FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Związki małżeńskie międzywyznaniowe
Autor Wiadomość
adwentus 



Wyznanie: Adwentysta
Wiek: 27
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 10
Skąd: Polska
  Wysłany: 07-06-2017, 19:35   Związki małżeńskie międzywyznaniowe

Witam wszystkich! Jestem tu nowy ale pytanie mam odwieczne co myślicie o związkach małżeńskich miedzy dwojgiem ludzi różnych wyznań? To co wy myślicie to jedno a drugie to prosił bym o poparcie swoich argumentów Pismem Świętym. Pozdrawiam i mam nadzieję na pozytywną dyskusję :)
_________________
Starając się, abyście zachowali jedność ducha w związce pokoju! Efezów 4:4
 
     
Pan Idaho 


Wyznanie: poszukujący
Wiek: 22
Dołączył: 04 Maj 2017
Posty: 20
Skąd: Woj. Łódzkie
Wysłany: 10-06-2017, 00:41   

adwentus napisał/a:
Witam wszystkich! Jestem tu nowy ale pytanie mam odwieczne co myślicie o związkach małżeńskich miedzy dwojgiem ludzi różnych wyznań? To co wy myślicie to jedno a drugie to prosił bym o poparcie swoich argumentów Pismem Świętym. Pozdrawiam i mam nadzieję na pozytywną dyskusję :)



Jeśli ludzie do siebie pasują, kochają i chcą spędzić resztę życia razem, dlaczego nie ? Wiem że prosiłeś żeby umotywować to słowami biblii jednak po pierwsze nie znam jej na tyle dobrze by tak zrobić, dwa moje motywacje w tym temacie nie są stricte religijne.
Tym bardziej jeśli dwie osoby wierzą w tego samego Boga nie widzę żadnych przeciwwskazań. Dlaczego luteranin nie mógłby poślubić prawosławnej, albo adwentysta katoliczki ? Czytałem co prawda na forum posty na temat tego że spory zaczęły się przy tym w jakiej wierze będą wychowane dzieci, ale ludzie nie jest to powód by niszczyć wspólne życie... :glupek: Jeśli miałbym myśleć o tym w kontekście moich dzieci to nie robiłoby mi to większego znaczenia czy moje dziecko byłoby katolikiem luteraninem czy adwentystą. Takie jest moje osobiste zdanie. Nie wiem czy do ciebie ono przemówi, w co osobiście wątpię. Chciałbym poznać jeszcze twoje zdanie w tej sprawie :)

Pozdrawiam
_________________
Poszukujący silnie związany z katolicyzmem

Mam niekiedy trudności z wyjaśnieniem tego co mam na myśli. W razie wątpliwości lub niejasności dawać znać to postaram się wytłumaczyć :)
 
     
adwentus 



Wyznanie: Adwentysta
Wiek: 27
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 10
Skąd: Polska
Wysłany: 10-06-2017, 17:35   

Dziękuję za odpowiedź Pan Idaho wiesz jakiś czas temu znalazłem się w bardzo Ciężkiej i trudnej sytuacji a mianowicie że pokochałem pewną dziewczynę która była katoliczką a ja jak wiesz nie i świetnie się dogadywaliśmy się przez cały okres naszej znajomości nie razu się nie pokłóciliśmy i nawet nie sprzeczaliśmy się rozmawialiśmy na tematy wiary itd itp ale ona postanowiła pozostać katoliczką i nie zmieniać swojego wyznania. Szczerze mówiąc nie wiem jak bardzo ona jest wierzącą osobą alę dla mnie wiara jest czymś więcej niżeli zwykła rozmowa od czasu do czasu z kimś czy też raz w tygodniu iść do kościoła.No niestety nie jesteśmy razem i co będzie w przyszłości odnośnie naszej znajomości nie wiem. Chciałeś poznać mój tok myślenia to Ci powiem myślę że w dzisiejszych czasach ludzie nie poważnie podchodzą do tematu bycia razem i związku małżeńskiego. Myślę że rodzice powinni być jednomyślni we wszystkim żeby dziecko które pojawi się na świat mogło brać przykład z rodziców i żyć w zgodzie i miłości a nie patrzeć na kłótnie rodziców. Wiesz tutaj w danej sytuacji jeszcze dochodzi podejście ze strony jej rodziny i rodziców którzy w przyszłości będą naciskać na to by np dziecko było ochrzczone czy też później temat choinki w domu czy coś z resztą to są rzeczy których i tak nie znajdziemy w Piśmie Świętym ale to są zwyczaje później komunie itd itd. No i w Piśmie jest wiele miejsc które mówią o tym by się nie łączyć w takie związki. Co myślisz o tym??
_________________
Starając się, abyście zachowali jedność ducha w związce pokoju! Efezów 4:4
 
