Młodzieżowe Forum Chrześcijańskie Strona Główna
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumRegulamin

Poprzedni temat «» Następny temat
DOBRY ZASIEW
Autor Wiadomość
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-01-14, 08:15   

Umiłowani, jeżeli nas serce nie oskarża, możemy śmiało stanąć przed Bogiem. 1. List Jana 3,21


--------------------------------------------------------------------------------

W chwili, kiedy Adam usłyszał głos Boga w ogrodzie Eden, zląkł się, gdyż, jak sam przyznał, był nagi.

Za wyjątkiem przepaski z figowych liści, którą sam sporządził, właśnie takim było jego położenie. To skąpe okrycie oczywiście nie uspokajało jego sumienia, inaczej nie miałby żadnego powodu do tego, aby się lękać. Jeśli więc samo sumienie człowieka oznajmia niedostatek wszelkich własnych wysiłków, aby podobać się Bogu, o ileż bardziej Bóg, który jest święty, musi być niezadowolony!
Adam uciekł sprzed oblicza Bożego i ukrył się. Oto sposób, w jaki ludzie reagują, gdy ich sumienie mnoży wyrzuty. I nawet nieposłuszne dziecko obawia się gniewu rodziców. Kiedy ludzie podejmują wysiłki, czasem nawet bardzo znaczące, by z religijnych motywów zadowolić Boga, w rzeczywistości działając tak próbują zakryć przed Nim to, jakimi są naprawdę.
Lecz przyjdzie czas, gdy każdy będzie musiał całkowicie się odkryć przed Bogiem i wówczas tacy ludzie nie będą już mieli schronienia.
Ktokol wiek jest "usprawiedliwiony przez wiarę" w Jezusa Chrystusa może z radością zawołać: "Bardzo się będę radował z Pana, weselić się będzie moja dusza z mojego Boga, gdyż oblókł mnie w szaty zbawienia, przyodział mnie płaszczem sprawiedliwości" (Izajasz 61,10).

To odzienie nie jest rezultatem czyichś własnych wysiłków, ale wielkim darem Bożym. Bóg ofiarował zwierzę, aby skutecznie przyoblec Adama jego skórą.
On też przewidział ofiarę, przez którą każdemu, kto wyzna swą winę i swój grzech, może być przebaczone: Jezusa Chrystusa, który poniósł śmierć dla zbawienia każdego, kto wierzy.

(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-01-19, 10:59   

A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe
List do Rzymian 12,2


--------------------------------------------------------------------------------
Być wykonawcą woli Bożej

Każdy, kto oddał swoje życie Bogu w pokutnym akcie wyznania grzechów, zamanifestował równocześnie, że pragnie żyć odtąd tylko dla Tego, który tak bardzo go umiłował, że umarł za niego na krzyżu Golgoty. Sam Bóg wzbudza w nas pragnienie posłuszeństwa wobec Jego woli, dla którego zasadniczym motywem jest płynąca ku nam Jego niezgłębiona miłość. Mimo to, czasami bywa jednak w naszym życiu tak, że kluczowe decyzje przejmujemy we własne
ręce, czyniąc to, co słuszne jedynie w naszych własnych oczach i wmawiając sobie przy tym nierzadko, że taka właśnie jest wola Boża! B. Pierce powiedział: "Nie proszę Boga, by błogosławił to, co czynię, lecz modlę się, aby mi pomógł czynić to, co On błogosławi." Oto nastawienie godne naśladowania, w całkowitej harmonii z myślą Bożą.
Ileż to razy sami już wybraliśmy własną drogę łudząc się, że tak c zy owak Bóg chce, by nasze życie wyglądało tak, jak sami sobie poukładaliśmy - być może nawet po części według Bożych zasad! Więcej, może w naszych modlitwach wyrażamy prośbę, aby stała się Jego wola, ale czyż nie są to tylko puste słowa? Przystąpmy przed Boga ze szczerym sercem, nieobłudnie otwarci na Jego działanie i prowadzenie!
To prawda, że posiadamy wolność do rozważnego planowania, szczególnie tam, gdzie to jest nieodzowne, ale niech On, Pan, wszystkim kieruje! Nie sprzeciwiajmy się Jego prowadzeniu, które może wydawać się nam czasem niezrozumiałe, niemiłe bądź nawet niesłuszne. Bóg jednak nigdy się nie myli. Zdarza się, że mnoży przeszkody, lecz czyni to, gdyż zna koniec każdej naszej drogi, spogląda z góry na nasze życie i wie jak nam przewodzić, byśmy byli szczęśliwi, a poruszając się w bezpiecznych granicach, użyteczni. Oby nasze serca wypełniało szczere zaufanie ku NIEMU!
(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-01-21, 07:20   

