wiemy co w nim Karol Marx napisał...

Odnośnie osób czczących szatana dla zabawy. Jak mówiłem. Satanizm w muzyce to w większości tylko otoczka a nie realny kult. Większość z tych osób to ateiści traktujących to jako rozrywkę. Nie mówię że jest to właściwe . Zaznaczam tylko dla jasności.

Koala napisał/a:
Po zachowaniach. Pewne negatywne zachowania zawsze miały miejsce. Pojawienie się rocka spowodowało lawinę takich zachowań

Nie dopatrywałbym bym się w muzyce źródle tych zachowań raczej jednego z tych elementów.

Koala napisał/a:
Sami muzycy, historycy i propagatorzy rocka w latach 50-60tych i później, mówili wyraźnie i bez żenady o tym, że rock jako nawet sama muzyka jest rewolucyjny, często pełen wściekłości , skierowany przeciwko zachodnim (czytaj w tym kontekście: chrześcijańskim ) wartościom.

Jest to pewien stereotyp. Mający równie sporo wspólnego z rzeczywistością jak i w wielu wypadkach nie ma nic. Owszem spora ilość zespołów takie ma właśnie podejście. Jakie w tym upatruję źródło już mówiłem- młodzi ludzie z biednych rodzin. Spróbowali swoich sił w muzyce nagle BUM, zdobyli sławę i ogromne pieniądze. Woda sodowa uderza do głowy. Z tego co pisałeś na forum wiem że przechodziłeś sam przez ten etap (młodzieńczego buntu) więc nawet jeśli nie pochwalasz ich zachowań (ja również nie) to jednak chyba się im nie dziwisz ;) Nie widzę powodu gdy nie pochwalam stylowi życia danych muzyków (np. rozwiązłości seksualnej) odrazu odrzucać ich muzykę która mi się podoba.

Natomiast oba gatunki bardzo się urozmaiciły ostatnimi czasy. Mam na myśli od lat 90 i dalej. Powstało wiele zespołów których teksty i muzyka nie mają odzwierciedlać buntu. Przykładowo historia/militaria/wojny, filozofia/religię świata, tematyka fantasy. Tego jest od groma...

Koala napisał/a:
I właśnie sam sobie odpowiedziałeś na całą masę pytań. Nie masz zamiaru. Nie masz woli postępowania tak jak powinieneś, więc dorabiasz sobie swoją własną teologię. Nie masz zamiaru, bo jest ważniejsze nie to co mógłby chcieć Pan, jest ważne to co chce Pan Idaho.


Naginanie wartości względem tego co sami uważamy za wygodne (chwała tym co są w stanie się przed tym obronić). Nie przeczę że na pewno analizując moje zachowanie (mając pełny wgląd w to co myślę to co robię etc) znalazł byś tego przykłady. Ba myślę że sami wyznając jakąś swoją wiarę zniekształcamy ją i tak snując swoje interpretacje danych elementów naszej wiary czy systemu wartości. Natomiast nie uważam że ma to w tym temacie zastosowanie do mojego podejścia do muzyki. Już tłumaczę dlaczego
Sam słuchałem muzyki stricte antychrześcijańskiej. Czy to w momentach agnostycyzmu czy tłumacząc sobie "Bóg ma lepsze rzeczy do roboty niż zajmowanie się tekstami piosenek których i tak nie traktuję na poważnie". Może i ma. Może i nie ma to żadnego znaczenia. Natomiast przestałem to robić. Nie ze strachu przed opętaniem. Ale stwierdziłem że nie przystoi mi słuchanie muzyki obrażającej wartości w które wierzę. Zacząłem się w pewnym momencie tego brzydzić.


Odnośnie baroku skoro jest to dział MUZYKA, książka film dam jeszcze 3 szczególnie warte uwagi utwory :D :
https://www.youtube.com/watch?v=PhRa3REdozw
https://www.youtube.com/watch?v=TZCfydWF48c
https://www.youtube.com/watch?v=HtFMxFQrKc4

Tyle ode mnie
Pozdrawiam :skrzypek:
_________________
Poszukujący silnie związany z katolicyzmem

Mam niekiedy trudności z wyjaśnieniem tego co mam na myśli. W razie wątpliwości lub niejasności dawać znać to postaram się wytłumaczyć :)
 
     
Koala 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1405
Skąd: Warszawa
Wysłany: 23-11-2017, 23:51   

