To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Młodzieżowe Forum Chrześcijańskie

Modlitwa - MOJA DROGA KRZYŻOWA

Zibi - 15-03-2008, 14:14
Temat postu: MOJA DROGA KRZYŻOWA
MOJA DROGA KRZYŻOWA

I. Pan Jezus skazany na śmierć
„Piłat na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo.”(Mk 15,6 - 7)
„...Spytał ich Piłat: którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa...” (Mt 27,17
„...odpowiedzieli Barabasza. Rzekł do nich Piłat: Cóż więc mam uczynić z Jezusem?...Zawołali wszyscy: Na Krzyż z nim”.(Mt 27,21b -22) „ Piłat ...wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: Nie jestem winny krwi tego sprawiedliwego. To wasza rzecz.” (Mt 27,24)
Jest rzeczą znamienną, że dwa filary ówczesnej cywilizacji (które są korzeniami naszej) - prawo rzymskie i religia żydowska wydały wyrok śmierci na Dawcę Życia. „My nigdy byśmy tego nie zrobili”. - Czyżby? - Czy zawsze wybieramy Jezusa a nie Barabasza? Ten ostatni był bojownikiem o wolność swojego narodu. Używał przemocy, by osiągnąć cel. Jezus nie krzywdził nikogo. Nikogo nie uderzył, nikogo nie zwymyślał. Jeśli ktoś uderzył go w policzek, On nie oddawał. Jego postawa jest postawą chrześcijanina. Kogo dziś wybierasz: Jezusa czy Barabasza? - Mówisz Jezusa. - Czyżby? - Przypomnij sobie jak twój mąż wrócił kiedyś pijany do domu. Nie odzywałaś się doń trzy dni. Kogo wybrałaś? Zastosowałaś przemoc. Wybrałaś Jezusa? Wybrałaś Barabasza. Mąż odpłacił ci złością. I znowu się upił. Wybrał Jezusa? Wybrał Barabasza. Wróciłeś z pracy zmęczony, a twoja żona zrzędzi. Włączyłeś telewizor by alienować się od rzeczywistości. Kogo wybrałeś? - Jezusa? Wybrałeś Barabasza. Twoja żona ze złością wyłączyła telewizor i nie podała ci obiadu. Kogo wybrała? Wybrała Barabasza. Postawa Jezusa? Ależ to głupota tak się dawać niszczyć. Ja muszę walczyć o swoje prawa.” Na krzyż z nim.” Uwolnij Barabasza!

II. Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
„Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest mnie godzien. Kto chce znaleźć swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z mego powodu, znajdzie je”(Mt 10, 38 - 39)
Wybierając Jezusa, decydujesz się iść z Nim na Krzyż. Nawet jeśli jesteś jak On niesłusznie osądzony. Nie można wierzyć Jezusowi i jednocześnie odrzucać Jego naukę. Łagodzić ją. Chrześcijaństwo jest bardzo radykalne i rewolucyjne, bo obala schematy, do których zdążyłeś już przywyknąć i być może dobrze ci z tym, ale uwaga! Jeśli chcesz iść rzeczywiście za Jezusem, jeżeli Mu wierzysz, masz dokonać wyboru. On, albo świat. Jeśli wybierzesz świat nikt cię nie osądzi, ale życia tam na pewno nie znajdziesz. Życie, prawdziwe życie jest darem Jezusa i nawet gdy świat cię potępi, osądzi , przypisze głupotę, czy nieżyciowość z powodu Jezusa, to będziesz szczęśliwy. Krzyż który cię spotka, gdy go zaakceptujesz stanie się słodki i lekki i niosąc go przez życie z uśmiechem dasz świadectwo o Jezusie, że się nie mylił, że jednak Jego postawa jest słuszna i daje prawdziwe życie.

III. Pan Jezus upada po raz pierwszy
„Czy aż tak się potknęli, że całkiem upadli? Żadną miarą! Ale przez ich przestępstwo zbawienie przypadło w udziale poganom, by ich pobudzić do współzawodnictwa.”(Rz. 11,11)
Dzięki odrzuceniu Mesjasza przez Naród Wybrany, Dobra Nowina dotarła do nas, pogan i otworzyła nam drogę do Jezusa., który potyka się i upada pod ciężarem krzyża. Bo jest on naprawdę ciężki, od grzechów każdego z nas. Naszych upadków, naszych przestępstw.