Jak daleko jest wschód od zachodu, tak oddalił od nas występki nasze.
Psalm 103,12


--------------------------------------------------------------------------------


Są chrześcijanie, którzy utrzymują, że nikt nie może wiedzieć, czy jego grzechy zostały przebaczone, czy nie, ale że musimy czekać, aż wieczność to okaże. Lecz dlaczego mielibyśmy tego nie wiedzieć? Czyż Bóg nie objawił tego wystarczająco jasno w swoim Słowie? Dawid, psalmista, był świadomy, że jego występki zostały oddalone na niezmierzoną odległość od niego, tzn. zostały przebaczone. Nie był on jedynym, który miał taką świadomość.
Jakże to Bóg, którego pragnieniem jest okazanie łaski rodzajowi ludzkiemu, mógłby pozostawić ludzi
w niepewności co do tak zasadniczej kwestii aż do ostatniej chwili? Niejedna księga Nowego Testamentu dostarcza dowodów, że to jest niemożliwe. W 1 liście Jana 5,13 czytamy: "To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie żywot wieczny". Jednym z najważniejszych celów, dla którego został napisany list Jana było zapewnienie w ierzących, że posiadają wieczne życie (tzn. życie odpowiednie do wiecznego przebywania w bezpośredniej Bożej obecności) i tym samym również przebaczenie grzechów.
Równie jasne stwierdzenia znajdujemy w innych miejscach Słowa Bożego. Pomimo tego wciąż spotykamy ludzi, którzy chociaż wyznali swoje grzechy przed Bogiem, mówią niepewnie: "Mam nadzieję, że pójdę do nieba". Powinni oni raczej oświadczyć zdecydowanie jak niegdyś Job: "Ja wiem, że Odkupiciel mój żyje"(Księga Joba 19,25). Pragnęlibyśmy, opierając się na zapewnieniach Słowa Bożego, jeszcze raz podkreślić, że dzieło Chrystusa jest kompletne i doskonałe. Podstawą przebaczenia jest ofiara Pana Jezusa na krzyżu. Jeżeli to, co wiemy o tym najdonioślejszym dziele, nie jest wystarczające, to cóż innego mogłoby dać lepszą i większą pewność?





(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-01-27, 08:11   

Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną.
Przypowieści Salomona 16,18


--------------------------------------------------------------------------------
Latawiec, który zapragnął, by wznieść się wyżej


Niedawno przeczytałem wiersz o papierowym latawcu, który niezwykle trafnie ilustruje zacytowany powyżej wiersz biblijny.
Pewien latawiec dzięki bardzo długiemu sznurowi i odpowiednim warunkom pogodowym - podczas wymarzonego wietrznego dnia - wzniósł się bardzo wysoko nad ziemię. Wielu ludzi spoglądało w górę, obserwując go z wielkim podziwem. Wówczas to latawiec pomyślał: Och, gdybym mógł tylko pokazać im, co potrafię, jakże wysoko umiem latać! Ale ten wstrętny sznur... wiąże mnie zawsze z ziemią! Gdyby nie on, poleciałbym aż pod same chmury! Podekscytowany marzeniami szarpał mocno sznurem, aż w końcu ten urwał się. Gdy tylko znalazł się na wolności, przerażony począł zataczać coraz niższe kręgi nad ziemią. Twardo uderzając, połamał cienkie listewki, a kamienie podarły delikatne poszycie.
Czyż latawiec ten nie jest dokładnym obrazem nas samych? Jakże szybko i my, wierzący chrześcijanie, zapominamy o tym, że sami w sobie jesteśmy niczym. Wszystko, co cennego w naszym życiu posiadamy, opiera się tylko i wyłącznie na łasce naszego Pana. Czy nie powiedział: "Beze mnie nie jesteście w stanie nic uczynić"? Nasze życie jest w Jego rękach. Jedynie na drodze stałej społeczności z Nim i w zależności od Niego możemy być naprawdę szczęśliwi.
Często dzieje się jednak tak, że odrywamy się od Niego i czynimy coś według naszej własnej woli. Zamiast patrzeć na Niego, spoglądamy na ludzi. Pragniemy, aby darzyli nas uznaniem, zamiast kroczyć w pokorze. Chcielibyśmy być kimś znaczącym. W takiej sytuacji musimy doświadczyć, że bez Niego możliwy jest dla nas jedynie upadek. To bolesne i gorzkie doświadczenie, ale jakże zbawienne i korzystne dla nas!