Na wstępie przepraszam za długie milczenie. Po odejściu Zosi i moich osobistych problemach nie miałem zbyt wiele czasu ani ochoty, tak szczerze mówiąc na żadne “postowanie”.
Poza tym, zastanawiałem się, czy w ogóle warto odpowiadać, nie tyle z uwagi na fakt, że nie jesteś wart odpowiedzi czy że nie widzę sensu w odpowiadaniu. Nie. Po prostu zastanawiałem się, czy warto forsować pewne sprawy i czy to nie sprawi tylko, że upierdliwe moje uwagi zamiast zaoferowania Tobie wyjaśnienia doprowadzą Ciebie do bólu zębów… ;-)
Jak to odbierzesz to w końcu Twoja sprawa i pomyślałem że jednak winienem Tobie uczciwą odpowiedź i w końcu jeśli Ciebie to znuży i wkurzy to mi nie odpowiesz. Więc w imię uczciwej komunikacji…
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Odpowiedziałeś:
Koala napisał/a:
Zgadza się. Tylko chodzi o to JAKI jest ten ładunek, CO niesie i JAKIE są jego konsekwencje.


Ja odpowiadając na to odpowiem cytując ciebie:
Koala napisał/a:
Różne rodzaje muzyki w różny sposób wpływają na różnych ludzi.

Zabawne, bo dla mnie nie jest to w żadnym wypadku odpowiedź, ale raczej unik. Dlaczego? Bo przede wszystkim cytujesz najmniej istotną część mojej wypowiedzi, której dalsza część brzmiała: “Mało tego, w pływają różnie na tych samych ludzi w różnym czasie i w różnych okolicznościach. Ale wpływają!”
Pomijasz więc tu wpływ jaki muzyka na nas ma generalnie. I dlatego taka generalna odpowiedź padła z mojej strony. Teraz, jeśli weźmiesz szczególny przypadek muzyki rockowej, zwłaszcza wszelkich “ciężkich, metalowych” i tym podobnych brzmień, to generalizowanie że to jest kwestia jedynie estetyczna jest absolutnie nieuzasadniona. Nawet rośliny umierają w atmosferze rocka, kiedy kwitną “owinięte” muzyką klasyczną. A były takie badania przeprowadzane za moich czasów i wierz mi, nie miały NIC wspólnego z kościołami, Bogiem czy teologią… :D
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Odnośnie negatywnych emocji- jest to pewien sposób na wyrzucenie ich z siebie przez muzyka, a czasem się trzeba komuś wyżalić... Czyli innymi słowy przekazanie swoich negatywnych emocji pod jakąś postacią.

Wybacz, że nie będę podchodził do tego ogólnie, ale w kontekście chrześcijaństwa ( wszak to jest właśnie takie Forum… ).
Co robią ludzie stojący POZA chrześcijaństwem, to jedno. Ich problem, chociaż w pewnym sensie dotyczy to nas wszystkich.
Inna sprawa z chrześcijanami.
Negatywne emocje, wyżalenie się komuś w naszym kontekście ma się opierać na Bogu. On ma tym sterować w naszym życiu, bo On ma wszystkie nici w ręku, wie co nam jest potrzebne w danej chwili i wie jak nas uczyć, umacniać i budować nasz charakter.
Nie ma tu również miejsca na “przekazanie swoich negatywnych emocji”, bo emocje jakie powinniśmy przekazywać to pozytywne emocje.
W tym kontekście, uważam Twój argument pada na posadzkę martwy…
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Dla jednych to co ciężkie automatycznie będzie niemożliwe do słuchania i będzie powodować jedynie wstręt, inni wyczują w tym jakiś głębszy sens. Nie ma tu reguły...

Owszem, jest. Tylko trzeba do siebie dopuścić refleksję, że pewne sprawy na tym świecie zostały dla nas “zaprojektowane” przez “konkurencję”, kiedy odwróciliśmy się od perfekcyjnego Bożego planu. Nie mamy sobie z tego zdawać sprawy, co i jak działa, dopóki jest już dla nas za późno.
I nie chodzi tu o wstręt, bo lubię wiele kawałków z dawnych czasów kiedy jeszcze nie byłem chrześcijaninem. Nie słucham ich z wyboru, bo odkąd posiadłem pewną wiedzę i stan ducha dostrzegam co słuchanie ich czyni we mnie. W moim wnętrzu i duchowości.
Tu dygresja. Nie wszyscy wybierają Boga i Jego drogę. To najczęściej świadomy wybór i z takimi ludźmi dyskusja na takie tematy nie ma wiele sensu. Zakładam że jesteś uczciwie poszukującym, więc nie tyle staram się Ciebie przekonać ile wyjaśnić Tobie jak większość z nas “świadomych” podchodzi do tych spraw. ;-)
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Trzeba tu też zaznaczyć pewną kwestię, myślę że kluczową. Jeśli dany tekst piosenki wyśmiewa lub obraża podstawowe wartości chrześcijańskie lub wyraża treści czczące szatana logicznym jest że słuchanie tego nie przystoi chrześcijaninowi. Natomiast jeśli porusza tematy niezgodne z chrześcijańskim światopoglądem nie oznacza zaraz że powinniśmy go "wyrzucić do śmieci".