     
Koala 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1405
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-06-2017, 20:31   

W sumie można żonglować cytatami biblijnymi, tylko że w moim pojęciu jest to strata czasu. Wystarczy zwrócić uwagę na zasady jakie dano w Starym Testamencie Izraelowi ( narodowi ) w kwestii małżeństwa i już mamy odpowiedź. Nic w NT nie wskazuje na “zmianę kierunku” w tym kontekście.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
prosiłeś żeby umotywować to słowami biblii jednak po pierwsze nie znam jej na tyle dobrze by tak zrobić, dwa moje motywacje w tym temacie nie są stricte religijne.

“Religijność” czy nie, nie ma tu również zastosowania moim zdaniem. Poza tym generalizowanie nie ma zastosowania w tym przypadku również.
Osobiście uważam, że łączenie się chrześcijan z innowiercami lub ateistami jest błędem ( i jak najbardziej jest to GENERALNA zasada, wbrew temu co napisałem powyżej… ;-) ).
Co do różnych denominacji chrześcijańskich jest to nierozważne, ale powinno być rozpatrywane na zasadzie konkretnych przypadków.
Jednak Pismo będąc nie tylko księgą dla “wyznawców”, ale również księgą “zdrowego rozsądku”, daje nam przykłady jak się często takie związki kończą, kiedy ludzie “nie ciągną w tą samą stronę”… Masakra, kaszanka czy jak to młodzi chcą to nazywać…
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Jeśli miałbym myśleć o tym w kontekście moich dzieci to nie robiłoby mi to większego znaczenia czy moje dziecko byłoby katolikiem luteraninem czy adwentystą. Takie jest moje osobiste zdanie.

Uważam, że tak piszesz, bo dopiero poszukujesz. Kiedy znajdziesz, przypuszczam, ze Twoje podejście zmieni się, oczywiście jeżeli będziesz do tych spraw podchodził poważnie.
Wbrew temu co się Tobie może wydawać, różnice pomiędzy katolikiem, luteraninem i adwentystą są olbrzymie jeśli spojrzysz na doktryny i ich konsekwencje.
Nie powinno to prowadzić do wrogości, ale osobiście nie jestem w stanie zaabsorbować pewnych kwestii w katolicyzmie czy innych denominacjach. Jak więc można pogodzić te kwestie w małżeństwie i w wychowaniu dzieci?
Ale to tylko moje zdanie… :D
Pozdrówko
 
     
Pan Idaho 


Wyznanie: poszukujący
Wiek: 22
Dołączył: 04 Maj 2017
Posty: 20
Skąd: Woj. Łódzkie
Wysłany: 11-06-2017, 01:34   

adwentus napisał/a:
ale ona postanowiła pozostać katoliczką i nie zmieniać swojego wyznania.

Generalnie uważam że nie powinieneś się dziwić :) gdyby ona próbowała ciebie namówić na zmianę wiary zgodziłbyś się ? Zakładam że nie ale popraw mnie jeśli się mylę.

adwentus napisał/a:
No i w Piśmie jest wiele miejsc które mówią o tym by się nie łączyć w takie związki. Co myślisz o tym??

Przede wszystkim czy może być tu mowa o odłamach chrześcijaństwa? Spodziewam się że to co teraz może do ciebie czy innych użytkowników forum nie przemówić ale jeśli chodzi o moje zdanie to nie. Rozgoryczenie rodziców jest prawdopodobne słyszałem i czytałem nie raz o takich sytuacjach gdzie np w rodzinie katolickiej osoba "wyrywa się" i chrzci dziecko w kościele protestanckim doprowadzając rodzinę/rodziców do wściekłości ale jednak z drugiej strony ważniejsze jest chyba to co wy ustalicie jako rodzina.
Zastanówmy się co nas łączy. Wiara w tego samego Boga, wiara w Jezusa, chrzest(nie bez powodu nie jest powtarzany przy zmianie wiary- nie dam głowy czy we wszystkich odmianach chrześcijaństwa). Mimo różnic dogmatycznych, interpretacji biblii czy tradycji moim zdaniem powinna tu być mowa raczej o formach religii czy kultu. Wszakże nawet pośród wyznawców należących do tego samego kościoła znajdą się różne poglądy co do dogmatów...

adwentus napisał/a:
czy też później temat choinki w domu czy coś z resztą to są rzeczy których i tak nie znajdziemy w Piśmie Świętym

Nie wiem jakie ty jako adwentysta masz do tego podejście. Nie znam twojej religii na tyle by tutaj o czymś mówić. A nie chcę cię sądzić swoją miarą.
Jak widzisz ja dalej uważam że nie są to przeszkody nie do pogodzenia. Co prawda nie jestem tobą więc może i to czego ja nie postrzegam za ową przeszkodę dla ciebie może się nią okazać... Także w tym względzie nie wiem czy coś dalej mogę poradzić :)

Cytat:
Uważam, że tak piszesz, bo dopiero poszukujesz. Kiedy znajdziesz, przypuszczam, ze Twoje podejście zmieni się

Bardzo prawdopodobne. Nikt z nas nie jest nieomylny. Tym bardzie osoba młoda i poszukująca jak ja- błądzić rzecz ludzka. Ale co będzie dalej to tylko Bóg wie.

Cytat:
Tobie może wydawać, różnice pomiędzy katolikiem, luteraninem i adwentystą są olbrzymie jeśli spojrzysz na doktryny i ich konsekwencje.

To podejście się wywodzi z mojego sceptycyzmu co do poznania w pełni Boga. Z jednej strony warto poszukiwać mieć swoje zdanie i go bronić ale skoro opieramy się na tym samym fundamencie to czy różnice w interpretacji owego fundamentu są wystarczającym powodem by dwoje kochających się ludzi miało się rozstać? Możesz powiedzieć tu że wynika to z tego że nie byłem w takiej sytuacji nie mam żony ani nie planuję dzieci i też będziesz miał tu w pewnym stopniu na pewno rację. Jak mówiłem NIE WIEM co będę myślał za 5-10 czy 20 lat na razie przedstawiam jedynie swoje zdanie a nie jedną jedyną słuszną prawdę (mam nadzieję że moja wypowiedź tak nie zabrzmiała) :)

Pozdrawiam
_________________
Poszukujący silnie związany z katolicyzmem

Mam niekiedy trudności z wyjaśnieniem tego co mam na myśli. W razie wątpliwości lub niejasności dawać znać to postaram się wytłumaczyć :)
 
     
Martyna.01 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomogła: 1 raz
Wiek: 21
Dołączyła: 11 Cze 2017
Posty: 5
Skąd: dzielnica Łodzi
Wysłany: 11-06-2017, 02:28   

Uważam, że oboje powinni być tego samego wyznania, ponieważ małżeństwo to wspieranie się w drodze chodzenia za Panem. Już nie mówiąc o tym żeby nie było takiej sytuacji że jedna osoba będzie wierząca a druga nie. Ponieważ wtedy ta wierząca osoba może odejść od Boga, albo ta niewierząca nie szczerze się nawrócić. Niestety nie mam żadnych oparć w Piśmie Świetym, ale wiem że Pismo mówi aby druga osoba była wierząca. ;)
_________________
"Człowiek jest stworzony, aby przekraczać siebie."
Emanuel Mounsier
 
 
     
Koala 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1405
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-07-2017, 20:28   

Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
To podejście się wywodzi z mojego sceptycyzmu co do poznania w pełni Boga. Z jednej strony warto poszukiwać mieć swoje zdanie i go bronić ale skoro opieramy się na tym samym fundamencie to czy różnice w interpretacji owego fundamentu są wystarczającym powodem by dwoje kochających się ludzi miało się rozstać?