(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-01-30, 09:05   

Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie.
Ewangelia Łukasza 12,22


--------------------------------------------------------------------------------


My, ludzie, chętnie porównujemy się ze sobą. Człowiek biznesu czujnie obserwuje poczynania konkurencyjnych firm. Gospodyni zazdrośnie spostrzega, że sąsiadka ma pomoc domową, a ona zdana jest na własne siły. Psalmista Asaf z żalem stwierdza, że ludziom żyjącym bezbożnie lepiej się powodzi niż jemu, co w pewnym momencie, przez ludzką krótkowzroczność, stało się dlań nieznośnym ciężarem (Psalm 73).
Pewna historia mówi o dwóch sąsiadach, których sytuacja materialna była zupełnie różna. Jeden z nich mieszkał w domu pełnym przepychu i mógł sobie na wszystko pozwolić. Był bogaczem. Wielu mu zazdrościło. Drugi to biedny tkacz, który mimo wielkiej pracowitości nie doszedł do niczego nadzwyczajnego. Uderzająca była jednak tajemnicza przewaga ubogiego, jakby to biedny był wręcz bogatym: pogodny i zadowolony każdego wieczoru z całego serca śpiewał pieśni sławiące Boga. Jego bogaty sąsiad nie umiał tego zro zumieć, więc pewnego dnia zapytał go wprost o przyczynę jego radości. Biedny tkacz dał mu taką oto odpowiedź: "Dziękuję Bogu za wszystko, co posiadam, gdyż wiem, ze to On mi to podarował. Dziękuję mu także za wszystko, czego nie mam, bo zapewne tego nie potrzebuję". Jakże pouczająca jest ta historia!
W naszych współczesnych czasach chęć bogacenia się jest jeszcze większa i niebezpieczniejsza. Agresywna żądza posiadania rośnie wraz ze wzrostem materialnych możliwości, jednak Słowo Boże kieruje ku nam nieprzemijające napomnienie: "Niech życie wasze będzie wolne od chciwości" (Hebr. 13,5).

(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-02-02, 07:51   

Lęk przed ludźmi nastawia na człowieka sidła, lecz kto ufa Panu, ten jest bezpieczny.
Przypowieści Salomona 29,25


--------------------------------------------------------------------------------
Lęk przed ludźmi


Wszystkim ludziom - również i chrześcijanom - aż nadto dobrze znany jest lęk przed ludźmi. Nawet Samuel, jeden z najbardziej Bogu oddanych proroków Starego Testamentu, odpowiedział Bogu na Jego polecenie: "Jakże mogę pójść? Gdy usłyszy o tym Saul, zabije mnie!" (1. Sam 16,2). A przecież był to ten sam mąż Boży, który ufał Bogu i nie bał się zapowiedzieć sądu królowi Saulowi (1. Sam 15)! Lecz teraz
nagle boi się! Również o apostole Piotrze czytamy, że postąpił niesłusznie, gdy przybyli niektórzy uczniowie od Jakuba (Gal. 2). Uczynił to z obawy przed nimi oraz ich domniemaną reakcją i wybrał drogę najmniejszego oporu. Czy my często nie zachowujemy się podobnie? Czy będąc wśród wierzących o wykraczających poza Słowo, "surowych" obyczajach, boimy się wśród nich podkreślić znaczenie łaski i niebezpieczeństwo zakonnego postępowania? Czy lękamy się podkreślić znaczenie posłuszeństwa wobec Słowa , gdy jesteśmy otoczeni wierzącymi o szkodliwych liberalnych poglądach: pogonią za materialnym dobrobytem, wysoką pozycją społeczną lub stanowiskiem politycznym - obawiając się, że nasza postawa zostanie skomentowana jako konserwatywna? Ogólnie mówiąc: Czy lękamy się mówić o sprawach Bożych, które mogłyby skłonić innych do tego, aby nas mniej ceniono albo nawet odrzucano i atakowano?
Niestety, rzadko przychodzi nam spotkać się z chętnym wysłuchaniem tego, że należy zmienić swoje życie. Oby Pan dodał jednak każdemu z nas łaski ku odwadze do śmiałego wypowiadania rzeczy, które są wolą Boga i stanowią nieodzwony element naszego dobrego boju wiary!