Masz troche racji, ale i upraszczasz również.
Ja nawet nie tyle mówię o samych tekstach ile o całości. Ale nawet w kwestii samych tekstów nie zgadzam się z Tobą całkowicie.
Jak zauważyłeś nie bywałem ostatnio na Forum często z racji moich problemów ze zdrowiem. Nie mam czasu na wiele rzeczy ale można by napisać prosty tekst który ani nie wyśmiewa ani nie obraża, a jednocześnie nie jest pożądany i kieruje w złą stronę.
Tu silnie wchodzi kwestia świadomości i znajomości Pana i Jego rozwiązań. Nie daje się niemowlakowi steku i o tym również pisał Paweł w swoich listach. Na tym polega również świadomość i umiejętność różnicowania gustów muzycznych i dostrzeganie w muzyce pozytywnego i negatywnego.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Jak mówiłem. Satanizm w muzyce to w większości tylko otoczka a nie realny kult.

Znów, nie chodzi w ogóle o satanizm. Jeśli już doszło do satanizmu to jesteśmy już dawno na manowcach i “ustawianie rogatego” na właściwe tory jest już w dużym stopniu problematyczne.
Tak jak nie jest dobrą praktyką chodzenie w zimie w szortach, ochranianie siebie przed aurą jest dla nas proste bo czujemy zimno. Nie jest to proste w kwestii duchowości, bo takiego zimna NIE odczuwamy. Tracimy tę zdolność tym bardziej im dalej dochodzimy od Boga.
Powiem teraz Tobie coś, co może Ciebie zaskoczy, ale uważam, że jesteś na tyle dobrze zorganizowany pod czaszką, że zrozumiesz.
Tu nawet nie chodzi o sam grzech. Grzech nie jest dla chrześcijanina problemem. Wszak Jezus nas ODKUPIŁ I ZAPŁACIŁ ZA NASZE WSZYSTKIE GRZECHY. Problemem jest zaakceptowanie lekarstwa na chorobę zwaną grzech. Wiara, zaparcie się siebie i lojalność absolutna w stosunku do Jezusa. To jest problem.
Jego droga odrzuca negatywne, Jego droga odrzuca MOJE rozwiązania, Jego droga akceptuje tylko Jego rozwiązania. To jest to zaparcie się siebie.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Nie dopatrywałbym bym się w muzyce źródle tych zachowań raczej jednego z tych elementów.

Zgoda. Istnieje więcej powodów. Pycha i arogancja, stawianie siebie na szczycie drabiny i detronizacja Boga to główne. Właściwie wszystko wynika z tych. Muzyka jest więc jakąś tam pochodną. Nie można jednak wyciągać z tego wniosków, ze skoro istnieją inne i nadrzędne powody upadku to można ignorować te pochodne.
“Od kamyczka do rzemyczka…” ;-)
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Jest to pewien stereotyp. Mający równie sporo wspólnego z rzeczywistością jak i w wielu wypadkach nie ma nic. Owszem spora ilość zespołów takie ma właśnie podejście.

Uważam, ze starasz się podeprzeć siebie optymistycznym spojrzeniem na świat muzyki i muzyczki oraz “pewnych dźwięków”, obniżając poprzeczkę w kontekście co rzeczywiste a co nie…
Nie chcę mi się tłumaczyć bo na Forum akceptujemy jedynie język polski, ale zasypał bym Ciebie stwierdzeniami facetów i panienek, z tego kręgu, które to cytaty przyprawiły by Ciebie o migrenę. Paru gości zadało sobie trud spisania ich różnych stwierdzeń z magazynów, z wywiadów itd., itp.
Ci ludzie COŚ promują, za CZYMŚ stoją, COŚ ich napędza.
Nieświadomość destrukcyjnej sfery duchowej nie jest dowodem jej nieistnienia. Większość z nas, zwłaszcza młodych wiekiem, jest ślepa w kwestiach duchowych a im dalej tym pogrązanie się przebiega głębiej i szybciej.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Z tego co pisałeś na forum wiem że przechodziłeś sam przez ten etap (młodzieńczego buntu) więc nawet jeśli nie pochwalasz ich zachowań (ja również nie) to jednak chyba się im nie dziwisz ;) Nie widzę powodu gdy nie pochwalam stylowi życia danych muzyków (np. rozwiązłości seksualnej) odrazu odrzucać ich muzykę która mi się podoba.

Było kiedyś takie powiedzenie, że głupi uczą się na błędach, a mądrzy na uniwersytetach. Podobnie jest z duchowością, i z Bogiem.
Zanim zbierzemy już wszystkie kopniaki od życia może być za późno na zmiany, ba na otrzeźwienie z otępienia jakiego życzy nam adwersarz.
Dlatego jak jakiś nawiedzony staram się wyjaśniać komu i ile mogę, żeby nie popełniali moich głupich błędów.
Znów zwracam Twoją uwagę na przewijający się w Twoich postach wątek JA: “Nie widzę powodu gdy nie pochwalam stylowi życia danych muzyków (np. rozwiązłości seksualnej) odrazu odrzucać ich muzykę która mi się podoba.”
Nie podejmuj decyzji na zasadzie: …nie pochwalam stylowi życia danych muzyków (np. rozwiązłości seksualnej)… bo WSZYSCY jesteśmy grzeszni. Analizuj muzykę od strony muzyki. Przekazu, aranżacji, intencji, rytmu, itd., itp.
I zadaj sobie pytanie, dlaczego ci z nagannym stylem życia grają to co grają. Co wpływa na co – muzyk na muzykę, czy muzyka na grającego.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Natomiast oba gatunki bardzo się urozmaiciły ostatnimi czasy. Mam na myśli od lat 90 i dalej. Powstało wiele zespołów których teksty i muzyka nie mają odzwierciedlać buntu. Przykładowo historia/militaria/wojny, filozofia/religię świata, tematyka fantasy. Tego jest od groma...

Przykładowo, militaria i wojny to dobry temat dla chrześcijanina? Filozofia i religie świata? A dlaczego nie chrześcijańską i oddanie Bogu co mu winniśmy? Poważnie – fantasy?
Może jeszcze zaczniesz mnie przekonywać do Harry Pottera? ;-)
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Naginanie wartości względem tego co sami uważamy za wygodne (chwała tym co są w stanie się przed tym obronić). Nie przeczę że na pewno analizując moje zachowanie (mając pełny wgląd w to co myślę to co robię etc) znalazł byś tego przykłady.

Słuchaj, WSZYSCY to robimy. Kwestia tylko czy czynimy to świadomie czy nie. Ja wspominam o tym nie dlatego, żeby Ciebie “usadzić”. Nie jestem aż TAKIM hipokrytą ( tylko odrobinę… ;-) ).
Wspominam, żeby może uświadomić Tobie, że jednak z mojego punktu widzenia są sprawy, o których pewnie nie myślisz, kiedy w ten czy inny sposób patrzysz na kwestie muzyki, generalnie rozrywki, życia… ?
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Sam słuchałem muzyki stricte antychrześcijańskiej. Czy to w momentach agnostycyzmu czy tłumacząc sobie "Bóg ma lepsze rzeczy do roboty niż zajmowanie się tekstami piosenek których i tak nie traktuję na poważnie". Może i ma. Może i nie ma to żadnego znaczenia. Natomiast przestałem to robić. Nie ze strachu przed opętaniem. Ale stwierdziłem że nie przystoi mi słuchanie muzyki obrażającej wartości w które wierzę. Zacząłem się w pewnym momencie tego brzydzić.

Twoja droga w tym kontekście jest więc moim zdaniem odzwierciedleniem Twojego głębszego spojrzenia na Boga i na to co określamy ( bardzo niefortunnie zresztą… ) mianem wiary. Nie należy spodziewać się radykalnego zwrotu, chociaż znam takich, którym tak właśnie się sprawy ułożyły kiedy poznali Pana. Podobnie, chociaż w innych kwestiach stało się i ze mną. Ale generalnie to jest proces.
Im większa Twoja uwaga i im bliżej Jezusa, tym więcej zaczniesz rozumieć, dostrzegać i tym bliżej Niego w konsekwencji się znajdziesz. To taki nakręcający się mechanizm, sprzężenie zwrotne, czy jak tam chcesz to nazwać.
Obserwuj siebie i otoczenie, utrzymuj relację z Panem i wyciągaj wnioski, bo to nie tyle kwestia wiary ile objawienia samemu sobie i zrozumienia. Mam nadzieję, że w pewnym momencie różnice w “pojmowaniu rocka i podobnych” pomiędzy nami znacznie się zmniejszą… ;-)
Pozwól kierować się Duchowi Świętemu, On naprawdę wie lepiej…
Pozdrówko
_________________
Dobry blog angielskojęzyczny https://jkorkidakis.com/
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group