Wyznanie: Katolik Pomógł: 1 raz Wiek: 20 Dołączył: 09 Lut 2010 Posty: 19 Skąd: Śląsk/Małopolska
Wysłany: 2010-02-11, 15:11 Modestus milites Christi
Kiedy urodził się Aleksander Macedoński wróżbici zaczęli spoglądać w niebo i szukać gwiazd, układów planet, które będą miały wpływ na dalsze życie młodego Argeada. Do dzisiaj pośród ludzi szerzy się przekonanie, że nasz los zapisany jest w gwiazdach czy horoskopach. Ja uważam inaczej… Pragnę Wam pokazać wpływ Słowa Bożego na moje życie.
Urodziłem się w pierwszy piątek maja, w trzecim tygodniu Okresu Wielkanocnego. Urodziłem się w dniu, w którym w kościołach czytano o nawróceniu świętego Pawła.
Tak, ten fragment z Dziejów Apostolskich doskonale pasuje do mojej sytuacji, kiedy jeszcze byłem Szawłem.
Nie wiem dlaczego, ale tuż po Sakramencie Bierzmowania moja wiara osłabła. Zdarzało się, że wątpiłem w wiele spraw, że próbowałem podważyć istnienie Boga, że Dekalog i cała Biblia były dla mnie tylko tekstami literackimi bez żadnego przesłania. Moim panem stał się szatan, największy sprawca grzechu: kpiłem z księży, wyśmiewałem się w duchu z wiary moich bliskich, sakramenty Kościoła były dla mnie tylko martwymi symbolami. Szatan tak kierował moją psychiką, że popadłem w depresję, że wszystko straciło dla mnie sens.
Po pewnym czasie wszystko zaczęło się zmieniać. Czułem, jakby szatan mnie opuszczał i ustępował miejsca dobremu Bogu. Czułem, jak z mojego serca spadało brzemię. Czułem, jak moja dusza odzyskiwała wzrok i zacząłem dostrzegać potrzeby innych, jak zacząłem myśleć o Bogu, jak zacząłem rozważać Jego Słowo.
Wierzę, że tak jak do Szawła, także i do mnie przyszedł sam Chrystus. Wierzę, że tak jak Szaweł odzyskał wzrok, będąc w Damaszku, tak i ja przejrzałem, stając się prawdziwym modestum militem Christi (łac. „pokornym żołnierzem Chrystusa”), prawdziwym chrześcijaninem.
c.d.n.
_________________ Pan strzeże ludzi pełnych prostoty:
byłem bezsilny, a On mnie wybawił.
Wyznanie: inne protestanckie Pomógł: 2 razy Wiek: 16 Dołączył: 25 Maj 2009 Posty: 843 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-11, 18:56
Cześć, cieszę się że tu z nami jesteś
_________________ Faktem jest, że jesteśmy wypełnieni Chrystusem.
Potrzebujemy jednak wiary, która to dla nas urzeczywistni, tak jak jak oczy urzeczywistniają nam kolory.
Wyznanie: Katolik Pomógł: 1 raz Wiek: 20 Dołączył: 09 Lut 2010 Posty: 19 Skąd: Śląsk/Małopolska
Wysłany: 2010-02-19, 22:28
Urodziłem się w pierwszy piątek maja, w trzecim tygodniu Okresu Wielkanocnego. Urodziłem się w dniu, w którym w kościołach czytano o Ciele Chrystusa – Pokarmie dającym życie wieczne.
Pamiętam jak jeszcze nie tak dawno temu Komunię świętą nie traktowałem bardzo poważnie. Wręcz przeciwnie, uważałem ją za dodatek do Mszy świętej. Wielokrotnie się zdarzało, że przystępowałem do Stołu eucharystycznego trwając w grzechu ciężkim. Pogrążałem się w bagnie grzechu, w które wpadałem coraz głębiej i prędzej czy później pochłonie mnie na zawsze.
Sytuacja zmieniła się pewnej nocy z czwartku na piątek. Śniło mi się, że byłem w kościele, w którego prezbiterium znajdował się fresk przedstawiający Chrystusa siedzącego za stołem w Wieczerniku, ale… bez Apostołów. Podszedł do mnie ksiądz i powiedział, że Jezus czeka na mnie.
Obudziłem się bardzo przejęty, przestraszony, ale jednocześnie jakiś lekki na duchu. To był pierwszy piątek miesiąca, a więc okazja do przystąpienia do sakramentu pokuty. Tak też uczyniłem.