(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-02-03, 08:07   

W miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem.
2. List do Koryntian 5,20


--------------------------------------------------------------------------------
Zlekceważone ostrzeżenie


Opowiada się o Archiasie, wysokim greckim urzędniku, że kilku jego wrogów sprzysięgło się, by dokonać zamachu na jego życie. Miał zostać zamordowany podczas pewnej uroczystości. Jeden z jego przyjaciół, który właśnie w owym dniu dowiedział się o tym planie, posłał śpiesznie do niego posłańca z listem zawierającym ostrzeżenie. Posłaniec ów przekazał list z następującymi słowami: "Pan, który napisał ten list, zaklina ciebie, abyś natychmiastowo przeczytał go; zawiera on nadzwyczaj poważne sprawy". Archias, który właśnie zamierzał udać się na przygotowaną uroczystość, odpowiedział ze zdradzającym dobry nastrój uśmiechem: "Poważne sprawy jutro". Tymi słowami odłożył list na bok i udał się na huczną zabawę. Tej oto nocy został wykonany zabójczy plan. Zanim dla tego człowieka rozpoczął się nowy dzień , w którym mógłby pomyśleć o sprawach poważnych, był już zabity. Jakież gorzkie następst wa lekkomyślnego odłożenia na bok spraw nie cierpiących zwłoki!
Lekkomyślność, głupota? Tak większość ludzi ocenia tragiczny los tego człowieka. Ale czy takie postępowanie jest Ci naprawdę obce? Z pewnością już nie raz Twoja uwaga została zwrócona na poważne sprawy wieczności i zapowiedzianego sądu Bożego. Zająłeś się tymi sprawami należycie, czy odkładasz je na nieokreślone bliżej "potem"? Nie zwlekaj dłużej, nie pozwól, by zaskoczył Cię tragiczny koniec dni, w których mogłeś być zbawiony! Nie mów lekkomyślnie: "Poważne sprawy jutro"! Dzisiaj przyjdź do Pana Jezusa i wyznaj Mu swoje grzechy, bo jutro może być za późno! "Dziś, jeśli Jego głos usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych" (Hebr. 3,15).

(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-02-05, 07:03   

A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują [...] Cóż tedy na to powiemy! Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?
List do Rzymian 8,28.31


--------------------------------------------------------------------------------


Podczas burzy gwałtowny powiew wiatru uderzył w najsłynniejsze okno witrażowe pewnej katedry, które rozsypało się na kawałki. Kolorowe części witrażu zostały starannie pozbierane i schowane w skrzyni. W okno wstawiono przezroczyste szkło. Pewnego dnia utalentowany artysta zaproponował odtworzenia witrażu. Fotografie pomogły mu złożyć poszczególne elementy i jego praca zakończyła się sukcesem, tak że znów każdy mógł podziwiać dzieło sztuki.
Burze życia - wypadek, śmierć, bezrobocie albo problemy finansowe krzyżują, burzą wiele naszych planów i zamiarów. Wydaje się, jakby wszystko rozsypało się nagle na drobne kawałki! Ale nie zniechęcajmy się! Zaufajmy Bogu. Jeśli On dopuścił pewne rozczarowanie, możemy być pewni, że przewidział już coś lepszego dla nas, ponieważ nas kocha. "On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystki ego" (Rzym.8,32).
Artysta był wprawdzie w stanie dokładnie odtworzyć oryginalne dzieło, lecz nie mógł wznieść się ponadto, nie przewyższył oryginału! Z drugiej strony Bóg bierze nasze okoliczności w swoje ręce i przekształca je w coś wspanialszego dla swojej chwały i dla naszego błogosławieństwa. On czyni i będzie nadal tak czynił z każdym, kto Mu prawdziwie ufa.

(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-02-08, 12:57   

Ja prosić będę Ojca i da wam (...) Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie.
Ewangelia Jana 14,16-17


--------------------------------------------------------------------------------
Duch Święty jest Bogiem tak samo jak Ojciec i Syn Jezus Chrystus. Nie jest On tylko potężną, niewidzialną mocą, ale także Osobą, która mówi, podejmuje decyzje i wyposaża ludzi w dary duchowe. Takie jest nauczanie biblijne.
Podstawowa trudność jaką ludzie napotykają w odniesieniu do Boga całkowicie polega na tym, że nie może On być poznawany za pomocą naszych narządów zmysłów. By móc w jakimkolwiek stopniu przybliżyć się do Boga, który z natury jest duchem, człowiek musi spełniać pewne warunki. Oczywistym jest, że mówimy tu o czymś, czego człowiek w swojej naturze nie może zrozumieć.
Skoro Bóg jest niewidzialny, a Jezus Chrystus już nie przebywa na tej ziemi i nie możemy Go już oglądać naszymi oczami, choć był widziany przez jakiś czas, aby zgłębiać coś z Jego istoty jesteśmy zależni od tego, co jest nam objawione przez Ducha Bożego. Rzeczy te są teraz przedmi otem wiary. Po wniebowstąpieniu Pana Jezusa Duch Święty zgodnie z zapowiedzią zstąpił na ziemię.
Rezultatów tego faktu nie da się opisać! Prawie 2000 lat temu, w ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci, Ewangelia rozprzestrzeniła się po całym cywilizowanym obszarze wokół Morza Śródziemnego - poprzez potężne dzieło Ducha Świętego. Wieczne zbawienie przez wiarę w Jezusa Chrystusa stało się udziałem dziesiątków tysięcy ludzi. To była jedyna w swoim rodzaju, nieporównywalna rewolucja i od tego momentu każdy wierzący może doświadczać faktu posiadania osobiście Ducha Świętego.

(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-02-09, 06:45   

Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą.
1. List do Koryntian 1,18


--------------------------------------------------------------------------------
Naokoło panowała grypa. Każdy zmożony chorobą musiał zrezygnować ze swych codziennych zajęć i, pozostając jakiś czas w łóżku, pozwolić swemu organizmowi zwalczyć panującego wirusa. Także niezykle energiczną kobietę z pobliskiego gospodarstwa nie ominęła ta choroba. Dopóki miała znacznie podwyższoną temperaturę, leżała osłabiona spokojnie i cicho w swym łóżku, ale gdy tylko opuściła ją gorączka, od razu wróciła jej dawna dziarskość, zamierzała wcześnie wstać, by dalej, jak zwykle dotąd, prowadzić samodzielnie gospodarstwo i zajmować się zwierzętami. Lekarz zalecił jednak swej pacjentce kategorycznie kilka dni kuracji i spokoju od codziennych obowiązków. Pielęgniarka odwiedzała ją dzień w dzień. Pragnęła wykorzystać okazję, aby porozmawiać z nią o Jezusie Chrystusie, Zbawicielu.
"Nie potrzebuję żadnego Zbawiciela. Wierzę w Boga i to mi wystarczy!" - powiedziała zdecy dowanie kobieta. "Ależ to właśnie Jezus Chrystus jest jedyną drogą do Boga" - tłumaczyła jej pielęgniarka. "Nie wierzę w to. Sama znajduję właściwą drogę. Poza tym prowadzę dobre życie i nie muszę się niczego wstydzić". "Jest pani o tym przekonana? Czytała już pani kiedyś Biblię?" - "Czytać Biblię? Nie, uchowaj Boże od czegoś podobnego! Nie mam czasu na głupstwa". - "Jak pani może tak mówić, skoro nigdy nie czytała pani Biblii? Zresztą Biblia mówi coś wyraźnie na temat tego, co pani nazywa głupstwami" - stwierdziła z przekonaniem pielęgniarka. "Czyżby? Coś takiego jest w Biblii? Chciałabym to zobaczyć!"
Pielęgniarka przeczytała z 1. Listu do Koryntian: "Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą". Słowa te w niewidzialny sposób przeniknęły głęboko do serca opornej gospodyni. Od tego czasu, krok po kroku, Słowo Bo że krusząc twardą skałe jej serca doprowadziło ją do punktu zwrotnego, chwili, w której poznała, jak bardzo POTRZEBUJE ZBAWICIELA!

(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-02-12, 07:22   

Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim! Wzmocnię cię [...]

Księga Izajasza 41,10


--------------------------------------------------------------------------------
W Tobie jestem silny


Gdy Bóg powołuje nas do drogi szczególnej służby lub cierpienia, to szacujemy nasze siły dochodząc szybko do wniosku, że są one znacznie mniejsze niż przypuszczaliśmy, znacznie mniejsze niż tego wymaga potrzeba. Ale nie zrażajmy się, bo dopóki mamy takie Słowo jak to w zacytowanym dziś wersecie z Biblii, Słowo dane od Boga, którym możemy się karmić na każdy czas, zaopatrywani jesteśmy we wszystko, czego tylko możemy potrzebować!
Bóg jest wszechmocny. On przyrzekł, że gotów jest udzielić nam swojej siły. On chce być pokarmem dla naszej duszy. On chce być zdrowiem dla naszego serca. Tak, On chce nam dać siłę w obfitości.
Nikt nie jest w stanie określić, ile mocy Bóg potrafi tchnąć w słabego, niepozornego człowieka. Gdy zsyłana jest Boża siła, pęka zapora ludzkiej słabości!
Czy nie pamiętamy już o dniach nadzwyczajnej pracy lub smutku, w których czuliśmy tyle sił, iż sami byliśmy tym zdumieni? Byliśmy czujni w niebezpieczeństwie, z uległością przyjmujący stratę ukochanych, opanowani wśród szyderców, cierpliwie znoszący choroby.
To prawda, że w niezwykłych chwilach, przeróżnych próbach, Bóg daje nam nieoczekiwaną siłę. Wtedy to doznajemy, że z Jego mocy podnosimy się ponad swoje słabe "JA". Tchórze stają się mężnymi, głupcom udzielana jest mądrość, a milczący wiedzą w danej chwili jak mają przemówić.
Moja własna słabość przyprawia mnie o dreszcze, ale Boża obietnica dodaje mi odwagi.

Panie, wzmocnij mnie według Słowa Twego!

[...] podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej.
Księga Izajasza 41,10


--------------------------------------------------------------------------------
Działaj za mnie, Panie!


Przedstawiona powyżej obietnica Słowa Bożego zapewnia nam siłę do tego co mamy czynić, ta zaś zaręcza nas o pomocy w przypadkach, w których nie możemy działać, w których jesteśmy bezradni tak bardzo, iż na nic się zdadzą wszelkie nasze wysiłki.
Pan zapewnia nas: "dam ci pomoc". Siła wewnętrzna zostanie uzupełniona przez pomoc, która dotrze z zewnątrz. Bóg w naszej walce wesprze nas przez dodatkowych sojuszników, o ile tylko sytuacja
w jakiej się znaleźliśmy ma źródło w Jego woli. On, jeśli nawet nie ześle nam wsparcia ze strony ludzi, sam stanie po naszej stronie, co będzie najlepsze. Z pewnością, o ile tylko tak się stanie, bezpośrednie działanie Pana jako naszego sprzymierzeńca jest daleko lepsze niż wielkie zastępy śmiertelnych pomocników.
Jeśli Pan obiecuje swą pomoc, to przyjdzie ona zawsze w porę: "Pomoc Jego jest obecna w czasie niedoli". Jest mądra, potrafi każdemu udzielić trafnego i najwłaściwszego wsparcia. Jest nader skuteczna, gdy pomoc ludzka okazuje się nieużyteczna lub niewystarczająca. Jego wsparcie jest nawet czymś więcej niż pomocą, gdyż On sam bierze na siebie nasze ciężary i daje wszystko co jest niezbędne.
"Pan jest mi pomocnikiem, nie będę się lękał, cóż może mi uczynić człowiek?" (Hebr. 13,6)
Skoro zatem Pan był już nam pomocny, jakże chętnie wciąż mu ufamy zarówno w sprawach dnia dzisiejszego, jak i na przyszłość. Niech modlitwa nasza rozbrzmiewa: "Panie bądź moim pomocnikiem!", a doświadczenie wiary utwierdza, że "... Duch wspiera nas w niemocy naszej" (Rzym. 8,26).


(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-02-16, 08:28   

Powiedz mi ty, którego miłuje moja dusza, gdzie pasiesz swoje stada, gdzie postój wyznaczasz w południe, abym nie musiała błąkać się wśród stad twoich towarzyszy? Jeżeli tego nie wiesz, najpiękniejsza wśród kobiet, to idź śladem owiec i paś swoje koźlęta przy szałasach pasterzy!
Pieśń nad Pieśniami 1,7-8


--------------------------------------------------------------------------------


"Gdzie pasiesz swoje stada, gdzie postój wyznaczasz w południe?" - w Pieśni nad Pieśniami oblubienica pyta swego umiłowanego. A On jej odpowiada: "Idź śladem owiec".
I my, wierzący dzisiejszych czasów, chcielibyśmy wiedzieć, gdzie Pan Jezus ma swoje "pastwiska" i "obozowiska"; chcielibyśmy przebywać tam, gdzie On przebywa.
Gdy się rozejrzymy, widzimy jednak wkoło ruiny chrześcijaństwa, które rozpadło się na liczne kościoły, kręgi i ugrupowania. Gdzie mamy się zwrócić? Czy odpowiedź Oblubieńca nie jest wskazówką dotyczącą również i doczesnych czasów? Przyglądając się jej głębiej dojdziemy do jednoznacznego przekonania: Oczywiście, tak!
Niegdyś o chrześcijanach mówiono: "A u tych wszystkich wierzących było jedno serce i jedna dusza" (Dzieje Apostolskie 4,32). W tamtym czasie dostrzegano jedną trzodę. W biblijnych księgach z tego okresu znajdujemy "ślady trzody". Dotyczy to przede wszystkim Dziejów Apostols kich, listów apostołów i Księgi Objawienia.
Jeżeli chcemy pójść po tych śladach, zadajmy sobie pytanie: jak zgromadzali się wierzący w tamtych czasach? Jakie zasady kształtowały wspólną drogę wierzących pierwotnego Kościoła? Czy obecnie respektujemy je, to jest zasady, o których mówią apostołowie, z jednakową uwagą co wówczas? W czym tkwi źródło dzisiejszego rozpadu i niejednomyślności?
Listy apostoła Pawła dają szczególnie wiele światła do wyjaśnienia wszystkich tych pytań. Oto i gdzie są ślady, którymi musimy pójść, jeśli pragniemy odnaleźć prawdziwe pastwisko Pana!

(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-02-25, 11:03   

Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka
Ewangelia Jana 14,27



--------------------------------------------------------------------------------


Słowa pożegnania Pana Jezusa skierowane do uczniów w rozdziałach 13-16 Ewangelii Jana zawierają głęboką pociechę i zachętę na czas Jego nieobecności.
Pan dobrze wiedział, jak szybko i jak łatwo może coś wstrząsnąć naszą wiarą, zachwiać nastawieniem serc! Jakże niewiele trzeba, abyśmy poczuli strach. Jednak pociecha naszego Pana sprawia, że przestajemy się bać, czujemy się podbudowani i silniejsi.
"Niech się nie trwoży serce wasze". To mówi Ten, który z własnego doświadczenia zna trwogę i wie, czym jest zburzenie pokoju duszy i ducha.
W Ewangelii Jana czytamy o trzech różnych sytuacjach, kiedy Pan Jezus był do głębi wstrząśnięty.
Przy grobie swego przyjaciela Łazarza "rozrzewnił się w duchu i wzruszył się". Żywe zetknięcie się ze śmiercią - zapłatą za grzech, nie pozwoliło Mu być obojętnym. Jego serce do głębi zostało poruszone tym, że wróg ludzkiej duszy działa tak daleko, że może dotknąć również i wierzącego. Pan Jezus głęboko odczuwał, jak straszne są następstwa grzechu dla wszystkich ludzi! W innej sytuacji, w obliczu Swej śmierci wyznał: "Teraz dusza moja jest zatrwożona, i cóż powiem? Ojcze, wybaw mnie teraz od tej godziny? Przecież dlatego przyszedłem na tę godzinę". Natomiast w rozdziale 13,21 widzimy Pana, jak był "wstrząśnięty do głębi", kiedy musiał powiedzieć uczniom, że jeden z nich, Judasz Iskariot, wyda Go wrogom. Wzruszył się do głębi, kiedy pomyślał, do jakiego stanu może szatan doprowadzić twarde, nieczułe i zamykające się na dar wiary serce człowieka, że ten za nędzne 30 srebrników sprzedaje wrogom Syna Bożego, zaprzepaszczając SWOJE ZBAWIENIE!