IV. Pan Jezus spotyka Matkę
Duszę jej tak bolejącą, zasmuconą, wzdychającą, przebił miecz.
O jak smutna i strapiona była ta Błogosławiona, Matka Syna Jedynego!
Kto by nie zapłakał widząc Matkę Chrystusa, w tak wielkim cierpieniu!
Widzi Jezusa cierpiącego, biczowaniem dręczonego za grzechy swego ludu!
Widzi Syna, tak słodkiego, w śmierci samotnego, kiedy daje swego Ducha!
O Chryste, kiedy ja będę umierał, przez twą błogosławioną matkę daj mi dojść do palmy zwycięstwa.

V. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

„Przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego.” (Mk 15, 21)
Bardzo ważną rzeczą jest pomagać jedni drugim dźwigać krzyż. Wtedy wszystkim jest lżej. Ale jakże niechętnie wszyscy to robimy. I mimo, że nieraz potrzeba przymusić wręcz do pomocy, to i wtedy jest ona błogosławieństwem. Jeżeli ojciec bierze na swoje barki krzyż swoich dzieci, nie odcina się od niego dla wygody, to może być pewien, że zaowocuje to w przyszłości.. Synowie Szymona z Cyreny być może, dzięki temu krótkiemu świadectwu, odnaleźli się później w Kościele w Rzymie, o czym w swoim liście do Rzymian wspomina św. Paweł

VI. Św. Weronika ociera twarz Pana Jezusa
„Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.” (Iz 53, 2b - 3)
Jezus męki, Jego oblicze pełne bólu i cierpienia budzi grozę, jest zgorszeniem, łamie wszelkie kanony estetyki.
My często wolimy Jezusa o ślicznym obliczu, pieknie ufryzowanego, pogodnego, w białej nieskalanej krwią szacie. Ale to właśnie twarz cierpiąca, poraniona, wyprokowana przez Izajasza, twarz na którą człowiek nie może patrzeć, jak na twarz trędowatego, jest wyrazem najwyższej miłości Boga do człowieka. Doskonale zdaje się rozumieć to Weronika, gdy nie odwraca wzroku w drugą stronę, nie przesłania dłonią swoich oczu przed okrutnym widowiskiem, ale zdjęta litością i zrozumieniem wchodzi w historię zbawienia, w relację, w kontakt z Jezusem, wycierając mu twarz chustą, przynosząc ulgę cierpieniu.

VII. Pan Jezus upada po raz drugi

Każdy upadek inicjuje wysiłek, aby się podnieść. I dlatego upadki są takie cenne. Ukazują naszą słabość. Ukazują potrzebę oparcia się o Jezusa, który nas podtrzymuje i dźwiga na swoich barkach. Ukazując naszą słabość innym, również podbudowujemy ich w wierze. Że skoro on - taki silny upada i Chrystus go podnosi, to może i ja spróbuję oprzeć się o Jezusa w moim codziennym dźwiganiu krzyża.

VIII. Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

„A szło za nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi... Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?” (Łk 23,27n)

IX . Pan Jezus upada po raz trzeci
Ileż razy można upadać pod ciężarem krzyża? Raz, dwa, sto? Ileż razy można się podnosić? Ileż razy można przebaczać tym co nas krzywdzą? Czy aż siedem razy? Nie aż siedemdziesiąt siedem razy, czyli zawsze.

X. Pan Jezus z szat obdarty
„...sfora psów mnie opada, osacza mnie zgraja złoczyńców.
Przebodli ręce i nogi moje, policzyć mogę wszystkie moje kości.
A oni się wpatrują, sycą mym widokiem;
moje szaty dzielą między siebie i los rzucaja o moją suknię.” (Ps 22,17-19)
XI. Pan Jezus do krzyża przybity
„Gdy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” (Łk 23,33 - 34a)
Doprawdy, w ciekawym towarzystwie Go ukrzyżowano. Wśród przestępców ukrzyżowano Świętego i Bezgrzesznego. Ukrzyżowano Miłość przebaczającą z wysokości swojego Krzyża. I Krzyż z narzędzia kaźni i kary stał się w tym momencie triumfem, zwycięstwem miłości nad nienawiścią. Zwycięstwem dobroci nad złem. Zwycięstwem Człowieka nad swoją przeszłością. W tym Krzyżu jest nasze wybawienie, nasz ratunek i nasza przyszłość.

XII. Pan Jezus umiera na krzyżu
„Albowiem miłość Chrystusa przynagla nas pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus po to aby ci co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla tego który za nich umarł...” (2Kor 5,14 - 15). „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2Kor 5,21). „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli” (Ga 5,1)
Konsekwencją, owocem grzechu jest śmierć. Jest karą za grzech. Śmiercią krzyżową bowiem karano największych zbrodniarzy i niewolników. A więc Jezus umiera jak największy grzesznik. Jezus grzesznikiem? - zapytasz zgorszony. Tak, bo On na krzyżu zajął twoje miejsce. To ty powineneś tam wisieć, za swoje grzechy. On umarł za ciebie. Abyś ty mógł żyć. I to w wolności.. Abyś nie był niewolnikiem twojego egoizmu, twojego grzechu dostrzegł w drugim samego Jezusa. Abyś umiał pełnić uczynki życia wiecznego. Abyś kochał. Bo miłość zwycięża śmierć. Uznaj i zaakceptuj to, że jesteś grzesznikiem, nie gorsz się tym. Przyjmij ofiarę Jezusa Chrystusa. Oddaj Jemu swoje grzechy i swoje życie.

XIII. Ciało Pana Jezusa zdjęte z krzyża i złożone na rękach Matki Bożej
A,potem przyszli żołnierze
a widząc, że już umarł, nie złamali mu nóg,
ale jeden z nich włócznią przebił mu bok
i natychmiast wypłynęła krew i woda.
Maryjo, Matko moja, Maryjo Matko nasza,
jesteś matką Kościoła,
on rodzi się z boku Chrystusa:
Oblubienica - Nowa Ewa
Tuż przed śmiercią Jezus powierzył swojej stojącej pod krzyżem matce Kościół w osobie jednego z uczniów
Niewiasto, oto Twój Syn,
Oto Twoja Matka
Maryjo, Matko moja, Maryjo Matko nasza
przyjdź i zamieszkaj ze mną tu,
wejdź do domu mego i naucz nas kochać Twego Syna,
tak jak Go kochałaś Ty.
„Pragnę, o jak pragnę,
wszystko się spełniło”.

XIV. Złożenie ciała P. J. do grobu
„Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. Udał się on do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł.”(Mt 27, 57 - 60)
Jezus mówi, że łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego. Ale nie mówi, że to niemożliwe. Jestem pewien, że Józefowi się udało. Mimo bogactwa i władzy. Był przecież członkiem Sanhedrynu i faryzeuszem.

XV. Zmartwychstanie Pana Jezusa
O śmierci,
gdzie jesteś śmierci?
Gdzie jest moja śmierć?
Gdzie jest jej zwycięstwo?
Radujmy się bracia,
jeśli dzisiaj się miłujemy,
to dlatego, że on zmartwychwstał.
dzięki niech będą Ojcu,
który nas prowadzi do swego Królestwa,
gdzie się miłością żyje.
Jeśli z nim umieramy,
z nim także żyjemy,
z nim razem śpiewamy,
Alleluja! alleluja! alleluja!
Zmartwychwstał Pan, alleluja!

As - 16-03-2008, 08:02

Mogłeś modlić się z nami, bo po to Chrystus ustanowił Kościół byśmy modlili się we wspólnocie. Nie mniej zaprezentowałeś ciekawe przemyślenia w swej Drodze Krzyżowej. Jestem pod wrażeniem.
Zibi - 16-03-2008, 08:50

Przecież wziąłem udział.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group