Od tamtego czasu niemalże codziennie przystępuję do Komunii świętej; codziennie dziękuję dobremu Bogu za Ciało Chrystusa, które jest dla nas prawdziwym Pokarmem, dziękuję za Krew Chrystusa, która jest dla nas Napojem mocy, dziękuję za to, że mogę trwać z Bogiem, a On ze mną!
c.d.n.
_________________ Pan strzeże ludzi pełnych prostoty:
byłem bezsilny, a On mnie wybawił.
Wyznanie: inne protestanckie Pomógł: 2 razy Wiek: 16 Dołączył: 25 Maj 2009 Posty: 843 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-04, 19:44
Wszystkiego najlepszego Aby Chrystus wypełnił Twoją codzienność :d
_________________ Faktem jest, że jesteśmy wypełnieni Chrystusem.
Potrzebujemy jednak wiary, która to dla nas urzeczywistni, tak jak jak oczy urzeczywistniają nam kolory.
Ciekawe lajf story. Cóż mogę powiedzieć. Fajnie mieć kogoś kto Cię wyciąga z bagna i pokazuje nowy lepszy świat. U mnie było na odwrót. Ja najpierw byłem we wszystko wierzący a potem się z tego uwolniłem. Teraz jestem jak najbardziej niewierzący i pomimo tego że prowadzę życie które w ujęciu katolickim jest grzeszne to...(uwaga, bo teraz najciekawsze)...nic mi nie dolega. Co więcj jestem zdrowy na ciele i umyśle i pomimo swoich grzechów, cieszę się życiem. Może to się nie mieści w czyjejś głowie, że jak to jak bez Jezusa, bez duchowych dopalaczy i bez spowiedzi. A jednak tak mi się układa, że mi Pan Jezus to szczęścia nie potrzebny. Nie jestem niczyim żołnierzem i nie lubię takiej cechy charakteru jak uległość czy podległość. Ja nie mam pana nad sobą i oprócz siebie. Podczas gdy na tronie człowieka wierzącego siedzi Jezus i rządzi, to na tronie mojego życia siedzę ja i raczej przed nikim nie klękam. Miałem kiedyś kolegę który grzeszył, a mianowicie kradł. Pytałem go jak on sobie radzi z wyrzutami sumienia, czy go nie dręczą, po tym jak kradnie książki i płyty ze sklepu. On mi powiedział, że dopóki nie przyjdzie list z policji z aktem oskarżenia, to on się niczym nie przejmuje i nawet jest z siebie zadowolony. Tak więc żal za grzechy i jakieś męki duchowe ze względu na grzeszne życie to sprawa indywidualna każdego człowieka. Kto grzeszy i nie spowiada się i nie przystępuje do komunii wcale nie ma gorzej od tego, który musi się pilnować na każdym kroku żeby tylko nie zbłądzić. Także od siebie mogę dodac że życie w grzechu jest spoko.
Wyznanie: Katolik Pomógł: 7 razy Dołączył: 29 Gru 2008 Posty: 1210 Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2010-07-16, 11:13
christ-cross napisał/a:
Miałem kiedyś kolegę który grzeszył, a mianowicie kradł.
Ciekawe czy takiemu koledze byś zaufał, skoro kradzież to nic złego?
christ-cross napisał/a:
Tak więc żal za grzechy i jakieś męki duchowe ze względu na grzeszne życie to sprawa indywidualna każdego człowieka.
A kto mówi o mękach duchowych? Zgrzeszyłem, trudno, po co sobie wyrzucać przeszłość, lepiej poszukać źródeł grzechu. Bóg zawsze mnie kocha niezależnie od tego co zrobię, ale do mnie należy wybór - wybrać swoje dobro, czy je odrzucić.
_________________ "postępowanie ludzi jest zawsze odbiciem tego, kim oni są" Chris Thurman "Kłamstwa, w które wierzymy"
Wyznanie: Katolik Pomógł: 1 raz Wiek: 20 Dołączył: 09 Lut 2010 Posty: 19 Skąd: Śląsk/Małopolska
Wysłany: 2010-07-20, 10:10
christ-cross, nie uważam przyjmowania Ciała Chrystusa za narkotyzowanie się! I na zakończenie napiszę, że jeśli uważasz, iż Twoje życie bez Jezusa jest życiem szczęśliwym, to jesteś w błędzie, tkwisz w błędnym kole. Będę prosił Ducha świętego o dar opamiętania dla Ciebie!
_________________ Pan strzeże ludzi pełnych prostoty:
byłem bezsilny, a On mnie wybawił.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum