FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Dokąd zmierzamy?
Autor Wiadomość
Koala 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1397
Skąd: Warszawa
Wysłany: 01-10-2017, 02:53   Dokąd zmierzamy?

Parę dni temu Pan Idaho w temacie: “Słowo na dziś” zamieścił cytat z Księgi Izajasza:

Księga Izajasza 1, 13-16

"Nie składajcie już ofiary daremnej kadzenie, nowie i sabaty mi obrzydły, zwoływanie uroczystych zebrań- nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Waszych nowiów i świąt nienawidzi moja dusza, stały mi się ciężarem, zmęczyłem się znosząc je. A gdy wyciągacie swoje ręce zakrywam moje oczy przed wami, choćbyście pomnożyli wasze modlitwy, nie wysłucham was, bo na waszych rękach pełno krwi. Obmyjcie się, oczyśćcie się, usuńcie wasze złe uczynki sprzed moich oczu, przestańcie źle czynić!”

Nie komentujemy postów w powyższym temacie, więc zakładam ten nowy temat.
W dziwny sposób mam mnóstwo skojarzeń z tym, co zacytował Pan Idaho. Pierwsze, to skojarzenia z innymi, podobnymi wersami w tej Księdze. To również refleksja na temat konsekwencji jakie poniósł Izrael i Juda w związku z takim zachowaniem i ignorowaniem Boskich praw.
Drugie to skojarzenie z Ewangelią Mateusza 24, gdzie Jezus wspomina podobne zachowania, w kontekście czasów ostatecznych.
To i znów, konsekwencje tym razem dla świata…
Zastanawiam się, czy dostrzegacie podobne równoległe toki myślenia w obydwu przypadkach.
Zastanawiam się również, jak widzicie obecny świat. Czy jest to dla Was świat dobry, przynoszący cowieczorny komfort w kwestiach duchowych, w kwestiach przyszłości? Świat który napawa Was nadzieją na coraz lepsze jutro, pokój i dostatek, czy raczej widzicie to inaczej?
Nie chcę kierować zbytnio dyskusji w którąkolwiek stronę, więc osobiście wypowiem się za parę dni. Może ktoś się w międzyczasie odezwie…? ;-)
Pozdrówko
 
     
Pan Idaho 


Wyznanie: poszukujący
Wiek: 22
Dołączył: 04 Maj 2017
Posty: 20
Skąd: Woj. Łódzkie
Wysłany: 08-10-2017, 03:35   

Koalo, cieszę się że kogoś zachęciłem do przemyśleń :) Nie mam z tym fragmentem takich skojarzeń jak ty. Natomiast spróbuję się do części tego co napisałeś odnieść. Zwłaszcza do czasów ostatecznych i naszego świata.
Po pierwsze jak słyszę od kogoś "żyjemy w czasach ostatecznych" chcę mi się śmiać. Nie dlatego że lekceważę czyjeś zdanie w tym względzie. Wręcz przeciwnie. Ale już koniec świata od dawien dawna zapowiadano tyle razy że nie potrafię stłumić tego uśmiechu. I mniejsza tu czy zapowiadający koniec miał czyste intencje, czyli faktycznie chciał ostrzec ludźmi przed czymś w co wierzył, czy brudne- religia od zawsze była wykorzystywana do realizacji swoich celów. Jak to było napisane "nie znacie dnia ani godziny" i ja się tego trzymam. :) Osobiście uważam że na koniec, taki absolutny koniec ludzkości się nie zanosi w najbliższym czasie jeśli o to pytasz. Ale to tylko moje nic nieznaczące zdanie.

Koala napisał/a:
Zastanawiam się również, jak widzicie obecny świat. Czy jest to dla Was świat dobry, przynoszący cowieczorny komfort w kwestiach duchowych, w kwestiach przyszłości? Świat który napawa Was nadzieją na coraz lepsze jutro, pokój i dostatek, czy raczej widzicie to inaczej?


Nie wiem. Naprawdę trudno mi powiedzieć. Szczerze mówiąc to w jaką stronę świat zmierza nie napawa mnie optymizmem. Nie uważam żeby zmiany szły jednoznacznie w dobrą stronę. Natomiast jak mówiłem wcześniej nie wiem jak to się potoczy. Staram się być dobrej myśli i mieć jakąś może i złudną nadzieję że będzie dobrze.

Jakość życia w sensie stricte materialnym- dostęp do różnorakich dóbr, postęp technologiczny czy naukowy (np. medycyna) oczywiście się poprawił, natomiast to w jaki sposób patrzymy na nasze czasy jest wielowymiarowy i niemożna go rozpatrywać tylko w tej kategorii.

Jedno jednak uważam pozostanie niezmienne. Jesteśmy tylko ludźmi. Dalej będziemy kraść, oszukiwać, toczyć wojny. Taką mamy naturę. Naj naj najbogatsi zawsze będą dyrygować, a najbiedniejsi cierpieć. Taka kolei rzeczy. Nie wierzę w sprawiedliwość na tym świecie. To co możemy zrobić to nieco zniwelować w takim zakresie w jakim dajemy radę "niedoskonałości" tego świata.

Pozrawiam :piwko:
_________________
Poszukujący silnie związany z katolicyzmem

Mam niekiedy trudności z wyjaśnieniem tego co mam na myśli. W razie wątpliwości lub niejasności dawać znać to postaram się wytłumaczyć :)
 
     
Koala 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1397
Skąd: Warszawa
Wysłany: 12-10-2017, 01:47   

Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Po pierwsze jak słyszę od kogoś "żyjemy w czasach ostatecznych" chcę mi się śmiać. Nie dlatego że lekceważę czyjeś zdanie w tym względzie.

Podobno śmiech to zdrowie…
Tylko zwróć uwagę, że ja nie mówię Tobie kiedy coś nastąpi ani co nastąpi. Po prostu stwierdzam, że wszystkie sprawy, które miały zaistnieć zanim znajdziemy się w czasach ostatecznych, już praktycznie zaistniały. Tyle.
Powiem Tobie, że w pewnym sensie, biorąc pod uwagę żydowski sposób myślenia i pewne duchowe sprawy, już pierwsi chrześcijanie mieli pewne podstawy oczekiwania na przyjście czasów ostatecznych… Ale to inny wątek i zbyt akademickie dyskusje.
Intencje w sumie są tutaj nieistotne, bo jeśli warunki konieczne nie wystąpiły w danej kwestii to żadne intencje tego nie zmienią,
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Osobiście uważam że na koniec, taki absolutny koniec ludzkości się nie zanosi w najbliższym czasie jeśli o to pytasz

Tak, byłem ciekaw jak to widzisz. Nasze zdania w tym kontekście trochę się więc różnią.
Najbliższa przyszłość dla super bogatych i przy władzy jak zwykle wygląda OK, ale już nie jest tak słodko z pozostałymi. Żadne nowe technologie w medycynie na ten przykład nie pomogą facetowi, który ma zabieg wyznaczony za rok a i tak go na niego nie będzie stać, nie uważasz?
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Nie wierzę w sprawiedliwość na tym świecie. To co możemy zrobić to nieco zniwelować w takim zakresie w jakim dajemy radę "niedoskonałości" tego świata.

Uważam, że możemy głównie przemyśleć, póki jeszcze czas, naszą postawę w stosunku do Boga i wieczności. Zadać sobie pytanie, czy nie warto było by zapytać Stwórcę o wytyczenie nam drogi, a niewierzący, na upewnieniu się że On rzeczywiście nie istnieje.
Z olbrzymiej ilości ludzi idących za Jezusem, poznałem bardzo wielu takich, którzy po prostu poprosili: “Boże, jeśli naprawdę istniejesz, objaw się mnie i pokieruj mną”. Z tego co słyszę, szczera prośba zawsze sprowadza odpowiedź… :D
Pozdrówko
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group