(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-03-01, 08:07   

A słudzy jego służyć mu będą i oglądać będą jego oblicze, a imię jego będzie na ich czołach.
Księga Objawienia 22,3-4


--------------------------------------------------------------------------------


Żywa nadzieja człowieka wierzącego nie jest czymś mglistym, bezkształtnym i nieokreślonym. I chociaż w obecnym czasie nie potrafimy dokładnie zobaczyć rzeczy niebiańskich, to jednak apostoł Paweł pisze tak na ten temat: "Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce", dodając, że później zobaczymy "twarzą w twarz". "Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany" (1. Kor. 13,12). Jakże wspaniałą i krzepiącą jest świadomość: Ten, którego zobaczymy twarzą w twarz, nie jest dla nas kimś dalekim i nieznajomym. Dlatego nasza nadzieja to raczej stan oczekiwania opartego na pewności wiary, której przedmiotem nie są ludzkie wyobrażenia i rzeczy urojone lecz RZECZYWISTOŚĆ. W najściślejszym znaczeniu przedmiotem tej nadziei jest Osoba, którą już teraz znamy, nawet jeśli jej jeszcze nie widzieliśmy. Jest nią sam Pan Jezus. Nadzieja ta nie karmi się próżnymi twierdzeniami, abstr akcyjną, filozoficzną nauką. Nie! ona żyje ze ścisłego związku z Tym, który za nas umarł i zmartwychwstał, obecnie ŻYJE i ZAJMUJE SIĘ NAMI.
Konieczny rozwój w życiu duchowym chrześcijanina pochodzi z poznania osoby Pana. Mały chłopiec rozwija się i wzrasta tak, że z czasem robi się z niego młodzieniec, a potem dorosły mężczyzna. Odbywa się to stopniowo, w miarę nabierania psychicznej dojrzałości oraz fizycznego rozwoju ciała. Podobny proces odnosi się do życia wiary (por. Ef. 4,13), z tą różnicą, że pokarmem i siłą wzrostu dla niego jest Chrystus. I chociaż wierzący poznaje wprawdzie tylko cząstkowo, to jednak krok po kroku niezawodnie wzrasta w poznaniu Pana Jezusa i objawionych przez Jego Słowo prawd. Jest tak pod jednym warunkiem: jeśli tylko w swym życiu rzeczywiście cieszy się prawdziwą społecznością ze swym Zbawicielem.


(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Shoora 



Wyznanie: Zielonoświątkowiec
Pomogła: 4 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 30 Maj 2005
Posty: 1348
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2010-03-09, 11:11   

Nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom.
1. Księga Samuela 15,23


--------------------------------------------------------------------------------
Zacytowana w dniu dzisiejszym wypowiedź z Pisma Świętego może wydawać się nam surowa, ale zważmy, że pochodzi ona z ust samego Boga. Tymi słowami nakazał On prorokowi Samuelowi skarcić króla Saula. Saul odebrał je jako surowy osąd i z pobieżną, nieszczerą prośbą o wybaczenie swego grzechu, zamierzał iść dalej swą własnowolną drogą. Z tego powodu Bóg nie zamierzał już dłużej pozostawić go na tronie Izraela.
Wszyscy mamy złą skłonność do podejmowania własnej oceny, na ile nasze grzechy uznać za poważne i ciężkie. Zbyt łatwo przychodzi nam mówić o większych i mniejszych grzechach, ignorując w ten sposób Boży autorytet. Przez "większe grzechy" rozumiemy wszystko to, co jest ewidentnie rażące i odpychające, mniejsze są dla nas zwykle wykroczeniami przeciwko naszemu poczuciu moralności. Bóg jednak widzi tło każdej sytuacji. Można zauważyć regułę, że większy grzech ma często swe źródło we wc ześniejszym tolerowaniu mniejszego grzechu.
Dzisiejszy werset precyzyjnie to przedstawia. Bóg zna motywy naszych działań. Jeśli samowolnie zignorujemy Go i Jego prawa, to jest to grzech. Oczywiście jest różnica co do tego, w jakim stopniu zawiniliśmy lub jaki charakter posiada sam grzech. Jeżeli nigdy nie popełniliśmy poważniejszych grzechów, powinniśmy być szczerze wdzięczni za to Bogu. Ale zasadniczą kwestią decydującą bezpośrednio o naszej społeczności z Bogiem lub jej zerwaniu jest to, czy dążymy do wypełniania Jego woli, czy nie.
Biblia jasno naucza, że istnieje tylko jedna rzecz, która może dać nam zdolność postępowania zgodnego z wolą Bożą: narodzenie się na nowo przez wiarę w Zbawiciela Jezusa Chrystusa.



(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010
_________________
Shoora
__________________________
nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej <><
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group