Ha, Twój sceptycyzm jest moim zdaniem uzasadniony. Również uważam, że PEŁNE poznanie Boga jest jedynie pobożnym życzeniem. Z założenia. Jeśli Bóg z definicji jest “omni-wszystko”, to jak można Go poznać? To po pierwsze. Po drugie, nie wszystko chce nam o sobie przekazać. Wiemy tyle na ile On sam nam pozwoli i przekaże.
To w kwestii samego Boga o której piszesz. Co do kwestii małżeństw ludzi z różnych denominacji i “fundamencie” o którym piszesz, To uściślijmy – nie zawsze jest to ten sam fundament.
Weź protestantów generalnie i katolików. Tu chyba masz największy problem na granicy poglądów i doktryn. Wcale nie można tu mówić o “tym samym fundamencie”.
Fundamentem protestanta jest Pismo. Koniec. W dodatku “okrojone”. Katolicy używają “rozszerzonej” wersji Pisma a na dodatek Katechizm jako Tradycję. Z punktu widzenia protestanta jest to Tradycja dodana przez człowieka i w związku z tym nieakceptowalna w wielu punktach. To tak w wielkim uproszczeniu. Z tego widać, ze fundament nie jest ten sam.
Podobnie jest z denominacjami protestanckimi, chociaż różnice nie mają tu tak wielkiego znaczenia. Nie ma tu właściwie doktrynalnych różnic, które wpływały by na zbawienie. Jednak i tu można dopatrywać się różnej interpretacji pewnych rzeczy a co za tym idzie, niektórzy twierdzą że jest to odejście od Słowa Bożego. To samo w sobie może być uważane za nieakceptowalne dla niektórych i na tej bazie budują różnice i mury dzielące niektórych. Ja osobiście uważam, ze wiele z tego jest w gestii Boga nie mojej, ale za to sam jestem uważany za wilka w owczej skórze, bo nawet rozmawiam z katolikami, czy zielonoświątkowcami. Ha, całe szczęście, ze nie chcę się z nimi żenić… ;-)
No i masz inny fundament do przemyślenia. Jak w takim razie “pożenić” różne a czasem wykluczające się poglądy?
Mam nadzieję, ze nie będziesz musiał w życiu przechodzić przez tego typu próby. Mnie się kiedyś w przeszłości udało, bo szukałem wśród “swoich”. Życzę Tobie ugruntowania Twoich poglądów i znalezienia partnerki, która będzie je dzielić i też bedziesz wśród “swoich”. :D
A tak jak pisałem wcześniej – każdy taki przypadek “różnowierców” powinien być rozpatrywany osobno, bo wpływają na zgodne życie bardzo różne czynniki ludzkie charaktery czynią tu największą różnicę i wyjątki się zdarzają. Jednak generalnie zgadzam się z Martyną.01
Pozdrówko.
 
     
Pan Idaho 


Wyznanie: poszukujący
Wiek: 22
Dołączył: 04 Maj 2017
Posty: 20
Skąd: Woj. Łódzkie
Wysłany: 13-08-2017, 01:37   

Koala napisał/a:
Ha, Twój sceptycyzm jest moim zdaniem uzasadniony. Również uważam, że PEŁNE poznanie Boga jest jedynie pobożnym życzeniem

No to mamy nić porozumienia :)

Koala napisał/a:
nie zawsze jest to ten sam fundament.
Weź protestantów generalnie i katolików. Tu chyba masz największy problem na granicy poglądów i doktryn. Wcale nie można tu mówić o “tym samym fundamencie”.


Tutaj wkradło się małe nieporozumienie :) Mianowicie to co rozumiemy przez słowo "fundament". Dla mnie jest to przede wszystkim Bóg. Jezus Chrystus, czy system wartości. Uważam że nie ma możliwości dojścia do wiedzy tego co się dzieje z nami po śmierci czy wielu innych rzeczy. Katolicy, luteranie, adwentyści, babtyści, wszyscy mamy inne interpretacje opierające się na tym samym fundamencie.

Koala napisał/a:
Ja osobiście uważam, ze wiele z tego jest w gestii Boga nie mojej, ale za to sam jestem uważany za wilka w owczej skórze, bo nawet rozmawiam z katolikami, czy zielonoświątkowcami.


Widzisz więc i tu myślę że mnie zrozumiesz. To że uczęszczamy np. do kościoła katolickiego czy jednego z protestanckich też nie oznacza że się zgodzimy ze wszystkimi doktrynami... Zawsze znajdzie się coś co do konkretnej osoby nie przemawia. To jej wiara i nic nam do tego. Każdy z nas ma swoje spojrzenie. Uważam że olbrzymia część osób ma swoje przemyślenia nie współgrające z kościołem z jakim się identyfikuje.
Ja uczęszczam do kościoła katolickiego. Od tradycja, moja rodzina jest w całości katolicka więc czemu miałbym się "buntować". A to że nie zgadzam się z kilkoma poglądami (np kult świętych, o tym już chyba kiedyś mówiłem na forum) jest sprawą drugorzędną... Nie widzę powodu by koniecznie określać się "jestem katolikiem", "jestem babtystą". Wierzę w Boga i jestem przede wszystkim sobą i tyle :)

Notabene kiedyś widziałem jakieś statystyki mówiące że całkiem sporo osób deklaruje się że są chrześcijanami, natomiast równocześnie nie wierzą w Jezusa i jego zmartwychwstanie...

Koala napisał/a:
A tak jak pisałem wcześniej – każdy taki przypadek “różnowierców” powinien być rozpatrywany osobno


Dokładnie. Do tego cały czas piję. Ciężko jest oceniać to czy dwie osoby do siebie pasują na podstawie tego jakiego wyznania są. Skoro i tak identyfikujemy się z jakąś wiarą ale każdy z nas ma swoje przemyślenia to idąc tym tropem każdy z nas mógłby byś innego wyznania. Więc co to ma za znaczenie czy ktoś deklaruje się jako adwentysta czy luteranin? Takie szufladkowanie nas jest bardzo pomocne, daje jakiś obraz tego w co wierzymy jeśli wrzucamy kogoś do worka "chrześcijanin" czy "buddysta" (albo dowolnego innego w innych kategoriach, np. "miłośnik literatury" np daje nam obraz o tym co człowiek lubi ale gatunków literackich jest pełno) wiadomo już mniej więcej coś o danym człowieku. My jako ludzie mamy tendencje do takiego szufladkowania i nie ma w tym nic złego jeśli się pamięta o pewnych odstępstwach jakie w danym człowieku są skoro wszyscy jesteśmy inni...

Mówię tutaj stricte z własnego punktu widzenia i własnych przeżyć (trudno żebym mówił z czyjejś perspektywy), nigdy nie miałem problemów z kontaktami z osobami innego wyznania czy ateistami więc może stąd moje spojrzenie takie a nie inne :)


PS Po napisaniu tego cały czas mam wrażenie że coś źle ująłem albo napisałem niezrozumiale. Ciężko mi wyjaśnić widocznie co mam na myśli. Gdyby ktoś nie zrozumiał któregoś fragmentu (albo wszystkich) to dawać proszę znać to wyjaśnię

Pozdrawiam
_________________
Poszukujący silnie związany z katolicyzmem

Mam niekiedy trudności z wyjaśnieniem tego co mam na myśli. W razie wątpliwości lub niejasności dawać znać to postaram się wytłumaczyć :)
 
     
Koala 


Wyznanie: inne protestanckie
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1405
Skąd: Warszawa
Wysłany: 13-08-2017, 23:28   

Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Tutaj wkradło się małe nieporozumienie :) Mianowicie to co rozumiemy przez słowo "fundament". Dla mnie jest to przede wszystkim Bóg. Jezus Chrystus, czy system wartości. Uważam że nie ma możliwości dojścia do wiedzy tego co się dzieje z nami po śmierci czy wielu innych rzeczy. Katolicy, luteranie, adwentyści, babtyści, wszyscy mamy inne interpretacje opierające się na tym samym fundamencie.

W porządku. Ty tak to widzisz i dla Ciebie jest to “fundament”. Zwróć tylko uwagę, że mówiąc: “Dla mnie jest to przede wszystkim Bóg. Jezus Chrystus, czy system wartości.”, Widzisz to, co Tobie wydaje się “fundamentem”. Jednak, kiedy mówisz o Bogu w kontekście katolicyzmu jest to odrobinę “inny” Bóg niż ten w protestantyzmie.
Dla katolików na ten przykład, zbawienie jest w pewien sposób związane z tym, jak się zachowujemy, naszym działaniem, tym co czynimy. Jest to wypadkowa tego, że wybieramy Jezusa jako naszego “lidera”, Króla, Zbawiciela. Ten wybór i zaakceptowanie nas jest powodem, dla którego zaczynamy działać inaczej niż w przeszłości.
W konfrontacji z tym, wielu protestantów uważa, ze TYLKO I WYŁĄCZNIE łaska Boża jest powodem zbawienia a jakiekolwiek nasze zachowania nie mają tu nic wspólnego z ostatecznym zakwalifikowaniem nas w poczet zbawionych. To jest tylko jeden z przykładów, a można ich podać setki. Kult świętych, Matki Boskiej itd., itp.
To powoduje, że obraz Boga w katolicyzmie NIE JEST taki sam jak w protestantyzmie ( na ogół…). Jeśli ten obraz jest różny, to niekonsekwencją jest mówienie tu o jakimkolwiek fundamencie dla katolików i protestantów. Co za tym dalej następuje to wynikające z tego różnice w systemie wartości.
W tym kontekście nie uważam mojego podejścia za nieporozumienie, ale za istniejący, jak najbardziej realny fakt…
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
To że uczęszczamy np. do kościoła katolickiego czy jednego z protestanckich też nie oznacza że się zgodzimy ze wszystkimi doktrynami...

Zgadza się. Ale istnieją granice pewnych akceptowalnych zachowań i należy sobie z tego zdawać sprawę.
Osobiście nie będę uczestniczył w mszach katolickich, bo uważam, ze “popełniane tam” sprawy nie da sie określić inaczej jak odejście od Ewangelii i generalnie Słowa Bożego.
Wspomniane powyżej kwestie kultu Maryjnego, kultu świętych, modlitwy do aniołów i uznanych za świętych przez KRK ludzi, ba, samo przeistoczenie nie są moim zdaniem biblijne i nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Sama idea stworzenia i przestrzegania Katechizmu KRK jest również dla mnie NIE DO ZAAKCEPTOWANIA.
Więc istnieją sprawy, których nie da się po prostu ignorować.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Uważam że olbrzymia część osób ma swoje przemyślenia nie współgrające z kościołem z jakim się identyfikuje.

Prawda, tylko istotne jest GDZIE kreślisz granicę, co jest akceptowalne a co nie.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Ja uczęszczam do kościoła katolickiego. Od tradycja, moja rodzina jest w całości katolicka więc czemu miałbym się "buntować". A to że nie zgadzam się z kilkoma poglądami (np kult świętych, o tym już chyba kiedyś mówiłem na forum) jest sprawą drugorzędną...

Bo ten, jak to określasz “bunt” jest świadectwem Twojej dojrzałości i wyboru. Albo jest Tobie obojętne albo nie jest – KOGO wielbisz, do KOGO się modlisz, KOMU okazujesz posłuszeństwo i lojalność.
A te poglądy, o których mówisz wcale nie są drugorzędne. To sprawy, które są właśnie fundamentalne. Albo idziesz droga którą wskazuje Słowo Boże, albo drogą którą wskazuje ludzka Tradycja. Tak widzę to ja i wielu innych. Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać, bo KAŻDY musi iść swoją drogą i przekonywać siebie sam, w co i jak wierzy. Haczyk tylko jest taki, że nie każde z naszych przekonań, nie ważne jak silne, jest przekonaniem prawdziwym. Dlatego osobiście polegam na Słowie zawartym w Piśmie, nie na tym co wymyślają papieże i Synody… Bo wszystkich nas czeka sąd i ewaluacja naszego życia i naszych poglądów.
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
Nie widzę powodu by koniecznie określać się "jestem katolikiem", "jestem babtystą". Wierzę w Boga i jestem przede wszystkim sobą i tyle :)

No i w porządku. Ja również nie daje sobie “nalepki” jak widać z mojego profilu. Ale przynależność do kościoła jest wymagana. Nie istnieje chrześcijanin “wolny strzelec”, który jest niezależny i idzie samotnie przez życie duchowe. Stanowimy ciało w Chrystusie więc konieczna jest przynależność do jakiegoś kościoła.
KAŻDY z nas ma rolę do spełnienia. Wybór GDZIE i JAK służymy jest tu bardzo istotny.
Módl się o pomoc w wyborze i o interwencję Boga w Twoje życie. On nas wysłuchuje i daje nam odpowiedzi. Trzeba tylko być cierpliwym wytrwałym i szczerym. :D
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
My jako ludzie mamy tendencje do takiego szufladkowania i nie ma w tym nic złego jeśli się pamięta o pewnych odstępstwach jakie w danym człowieku są skoro wszyscy jesteśmy inni...

Tak i nie. Dlatego, że “religijność’ jest naszym wrogiem a rozwiązaniem jest bezpośrednia relacja z Jezusem.
Szufladkowanie nie jest dobrą praktyką, kiedy chcemy kogoś “definiować”. “Szufladkowanie” jest dobrą manierą, uproszczeniem, kiedy chcemy kogoś “z grubsza “ określić, opisać. I dlatego zamiast pisać strony omawiające nasze poglądy ze wszystkimi niuansami, odnosimy się do pewnej “szufladki” i dla wygody i oszczędności czasu mówimy: katolik, baptysta, zielonoświątkowiec…
Za tym jednak stoją konkretne postawy i generalne doktryny. NIGDY nie nazwę siebie katolikiem. Nigdy nie nazwiesz wegetarianinem faceta obżerającego się mięsem. Nigdy nie nazwiesz kawalerem Turka z trzema żonami… ;-)
Pewna dowolność w ramach danej denominacji nie może oznaczać całkowitej dowolności i postaw niezgodnych z założeniami danej denominacji.
Problem w tym, że ludzie na ogół są na tyle ignorantami, że nie mają bladego pojęcia o tym, jak się sami określają.
“Katolicy” nie widzieli na oczy Katechizmu (niektórzy) a “protestanci” Pisma Świętego…
Pan Idaho napisał/a:
Cytat:
…nigdy nie miałem problemów z kontaktami z osobami innego wyznania czy ateistami więc może stąd moje spojrzenie takie a nie inne :)

Ja też nie mam na ogół problemów z “kontaktami”. Miałbym jednak potężne problemy z ożenkiem z taką osobą. Małżeństwo to nie taki zwykły kontakt. I wychodzą tu na powierzchnię sprawy, o których w obecnej Twojej sytuacji i w obecnym stanie ducha nawet byś nie podejrzewał, że mogą zaistnieć.
W codziennym życiu, czasem najbardziej podstawowe zachowania mogą budzić sprzeciw partnera/innowiercy, jeśli nie wpisują się one w schemat jego/jej światopoglądu i postrzegania w kontekście jego/jej wiary.
Tak to niestety wygląda. :D
Pozdrówko
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group